Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I  (Przeczytany 48519 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline FińskiMenel

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 239
    • Piwa: 11
    • Płeć: Mężczyzna
    • Taki menel.
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #210 dnia: Grudnia 20, 2014, 21:24:52 »
    Karl

    Siadam i oczekuje na barmana. Przy okazji przyglądam się reszcie gości i badam czy nikt mi się nie przygląda.

    Offline Altharis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 666
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    • Tovarisch Volksdeutsch
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #211 dnia: Grudnia 20, 2014, 23:14:17 »
    Arnulfr Brokvar

    - Emm... tak, oczywiście - odpowiadam Rolandowi i odbieram od niego broń, lekko zdumiony posturą Madreda i ogólnym wystrojem. Chociaż nie powinienem, z pewnością każda kuźnia tak wygląda i każdy kowal jest... potężnym mężczyzną. Pewnie tak. Lekko kiwam głową na znak potwierdzenia słów mojego towarzysza o niesamowitości wyrobów mistrza kowalstwa.

    Offline Claudie

    • Corleone
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4301
    • Piwa: 75
    • Płeć: Kobieta
    • Miłość jest najpotężniejszą siłą w tym świecie
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #212 dnia: Grudnia 22, 2014, 17:44:45 »
    Roland i Arnulfr

    - A cóż wy tam macie... Połóżcie broń na blacie - powiedział kowal. Gdy położyliście broń na blacie rozpoczął ocenianie jej. Niektóre miecze wziął do ręki, badając ich wyważenie oraz jakość. Niektórymi zamachał w powietrzu oceniając ich przydatność. Sprawdził wszystko, po czym po chwili rzekł:
    - Macie tutaj dobre wyroby, zapewne jakiegoś temerskiego kowala. Miecz elfi pochodzi z kuźni Gór Sinych, także zawsze będzie ostry. Przyznajcie się, skąd je macie? - po czym zaśmiał się i kontynuował - Możecie dostać za to wszystko 50 koron novigradzkich. Lepszej ceny nie dostaniecie, ponieważ broń śmierdzi jakimś przemytem. Chyba że interesują was temerskie oreny, ale ciężko Wam będzie je wymienić. Więc jak?

    Karczma

    - Szef niedługo powinien się pojawić - rzekł Erhard witając się z Wami -Jak minęła podróż? I gdzie macie kłapouchego? Został na zewnątrz miasta, bo ten cholerny strażnik nie chciał go wpuścić?-


    Karl

    Do baru podszedł karczmarz i zapytał się, co ma podać.

    Offline FińskiMenel

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 239
    • Piwa: 11
    • Płeć: Mężczyzna
    • Taki menel.
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #213 dnia: Grudnia 22, 2014, 20:19:08 »
    Karl

    - Jeśli macie to może redański specjał. Żołądkową gorzką mi tu dawaj! Tylko szybko bo nie mam zamiaru długo czekać!

    Offline ZdzisiuDywersant

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 567
    • Piwa: 26
    • Płeć: Mężczyzna
    • Nie było ziemnioków, jeno tylko głód i mróz
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #214 dnia: Grudnia 22, 2014, 20:58:55 »
    Garvaleth

    Siedzi cicho, przygląda się całemu pomieszczeniu, głownie osobom znajdującym się w tej karczmie.
    Suprajs, podpisu brak!

    Offline Bruce Campbell

    • Lew
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8470
    • Piwa: 937
    • Płeć: Mężczyzna
    • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
      • datadream2004 コギ花
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #215 dnia: Grudnia 25, 2014, 18:58:05 »
    Marcus Trethvey
    Wita się z Erhardem, po czym odpowiada:
    -To dobrze, że ma wkrótce przybyć, krasnal i Truśka zostali na zewnątrz, coby nasze skromne fundusze zaoszczędzić. Myślałem, że jak już strażnika spoję gorzałą, to odpuści, ale cosik chyba za nieludźmi nie przepada. Rolanda i Arnulfra posłałem, coby niepotrzebne rzeczy sprzedali i powiększyli nasze sakiewki. Hmm... elfa szlag trafił. Trudno mi powiedzieć, co mu się stało, bo mniej więcej wtedy leżałem kilkanaście metrów pod ziemią powalony przez ghula. W każdym razie to co z elfa zostało, to spopielone szczątki. No, ale my tu gadamy, a jedzenia nikt nie zamówił. Karczmarzu! Pozwól tu no na chwilę! - woła mężczyznę, po czym siada do stołu.

    Offline Lwie Serce

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 756
    • Piwa: 66
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #216 dnia: Grudnia 25, 2014, 19:20:54 »
    Roland
    Uniósłszy głowę, przybierając dumną postawę mówię - przemytem? Obrażasz mnie kowalu, jestem rycerzem a to mój łup po bitwie!

    A co do ceny...gadaj z moim kompanem, ja biję, on myśli hehe.

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #217 dnia: Grudnia 25, 2014, 23:46:56 »
    Trusia
    Odpowiadając
    - Nie wiem, zupe robie, dajta ludziom odetchnąć po podróży

    Offline Altharis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 666
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    • Tovarisch Volksdeutsch
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #218 dnia: Grudnia 30, 2014, 01:03:34 »
    Arnulfr Brokvar

    - Sprzedane, niech Pan da 50 koron - odpowiadam po chwili ciszy, podczas której rozmyślałem czy warto się targować. Uwaga o domniemanym przemycie "nieco" mnie zniechęciła, szczególnie że nie mam pojęcia czego mógłbym się spodziewać po naszym pracodawcy. Gdy Madren da nam pieniądze, ruszam do obozowiska.

    Offline Claudie

    • Corleone
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4301
    • Piwa: 75
    • Płeć: Kobieta
    • Miłość jest najpotężniejszą siłą w tym świecie
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #219 dnia: Grudnia 31, 2014, 00:10:48 »
    Roland i Arnulfr

    Kowal wypłacił wam monety, które przesypał do dwóch mieszków i wręczył je Arnulfrowi. Gdy dostaliście pieniądze wyszliście z kuźni na zewnątrz. Postanowiliście, że się rozdzielicie. Roland z jednym mieszkiem uda się do karczmy, a Arnulfr z drugim wyruszy do obozu.

    Karczma

    Karczmarz zebrał zamówienie od Karla i poszedł do kuchni. Również usłyszał "prośbę" Marcusa, lecz nic nie odpowiedział tylko rozpoczął przygotowywanie posiłku. Po chwili z zaplecza wyszła pulchna kobieta, najwyraźniej żona karczmarza, która niosła mały antałek pod pachą, a w drugiej ręce trzymała tacę z czterema kubkami. Po chwili podeszła do stołu, gdzie przesiadywali podróżnicy i postawiła najpierw antałek a potem kubki. Odchodząc od was dała jeszcze tacą po łapach Erhardowi, który chciał ją objąć i poszła na zaplecze. Erhard z niezbyt zadowoloną miną rzekł, że żadna go nie potrafi zrozumieć, a wy zaczęliście się tak śmiać, że omal karczma dachu nie straciła. Erhard pocierając ręce powiedział:
    - Szkoda go, myślałem że dotrwa chociaż do granicy. Cóż, chyba szef się nie obrazi za to, że wtajemniczymy Was w plany - mówiąc to spojrzał na Matthiasa. Ten tylko pokiwał głową wyrażając poparcie, po czym rzekł:
    - Jak wiecie, siedzimy na tej cholernej granicy. Przejścia do Temerii nie ma, bo u nich szaleje zaraza. Przynajmniej taka jest wersja oficjalna. Nieoficjalna jest taka, że Foltestowi znowu odbiło i rozpoczął polowanie na nieludzi. I to nie chodzi tylko o elfy, ale również i o krasnoludy. Podobno podciąga wojska pod Mahakam w celu pokazania Hoogowi, gdzie jego miejsce. Być może uciekło Wam to, że Hoog przestał dostarczać broń i wyroby ze swoich kopalń, ponieważ Foltest zalegał z płatnościami za dostawy i karawany. Więc ten ostatni zamknął granice i zabronił każdemu nie człowiekowi wjazdu na teren swojego państwa - po czym Matthias nalał sobie piwa do kubka i napił się. Po chwili kontynuował - słabe, lecz czego można się spodziewać na granicy? Nieważne. Wracając do sprawy, przekroczyć granicę będzie cholernie ciężko. I w tym miejscu pojawia się nasz przyjaciel - wskazał na elfa, który siedział cały czas cicho.
    (click to show/hide)
    - Na imię ma Darndeiv i pomoże Wam przejść granicę. Powiedzmy, że zajmuje się tym "zawodowo", a przy okazji pomaga nam od czasu do czasu. Przynajmniej wie, że jak nam nie pomoże, to straci to, co mu dynda między nogami, prawda elfku?
    - Bloode dhoine
    - No, mów po ludzku. Bo inaczej będziemy gadać.
    - Tak, pomogę Wam. Ale to będzie ostatni raz, człowieku.
    - Dobrze dobrze, zawsze tak gadasz...


    Resztę konwersacji przerwało wam wtargnięcie dziwnej grupy wojowników. Jeden z nich miał pancerz czerwono-złoty, a pod pachą trzymał w takich samych barwach hełm. Za nim szedł potężny człowiek, który miał na sobie płaszcz farbowany na zielono. Za "zielonym" pojawiłą się kobieta w czarnym, skórzanym stroju z czerwonymi włosami. Na końcu wszedł kolejny potężny człowiek, który na głowie posiadał "skrzydlaty" hełm, a w rękach dzierżył duży młot dwuręczny. Rozsiedli się głośno przy jednym z wolnych stołów i od razu zaczęli wykrzykiwać rozkazy do karczmarza. Gdy wzywany wyszedł z kuchni cały był blady i tak szybko jak mógł obsłużył nowych gości. Tymczasem z kuchni wyszła żona karczmarza, która niosła posiłek dla Karla. Po chwili postawiła Ci go i wróciła do kuchni.
    (click to show/hide)
    Po dłuższej chwili wyszła z kuchni niosąc kociołek ze strawą dla was. Postawiła go wam na stole, po czym pobiegła po drewniane miski, z których mieliście jeść i po sztućce. Po kilkudziesięciu sekundach wróciła, postawiła i poleciała do kuchni niczym poparzona. Zaczęliście napełniać sobie miski gulaszem.
    (click to show/hide)

    Obóz

    - Nie da się tego nie zauważyć - rzekł dowódca i zaśmiał się przez chwilę, po czym rzekł i kopnął w garnek tak, że ten przewrócił się na bok i część zupy rozlała się - powiedz nam grubasko, gdzie on się znajduje, to nie połamię Ci od razu kości!

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #220 dnia: Grudnia 31, 2014, 02:44:45 »
    Truśka
    Takie zachowanie bardzo rozzłościło zmęczoną Trusię. Zerwała się zdziwiona i rozeźlona. Zaczęła wrzeszczeć 'rozlałeś zupę?! MOJĄ ZUPĘ! ZUUUPEEEE' i w przypływie bardzo negatywnych emocji rzuciła się na strażnika z zamiarem powalenia i rozkwaszenia mu twarzy czy nawet odgryzienia nosa.

    Offline ZdzisiuDywersant

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 567
    • Piwa: 26
    • Płeć: Mężczyzna
    • Nie było ziemnioków, jeno tylko głód i mróz
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #221 dnia: Stycznia 01, 2015, 20:11:18 »
    Garvaleth

    Szeptem do Marcusa: Zalecałbym szczególną ostrożność co do tego elfa, źle mu z oczu patrzy. Następnie spogląda na grupkę która właśnie weszła do karczmy. Nie wiedzieć czemu szczególnie jego uwagę zwróciła kobieta w czerwonych włosach.
    Suprajs, podpisu brak!

    Offline FińskiMenel

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 239
    • Piwa: 11
    • Płeć: Mężczyzna
    • Taki menel.
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #222 dnia: Stycznia 01, 2015, 20:11:58 »
    Karl

    Zabieram się do jedzenia. Przyglądam się również nowym gościom.
    -Taki młot to chyba niezbyt praktyczny- mówię po cichu sam do siebie.

    Offline Altharis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 666
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    • Tovarisch Volksdeutsch
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #223 dnia: Stycznia 01, 2015, 22:24:13 »
    Arnulfr Brokvar

    Na widok Truśki rzucającej się na kapitana straży, krótko mówiąc mnie zszokował. Najwidoczniej źle wybrałem udając się do obozu zamiast do karczmy. Poprawiam postawę i stanowczym krokiem ruszam w stronę Truśki krzycząc:
    - CO DO CHOLERY JASNEJ WYCZYNIASZ KOBIETO?! - Jeśli ruszę teraz do karczmy kto wie co zastaniemy po  powrocie. Udając kogoś ważnego albo przynajmniej "przyzwoitego obywatela" mogę chociaż kupić trochę czasu, aż ktoś uzna by ściągnąć do karczmy resztę grupy. Oczywiście jeśli strażnicy dadzą się nabrać.

    Offline Bruce Campbell

    • Lew
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8470
    • Piwa: 937
    • Płeć: Mężczyzna
    • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
      • datadream2004 コギ花
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #224 dnia: Stycznia 02, 2015, 09:07:46 »
    Marcus Trethvey
    Patrzę na Garvaletha przez chwilę, po czym, nalewając do miseczki trochę gulaszu, szeptam:
    -Wolę elfów, od Nilfgaardczyków. Parszywy pomiot i tyle.
    Jadło jest zapewne jeszcze zbyt gorące, więc póki co odsuwam naczynie od siebie i przyglądam się uważniej nowym gościom karczmy. Jacyś bandyci? Nie, tacy to by do miasta nawet nie weszli... Najemnicy? To już prędzej... ale ten hełm ze skrzydłami jest nietypowy... widziałem tylko jedną narodowość, która takowy nosi... Powstrzymuję się od rzucenia wiązanki słów na temat Czarnych i zwracam się do Matthiasa:
    -Wiesz, kto to?