Czas: Od popołudnia 21 lipca do świtu 30 lipca 1269 roku.
Miejsce: Tretogor. Kwatera oddziału Ważnego.
Marcus TrethveyGdy przepasałeś się ręcznikiem zauważyłeś, że drzwi otwierają się a w nich staje krasnoludzica z nowym ubraniem dla Ciebie oraz sporym worem na ramieniu. Ubranie było złożone w kostkę. Podeszła nie przejmując się twoim widokiem do ławy i położyła je.

Poprawki:
-brak czepca;
-rękawiczki czarne;
Twoje stare ubranie wzięła i skierowała się do drzwi wyjściowych z łaźni. Przy drzwiach obróciła się w twoją stronę i powiedziała:
-Buty znajdują się za drzwiami. Są to czarne skórzane buty, zapewne ich nie przeoczysz. Gdy ogarniesz już się przyjdź do kuchni. Jak wyjdziesz z łazienki skieruj się w lewo korytarzem i w przedpokoju skręć w lewo. Zapewne usłyszysz jakieś głosy, tam będę czekać na Ciebie - po czym wyszła z łaźni. Po wytarciu się podszedłeś do ławy i zacząłeś ubierać się. Spodnie były trochę za duże, lecz przebolałeś to zapinając mocniej pas. Gdy wyszedłeś z łaźni rozejrzałeś się za butami. Stały one naprzeciwko drzwi oparte o ławkę.
Usiadłeś na ławie i przymierzyłeś buty. O dziwo były dobre i przyglądając im się przez chwilę gdy je zakładałeś zauważyłeś, że buty są nowe, nieużywane. Gdy byłeś już gotowy ruszyłeś drogą, którą opisała Ci krasnoludzica. Po krótkim spacerze doszedłeś do kuchni, która była widocznie centrum życia domowników, ponieważ usłyszałeś rozmowy i co chwilę wybuchające śmiechy.

Przeróbki:
- W prawym rogu zamiast baru znajduje się to ->

- W lewym rogu kuchni (nie widzimy go na zdjęciu) znajduje się kredens z talerzami, pucharkami itp.
- Stół lekko odsunięty od ściany z oknem. Krzeseł w sumie jest osiem, z czego jedno odróżnia się od innych tym, że ma oparcie wyższe.(znajduje się ono pod oknem)(W sumie wygląda
Gdy wszedłeś do kuchni zauważyłeś, że przy stole siedzi trzech mężczyzn i jedna kobieta. Siedzą oni naprzeciwko siebie(zajęte dwa dalsze krzesła po lewej stronie stołu oraz dwa dalsze po prawej. Wolne są dwa pojedyncze w rogach stołu oraz dwa naprzeciwko siebie). Zauważyłeś, że jeden z nich opowiada jakąś historyjkę a reszta wręcz umiera ze śmiechu. Usłyszałeś:
- No i jestem w sypialni van Hojrena, tego winiarza, wbity po jaja w żonę gospodarza. Ona wrzeszczy: "Bierz mnie, na bogów! Bierz! Jestem twoją ladacznicą, twoją małą k*rewką!". No, więc co robię? - opowiadacz odpowiedział sam sobie na to pytanie, wykonując sprośny gest pięścią . -
Młotkuję ją, jakby świat miał się jutro skończyć. Jestem dwa ruchy od szczęścia, kiedy słyszę za sobą jęki. Zgadnijcie, kto stoi w drzwiach?
- Kto? - spytała kobieta, wycierając chustką twarz z łez.
- van Hojren. Ze spodniami opuszczonymi trzyma pałkę i wlepia uśmiechnięta ślepia w mój nagi tyłek, jak człowiek pustyni w studnię oazy.Wszyscy w moment roześmiali się ponownie. Po chwili jeden z nich pokręcił głową i rzekł:
- A próbowałem Cię nauczyć, że każda rozkosz ma swoją cenę.
- Cenę? Cenę można targować, zbić - zaprotestował opowiadacz -
Nie z nim. Mimo swej miękkości ten człowiek ma wyłącznie jeden cel na oku...- Marcusie! Nie przy gościu! - powiedziała krasnoludka gdy zobaczyła Ciebie że stoisz w drzwiach z ciekawą miną na twarzy. Krasnoludka pokazała Ci wolny stołek przy opowiadaczu i powiedziała, wręcz wydała rozkaz byś usiadł tam. Gdy usiadłeś nalała Ci do talerza przysmak krasnoludów - zalewajkę - oraz położyła obok talerza dwie bułki.
- Częstuj się tym czym nasza skromna chata bogata - powiedziała -
Szef pojawi się najwcześniej pod wieczór, także masz sporo czasu by napełnić żołądek. A Ci tutaj to są zaufani ludzie Szefa. Kobieta to Diana - Diana kiwnęła Ci głową -
obok niej siedzi Dherko - spojrzał na Ciebie i uśmiechnął się -
Erharda już usłyszałeś i być może poznałeś - przedstawiony wyszczerzył zęby w twoją stronę i podrapał się po karku -
Ten najbardziej milczący to Matthias - również kiwnął Ci głową -
Ja nazywam się Ruthila i jestem gospodynią tego domu. Szef Ci się jeszcze nie przedstawił? Widocznie miał powód i ja za niego tego nie uczynię. W liście który dostarczył mi razem z tobą strażnik wyraźnie jest napisane, że po zapoznaniu oddziału masz iść na górę i czekać na szefa. Tak jak wcześniej wspomniałam, pojawi się pewnie gdzieś pod wieczór, lecz być może również wcześniej. Bogowie tylko wiedzą gdzie on się szlaja - rzekła, po czym splunęła za siebie do wazonu i poszła dalej gotować.
Diana
Dherko
Erhard
Matthias
- Gdy skończysz jeść pokażę Ci gdzie będziesz mógł odpocząć pracując - powiedział Matthias, po czym skierował swoje następne słowa do reszty towarzyszy: -
Wy chyba macie coś do roboty? Wiecie, że jeżeli szef wpadnie a nie zrobicie tego co wam rozkazał to będzie źle - po tych słowach Diana, Erhard i Dherko wstali od stołu i skierowali się do wyjścia. Po chwili usłyszałeś jak drzwi się otwierają i zamykają. Po pewnym czasie gdy najadłeś się do syta wstałeś razem z Matthiasem i poszedłeś za nim. Po krótkim spacerze weszliście schodami na piętro. Stanęliście w rozwidleniu i Matthias powiedział :
- Pokoje w prawym korytarzu należą do nas. Ty będziesz spał w pokoju, który znajduje się w lewym korytarzu. Tam właśnie pójdziemy - po czym ruszyliście do lokum. Gdy weszliście do środka, ujrzałeś taki widok.
- Przyznaję, może to nie jest szczyt marzeń - powiedział -
ale na podłodze nikt nie ma zamiaru spać. Lecz przyjdziesz dopiero tutaj później, teraz idziemy dalej - po czym Matthias zamknął drzwi od twojego pokoju i poszliście w głąb korytarza. Po chwili weszliście do dużego pomieszczenia.

Poprawki:
- Zamiast obrazu znajduje się tam duża mapa Redanii;
- Stół okrągły przesunięty na środek pomieszczenia, znajdują się na nim sporo rozrzuconych kartek papieru. Wokół stołu proste drewniane krzesła z oparciami;
- Brak przejścia między regałami. Zamian za to kolejna biblioteczka z książkami;
-
Jak już pewnie domyśliłeś się z rozmowy z Szefem, nie jesteśmy zwykłą grupą. Więcej sam Ci powie. Lecz rozkazał mi, byś zapoznał się z tymi dokumentami - Matthias podszedł do jednej z biblioteczek i wyciągnął gruby plik dokumentów, po czym położył go na stole. -
To czym się będziesz zajmował pomoże nam w robocie, lecz nie myśl, że będzie to łatwe. Zostawiam Cię teraz samego, będę na dole - po czym Matthias wyszedł z pokoju i zamknął za sobą drzwi. Zostałeś sam z dokumentami nie wiedząc co dokładnie twój nowy pracodawca oczekuje od Ciebie. Wiesz, że wypełnianie jego rozkazów może oczyścić twoje imię z wszelkich zarzutów, więc wziąłeś się do roboty. Podszedłeś do stołu, usiadłeś na jednym z wolnych krzeseł i rozpocząłeś przeglądanie dokumentów
*. Okazało się, że wśród nich znajdują się papiery dotyczące śledztw w różnym stopniu zaawansowania przeciwko poszczególnym osobnikom. Zbiegiem okoliczności wszyscy siedzieliście w jednym więzieniu. Przypadek? To tylko bogowie mogli zweryfikować. Przez kolejne dni zajmowałeś się tym, co Ci rzekł Matthias - spałeś, jadłeś, ogarniałeś się i czytałeś cały czas te dokumenty, które otrzymałeś. Przez ten czas dobrze zapoznałeś się z resztą domowników. Wszystkich tylko martwił fakt, że ważny przez te dni ani razu się nie pojawił w domu. Lecz wszyscy wiedzieli, że nie ma sensu go szukać - jeżeli nie mógł się pojawić, to miał naprawdę dużo roboty. 28 lipca poznałeś kolejną osobę, która również zjawiła się niespodziewanie jak ty - kobietę(lub nawet babsko) o imieniu
Aleksandra. Ona również była umieszczona w dokumentach, które przekazał Ci Matthias. Przez te dwa dni próbowałeś się z nią zapoznać, lecz miała ona dosyć trudny charakter. 30 lipca br. miałeś zamiar robić to co zawsze odkąd pojawił się w tym domu. Chciałeś znów przejrzeć dokumenty, by zapoznać się z nimi profesjonalnie - tak jak pewnie by oczekiwał od Ciebie Ważny lub Szef jak go tutaj nazywają. Gdy obudziłeś się po śnie, gdzie śniły Ci się jakieś bzdety zobaczyłeś, że ktoś stoi w drzwiach. Po chwili spostrzegłeś, że to Ważny. Uśmiechnął się gdy zobaczył Ciebie lekko zmieszanego i powiedział : -
Widzę, że przez ten czas jaki tutaj byłeś nie nudziłeś się. Zapoznałeś się z dokumentami, jak mniemam dosyć dobrze. Poznałeś moją grupę i chyba spodobała Ci się ona, lecz nie nią będziesz dowodził, to zapewne wiesz. Zbieraj się - rozkazał Ważny -
Twój wielki dzień przed tobą. Przy okazji przyniosłem Ci broń i pancerz, na wszelki wypadek - powiedział, po czym wskazał Ci oparty prosty miecz jednoręczny w pochwie oraz tarczę z dziwnym mocowaniem i kolczugę z kapturem oraz do tego rękawice oraz ciemny płaszcz na to wszystko -
Miecz jest dobrze wyważony, został zamówiony u znajomego kowala. Z tarczą był pewien problem przez brak twojej dłoni, lecz zręcznie sobie poradził. Mocowanie jest na pasy, także jak będziesz ją brał w uszkodzoną rękę masz możliwość jej "zapięcia". Nie wiem czy to się sprawdzi, mam nadzieję, że tak. Czekam na Ciebie na dole, Truśka też już czeka - po czym Ważny wyszedł i usłyszałeś jak schodził po schodach. Wstałeś z łóżka i zacząłeś się ogarniać.
Opisz jak reagowałeś na pobyt tutaj. Możesz się rozwinąć lub opisać po krótce cały pobyt lub każdy dzień osobno - jak wolisz. Również opisz swoją reakcję na Aleksandrę.*
Na chwilę obecną są to dane z tematu o Kartach Postaci. Wszystkie ważniejsze informacje poza wyglądem osobistym i umiejętnościami. Imię, ksywa, wiek i za co trafił do pudła.--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czas: Świt 30 lipca 1269 roku.
Miejsce: Tretogor. Wasze tymczasowe miejsce "zameldowania" czyt. loszek oraz hol loszku.
Roland oraz
Garvaleth,
Sheldon oraz
Arnulfr, Domenic, Xander.Skoro świt zostaliście brutalnie obudzeni w swoich celach. Do każdego z was podeszło dwóch strażników miejskich w pełnym uzbrojeniu. Kopniakami, szturchańcami oraz popychaniem wyciągnęli was z cel i ustawili w kolumnie. Wtedy wszyscy spotykacie się pierwszy raz. Po chwili jeden ze strażników poprzypinał was do siebie, co mocno ograniczyło wasze ruchy. Pierwszy w kolumnie jest Sheldon, za nim stoi Garvaleth, po nim w kolejności Roland, Arnulfr, Domenic i Xander. Gdy kolumna została uformowana ruszyliście przed siebie za dwoma rosłymi strażnikami. Czterech kolejnych szło za wami. Po małych trudnościach na schodach doszliście do do holu. Do upragnionej wolności dzieliły was tylko duże drewniane drzwi prowadzące na zewnątrz Loszku. Niestety, nie mogliście uciec z racji tego że jesteście przypięci. Gdy prowadzący strażnik zatrzymał waszą kolumnę w loszku wyszedł na zewnątrz. W holu zostaliście wy, pięciu strażników miejskich oraz dwóch znanych wam strażników więziennych. Nie wiedzieliście co was czeka. Lecz zatliła się w was iskierka nadziei, że być może to Ważny upomniał się o was.
(opiszcie waszą reakcję na to co się wydarzyło oraz wasze przemyślenia co was czeka)Wyjaśnienie co się działo z Xanderem po jego odpowiedzi na zadane pytanie przez Ważnego:
Ważny stwierdził, że się nadasz do tej roboty i powiedział, byś odpoczął jakoś. Przydasz mu się do roboty. Po rozmowie strażnicy znowu wsadzili Cię do karceru, lecz przynieśli również jedzenie. Przez te dwa dni głównie spałeś, ponieważ nie mogłeś określić pory dnia lub nocy przez otaczającą Cię ciemność.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czas:od popołudnia 28 lipca do świtu 30 lipca 1269 r.
Miejsce: Tretogor. Kwatera oddziału Ważnego.
Aleksandra vel TruśkaGdy odpoczywałaś w łaźni do środka weszła krasnoludka i położyła ci cicho ubranie na ławie, po czym zabrała twoje stare. Gdy miała już wychodzić powiedziała -
gdy odpoczniesz już ubierz się i przyjdź do kuchni. Buty będziesz mieć przed łaźnią. Gdy wyjdziesz stąd, skieruj się w lewo korytarzem do przedpokoju i skręć w lewo. Kolejnym korytarzem dojdziesz do kuchni - na pewno trafisz - po czym zamknęła drzwi za sobą. Gdy wstałaś z wanny wytarłaś się porządnie i podeszłaś do ławy. Zobaczyłaś ubranie przyniesione Ci przez krasnoludkę.

Przeróbki:
- Zamiast białego koloru jest brązowy w odcieniu kamizelki;
- Brak czapki;
- Buty tego samego typu co ma Marcus;
Gdy ubrałaś się skierowałaś się w stronę kuchni. Chwilę Ci to zajęło, lecz w końcu trafiłaś. Gdy weszłaś do środka poczułaś to co każda gospodyni lubi - wszelakiego rodzaju zapachy bijące z garnka, zawartości talerzy, wypieku i przypraw. Gdy tak stałaś zauważyłaś, że ktoś siedzi przy stole. Był to
Marcus. Być może przedstawił się tobie i wywiązała się jakaś rozmowa. Po chwili podeszła do Ciebie krasnoludka i powiedziała -
Poznaliście się już? To dobrze, szkoda czasu na ceregiele. Siadaj i jedz babo! Musisz być pełna sił, jeżeli Szef przysłał Cię tutaj - powiedziała krasnoludka i pokazała Ci wolne krzesło. Gdy upewniłaś się, że nie zarwie się pod twoim ciężarem (przepraszam Huth, nie mogłem się opanować :D) rozsiadłaś się i czekałaś na jedzenie. Po chwili krasnoludka nalała Ci potrawki z cebuli oraz z innych warzyw i podała Ci pieczywo. Usiadła przy was i powiedziała:
- Nazywam się Ruthila i jak domyśliłaś się, jestem tutaj gospodynią. Robię to co każda gospodyni - zajmuję się tym domem, dopóki szlag mnie nie trafi z tymi tutaj ludźmi - spojrzała na Marcusa i uśmiechnęła się do niego, po czym ciągnęła -
jestem cholernie ciekawa czym przekonałaś Szefa, by Cię tutaj przysłał. Lecz to dobrze, póki jesteś tutaj pomożesz mi w kuchni oraz zająć się tym całym rozgardiaszem - powiedziała, po czym wstała od stołu i poszła na zaplecze. Gdy zjadłaś wiedziałaś, że możesz tutaj się przydać. Przez dwa dni pomagałaś Ruthili w kuchni, opiekowałaś się domem i mogłaś poczuć się prawie jak gospodyni. W międzyczasie poznałaś trochę lepiej innych domowników tego domu - Dianę, Dherko, Ekharda i Matthiasa. Miałaś lekki problem z zapamiętaniem ich dziwnych imion, lecz w końcu udało Ci się. Wieczorem 29 lipca położyłaś się spać tam gdzie zawsze - w pokoju Ruthily. Miała dwa łóżka więc podzieliła się z tobą. Spałaś praktycznie jak zabita, nie wiedziałaś, że pielenie grządek może być aż tak męczące, a przecież wychowałaś się w dołach smolnych! Przed świtem 30 lipca br. tak jak wczoraj obudziłaś się. Gdy ogarnęłaś się trochę i sprzątnęłaś pościel po sobie poszłaś do kuchni. Tam usłyszałaś już rozmowę, jaka wywiązała się między krasnoludką a kimś, kogo już kojarzyłaś. Gdy weszłaś do kuchni zobaczyłaś Ważnego. Ten gdy Cię zauważył uśmiechnął się do Ciebie i powiedział: -
Mam nadzieję, że Ruthila aż tak bardzo Cię nie wymęczyła - i szturchnął lekko krasnoludkę. Ta sobie w kaszę dmuchać nie pozwala i uderzyła go szmatką po zadku -
Zbieraj się Truśko. Dziś twój wielki dzień. Nie tylko twój, lecz będziesz mieć swój udział w tym przedsięwzięciu. Oczekuj na mnie w przedpokoju, idę jeszcze po Marcusa - powiedział Ważny, po czym poszedł w stronę schodów.
(Opisz swoją reakcję na to co się wydarzyło oraz jak możesz opisz dni, które spędziłaś w tym domu. Nie musi być szczegółowo, lecz może.)