Sheldon
Panna znów zaśmiała się przeraźliwie i uciekła od Ciebie gdy chciałeś złapać ją za rękę. Odleciała na tyle, byś szybko nie mógł jej złapać, lecz ciągle była w zasięgu wzroku. Gdy odległość między wami była już spora, zjawa zaczęła coś nucić pod nosem. Po chwili cała polana wokół niej stanęła w magicznym niebieskim ogniu, który rozszerzał się bardzo szybko i zagrożone zostały podpaleniem nie tylko wozy, ale również i konie. Te ostatnie widząc co się święci zerwały zerwały się z wodzy i poszły w las, i tyle je widzieliście.
Reszta
Pierwszy ghul został zaskoczony z jaką zajadłością zaatakowaliście go. Niestety, uderzenia Xandera na nic się nie zdały, po prostu skóra była twardsza niż na to wyglądała. Marcusowi też nie wyszło, gdy chciał podejść do ghula od tyłu potknął się o resztki krzesła i przewrócił się jak kłoda na brzuch. Widząc to chciał się rzucić na Marcusa, by go zabić, lecz w tym momencie celnie rzucona patelnia przez Truśkę w głowę zamroczyła na chwilę ghula. Gdy ten zobaczył kto to zrobił, wpadł w furię i zapewne chciał ją rozerwać na strzępy. Zapewne, ponieważ Xander wyprowadził wreszcie celne uderzenie sztyletami i zatopił je w karku bestii. Jedno zagrożenie zostało wyeliminowane. Tymczasem z drugim ghulem nie było już tak łatwo. Widocznie był sprytniejszy od tamtego. Nie przejmując się swoimi ranami pochwycił Garvaletha i dosyć brutalnie rzucił nim w Arnulfra. Rezultat był taki, że obydwoje zostali na chwilę wyeliminowani z walki. Wtedy to uderzenie wyprowadził Roland i zadał mu paskudną ranę przecinając jego gębę. Ghul oszołomiony uderzeniem zatoczył się do tyłu i wpadł z powrotem do piwnicy. Tymczasem NIEPRZYTOMNY DOMENIC musiał doznać mocniejszego urazu głowy, ponieważ zaczął śnić o tej walce i myślał, że jakieś wyprowadza uderzenia.
//Netoman, dostajesz ostrzeżenie w sesji. Wkrótce spotka Cię kara.