Radze każdemu by "wyjrzał za okno", to znaczy sam sobie wyrobił zdanie.
Samo "wyglądanie za okno" można sobie o kant tyłka rozbić, jeśli nie idzie ono w parze z analizą decyzji podejmowanych przez rządzących i analizą szans, jakie dane państwo miało i wykorzystało/zaprzepaściło.
Wciskanie ludziom ciemnoty, w rodzaju twoich tyrad
No tak. Za to popieranie nieudolnych, złodziejskich rządów to przejaw jasności umysłu i wysokiej mądrości.
Staram się jedynie wyjaśnić ze istnieją ludzie o innych poglądach niż ty, którzy maja takie samo prawa wyrażania opinii.
Bardzo sobie szanuję osoby, które mają inne poglądy. Jest jednak różnica między ludźmi z poglądami, a ludźmi z wypranym mózgiem, powtarzającymi tylko to, co im wbito do głowy. Ci pierwsi potrafią bronić swych poglądów sensownymi argumentami, konkretami. Ci drudzy szukają tylko jak z niewygodnych pytań się wywinąć, bo rzeczowej odpowiedzi nie posiadają.
Pokaż mi jedną partie polityczna na świecie która wypełniła wszystkie punkty programowe.
Nie ma takiej. Niektóre się jednak starają zrealizować swój plan, podczas gdy PO robi coś zupełnie odwrotnego, byle utrzymać swoich ludzi przy korycie.
Wygodne wytłumaczenie, absurdalne, ale wygodne. Wszystkie błędy to wina PO, wszystkie osiągnięcia to przypadek.
A co jest absurdalnego w punktowaniu po kolei złych, niekorzystnych dla obywateli decyzji Rządu i prezydenta? Nie piszę, że wszystko co złe to wina PO, tylko krytykuję konkretne sprawy i konkretną politykę. Ty zaś po raz kolejny walisz ogólnikami. Zacznij może wymieniać te "wszystkie osiągnięcia", to będę w końcu miał do czego się odnieść. Na razie nie mam pojęcia o czym mówisz.
Skoro masz te konkretne argumenty, to je przedstaw, ciągle się nimi chwalisz, ale żadnego nie przytoczyłeś.
Widzę, że mamy problemy nie tylko z pamięcią, ale i ze wzrokiem. Rzuciłem Ci kilka przykładów, ale widzę, że umknęły. Mam jednak dobry humor, więc łap:
- obiecali obniżenie podatków i uproszczenie systemu podatkowego. W zamian dźwignęli wszystkie stawki VATu, zwiększyli akcyzę na różne produkty (alkohol, tytoń, samochody, oleje...), opłatę paliwową i dodali kilka nowych podatków, by żyło się lepiej.
- mieli być partią wspierającą oddolne inicjatywy społeczne, słuchającą głosu obywateli i zachęcającą obywateli do aktywnego uczestnictwa w polityce, a tym czasem urządzili nam małą dyktaturę i nie dają nam prawa decydować o sprawach dla nas najważniejszy. Do kosza poszły miliony obywatelskich podpisów pod wnioskami o referenda w sprawach takich jak jednomandatowe okręgi wyborcze, podniesienie wieku emerytalnego, posyłanie 6-latków do szkoły... i jeszcze kilka innych. Do tego dochodzi nawoływanie do bojkotu referendów lokalnych w każdym jednym mieście, w którym niezadowoleni mieszkańcy do referendum z jakiegoś powodu doprowadzili (przerabiałem to nawet u siebie).
- obiecali "tanie państwo" i ukrócenie biurokracji. Liczba urzędników miała zostać ograniczona o ok. 20%, mieli zlikwidować wiele niepotrzebnych agencji i urzędów rządowych, ograniczyć ilość posłów do 230 i zlikwidować senat. Łącznie miało to dać ogromne oszczędności rzędu kilkunastu mld złotych rocznie. Zafundowali nam coś zupełnie przeciwnego, bo biurokracja (nawet mimo postępującej cyfryzacji) drastycznie się rozrosła, a z kosztami obsługi państwa wchodzimy na nowe wyżyny (vide np. koszty kancelarii prezydenta czy premiera).
- w górę poszybowało zadłużenie publiczne (z około 500mld do ponad 1bln PLN, czyli z około 40% do niemal 60% PKB).
- mieli przeprowadzić szereg reform ratujących gospodarkę, mieli upraszczać prawo - praktycznie nie zmieniono nic.
- mieli zreformować służbę zdrowia i zająć się prywatyzacją szpitali. Doprowadzili do tego, że za leczenie obecnie płaci się podwójnie.
- mieli przeprowadzić lustrację i ujawnić akta bezpieki, oczywiście nic w tej kwestii się nie ruszyło.
- sam Tusk zapowiadał znaczącą zmianę polityki na polskich drogach i ostro krytykował Kaczyńskiego za stawianie fotoradarów. Fotoradary miały w dużej mierze zniknąć, a bezpieczeństwo planowano poprawiać poprzez remonty dróg. Gdy doszli do władzy nie tylko fotoradarów wyrosło jak grzybów po deszczu, ale też rozpoczęły się polowania na kierowców przez ITD, Policję i Straż Miejską w imię łatania dziury budżetowej mandatami.
- mieli zlikwidować haracz zwany "abonamentem rtv" czy tam "opłatą audiowizualną". Tusk osobiście namawiał ludzi, by tej opłaty nie uiszczali. Sporo ludzi go posłuchało. Efekt był taki, że po latach musieli uregulować nie tylko zaległą opłatę, ale i należne odsetki - inaczej byli ścigani przez komorników. Teraz zaś chcą wprowadzić takie zmiany, aby tę opłatę uiszczał każdy - bez względu na to, czy posiada telewizor/radio, czy nie.
- szczycili się swoją wspaniałą polityką prorodzinną, która po objęciu władzy skończyła się na podniesieniu VATu na ubranka i buty dla dzieci oraz zapowiedzią likwidacji ulg podatkowych na dzieci.
- rzeczy związane z aferami, przekrętami i trwonieniem publicznych pieniędzy sobie na razie odpuszczę, bo szkoda sobie ciśnienie podnosić...
...wymieniać dalej, czy na razie Ci wystarczy?
Po pierwsze, co z Korwinowskim hasłem "każdy powinien dbać o własny interes" , nie dotyczy pracodawców?
Znowu ta powalająca logika... Obecnie pracodawcy też dbają o swój interes i jakoś, jak wspomniałem wyżej, potrafią płacić pracownikowi więcej, niż wynosi kwota minimalna. Robią to pomimo wysokich kosztów, jakie muszą przez to ponieść. Da się? Da. Skoro jest to możliwe teraz, przy tak dużym opodatkowaniu pracy, to tym bardziej będzie możliwe, gdy to opodatkowanie zostanie zmniejszone lub zniknie całkiem.
Po drugie, Mikke ciągle twierdzi ze podatek dochodowy (i przymusowe składki ubezpieczeniowe), powodują zastój w gospodarce. Zlikwidowanie tych danin ma w teorii zlikwidować ten zastój.
Problem w tym, ze JKM przemilcza pewien fakt, ta suma nie podwoi się magicznie.
Jeśli pracodawca odda różnice pracownikowi to zyska tylko pracownik, firma pozostanie w punkcie wyjścia. Warunkiem rozwoju firmy i docelowo całej gospodarki jest zatrzymanie różnicy przez pracodawce!
Widać, że niewiele miałeś do czynienia z działalnością gospodarczą. Firma, nawet jeśli całą kwotę zadecyduje oddać pracownikowi, nie tylko nie traci nic, co wręcz zyskuje już na starcie. Poza samymi pieniędzmi są jeszcze takie rzeczy jak wydajność pracy, czy zadowolenie i zaangażowanie pracowników. Gdybym miał do wyboru zaoszczędzić parę groszy na czyjejś wypłacie, a mieć szczęśliwego, wydajniejszego pracownika, to bez zastanowienia biorę to drugie, zwłaszcza jeśli moja firma jest niewielka i działa w sektorze usług. Te pieniądze migiem by do mnie wróciły.
To naprawdę śmierdzi rasizmem. Obeszłoby się bez słowa "murzynów".
Ach ta poroniona "poprawność polityczna". :)
