Czas: Druga godzina po południu 21 lipca 1269 roku
Miejsce:Tretogor. Hol loszku Straży Miejskiej.
Marcus TrethveyRzucając się na strażnika nie przemyślałeś jednego - przewracając strażnika przewracasz również swojego wybawcę. Przewracacie się wszyscy, lecz dałeś szansę swojemu wybawicielowi na atak. Leżąc na podłodze wybawca kopnął mocno kolanem strażnika, którego na chwilę zamroczyło. To wystarczyło by wytrącić mu broń z ręki. Leżąc na brzuchu odwracasz się na bok. Zauważyłeś teraz, że twoim wybawcą okazał się "ważny". Ważny podniósł się na tyle szybko, by silnym kopnięciem w brzuch oddalić zagrożenie ze strony strażnika. Strażnik składał się z bólu, a ważny wziął pałkę i uderzył nią w głowę strażnika. Temu ostatniemu przestało zależeć na wszystkim, ponieważ stracił przytomność. Ważny spojrzał na Ciebie i podszedł do Ciebie by pomóc Ci wstać. Gdy pomagał Ci się podnieść powiedział -
widzisz? Ten atak był zamierzony. Możesz nie być tak bezpieczny, jak myślisz. Ale to nic, burmistrz będzie mógł przestać się martwić o Ciebie - po czym ważny otrzepał się z kurzu i podszedł do stojaka na broń. Z wrażenia postanowiłeś nie odstępować go ani na krok. Ważny uśmiechnął się tylko i po zabraniu miecza i sztyletów podszedł do nieprzytomnego strażnika i zabrał od niego klucze do kajdan. Gry zabrał je podszedł do Ciebie i uwolnił Ci ręce. Poczułeś ulgę, gdy kajdany zostały ściągnięte. Gdy rozcierałeś rękę do holu wszedł strażnik, który poszedł po patrol. Spojrzał na swojego "kolegę" lecz olał go całkowicie. Powiedział -
Patrol przybył. Więzień wychodzi? - spytał. Ważny spojrzał na niego z udawaną pobłażliwością i odpowiedział mu pozytywnie. Machnął na Ciebie ręką, byś wyszedł z nim przez drzwi. Gdy wyszedłeś z loszku oślepił Cię blask słońca, którego dawno nie widziałeś. Oparłeś się o mur i zacząłeś przyzwyczajać się do panującej jasności. Tymczasem ważny podszedł do dowódcy patrolu i przekazał mu jakiś papier. Usłyszałeś, że zaprowadzą Cię do jakiegoś domu. Gdy ważny załatwił wszystko z dowódcą zachęcił Cię byś podszedł. Podszedłeś do patrolu cały czas zasłaniając zdrową ręką oczy by szybciej przyzwyczaić wzrok. Gdy podszedłeś ważny powiedział -
Pójdziesz teraz z tymi oto panami. Nic Ci się nie stanie, chyba że sam-wiesz-kto coś przewidział. Spotkamy się wieczorem w miejscu, gdzie oni Cię zaprowadzą - po czym odszedł w kierunku stajni Straży Miejskiej. Dowódca patrolu odprowadził wzrokiem ważnego, po czym zlustrował Cię od nóg do twarzy tylko na chwilę zatrzymując się na kikucie -
Idziesz z nami. I żadnych głupich pomysłów, wszarzu. Swędzi? - spytał się, po czym odwrócił się plecami do Ciebie. Strażnicy stanęli za tobą i po bokach i ruszyłeś z nimi
(opisz całe swoje zachowanie podczas zamieszania). Poszedłeś razem ze strażnikami przez miasto. Ludzie przyglądali Ci się, lecz nie można było się im dziwić - cały byłeś brudny oraz śmierdziało od Ciebie jak z rynsztoku. Strażnicy nie przejmowali się twoim zapachem oraz zdziwieniem ludzi - Wywiadowi się nie odmawia. Po pewnym czasie podróżowania przez miasto dotarliście do celu podróży - potężnego domu, który wyglądał bogato.

Poprawki:
-Dachówka czerwona;
-Wokół budynku jest duży murowany płot z kolcami na szczycie;
-Drzewa zarośnięte liśćmi (w końcu jest lipiec);
-Brak krzewu między ścieżką a drzewem. Znajduje się tam miejsce parkingowe dla dwóch koni(jak to się nazywa fachowo?);
-Ścieżka zrobiona z kamieni o tym samym szarawym odcieniu;
Gdy strażnicy podeszli do drzwi, dowódca trzy razy zapukał. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stanęła osoba, której najmniej się spodziewałeś - krasnoludka.
Spojrzała na dowódcę i spytała się chrapliwym tonem, typowo krasnoludzkim:
-Czego tu?
-Miałem przyprowadzić tutaj więźnia. To pism...
-Nie zawracaj mi synku tutaj jakimiś pismami, wiem co to jest - rzekła, po czym wyrwała ruchem szybszym niż można by się spodziewać kartkę. Przeczytała szybko ją i spojrzała na Ciebie. Wiedziałeś, że to musi się źle skończyć.
-Ty do środka, a was już tutaj nie ma! - krzyknęła i odprowadziła wzrokiem strażników. Gdy jeden z nich przechodził obok Ciebie, powiedział cicho
- Mogłeś zostać w ciupie. Pokorny jak baranek wszedłeś do środka po czym krasnoludka zamknęła za tobą drzwi. Nie wiedziałeś co ze sobą zrobić, więc stanąłeś na środku przedpokoju.

Poprawki:
-Ściany, drzwi oraz okna odpowiednie do wyglądu zewnętrznego;
-Posadzka wykonana z marmuru;
-Reszta umeblowania bez zmian, poza sporym stojakiem na wszelakiej maści broń, aktualnie częściowo wypełniona;
W tle domu słyszałeś inne głosy oraz śmiechy, lecz nie mogłeś określić do kogo należą one. Oglądając się po pomieszczeniu niezauważyłeś krasnoludki, która wyszła przed Ciebie, zlustrowała Cię w chwilę i powiedziała:
-Zaczniemy od twojego ubrania i wyglądu. Na to - wskazała kikut
- nie podziałam, lecz na resztę postaram się. Chodź za mną.Ruszyłeś za krasnoludką oglądając się na bogactwo domu. Przeszliście korytarzem
do łaźni, w której było wystarczająco gorąco, by stracić oddech. Krasnoludka weszła od razu, lecz ty miałeś trochę problemów z przyzwyczajeniem się do gorącego powietrza. Po chwili gdy przyzwyczaiłeś się do panującego gorąca krasnoludka nie oglądając się w twoją stronę powiedziała:
- Rozbieraj się, do rosołu. Twoje ubranie zostaw gdzieś z boku, trzeba będzie je spalić by wszy nierozlazły mi się po całym domu. Gdy rozbierzesz się masz wejść do tej wielkiej wanny i porządnie wymyć się. Tam masz mydło i szczotę - wskazała Ci gdzie masz iść, po czym położyła ręcznik przy sadzawce i wyszła.(Opisz całą swoją reakcję i wszystkie kwestie związane z walką, podróżą i pomieszczeniami).
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czas: od wieczora 23 lipca do nocy 29 lipca 1269 roku.
Miejsce:Tretogor. Jedna z cel loszku.
Roland "Nieobliczalny" oraz
GarvalethMinął tydzień odkąd widzieliście się z ważnym. Opowiedzieliście trochę o sobie, powymienialiście się troszkę wspomnieniami ale nie tak, by stać się kumplami, tylko ot tak - jak więzień z więźniem, by rozmowa skróciła czas oczekiwania. Jedzenie było wydawane o dziwo punktualnie, lecz nic się nie poprawiło - stary chleb, woda i trochę smalcu to wszystko, co miasto miało wam do zaoferowania w tym "przybytku luksusu" jak zabawnie określają to miejsce recydywiści. Z braku laku zaczęliście snuć teorie spiskowe dlaczego to ważny już nie pojawił się w więzieniu. Z plotek jakie rozprowadzają inni więźniowie dowiedzieliście się, że Ważny rozmawiał nie tylko z wami, lecz również z innymi skazańcami. Lecz wierzyliście w to, że przyjdzie po was. Po kolejnej udanej "kolacji" zapadliście w sen
(opiszcie co wam się śni).
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czas: Od wieczora 25 lipca do nocy 29 lipca 1269 roku.
Miejsce:Tretogor. Jedna z cel loszku.
Sheldon "Baryłka" Yaricdo oraz
Arnulfr BrokvarMinęły cztery dni odkąd widzieliście się z ważnym. Opowiedzieliście trochę o sobie, powymienialiście się troszkę wspomnieniami ale nie tak, by stać się kumplami, tylko ot tak - jak więzień z więźniem, by rozmowa skróciła czas oczekiwania. Jedzenie było wydawane o dziwo punktualnie, lecz nic się nie poprawiło - stary chleb, woda i trochę smalcu to wszystko, co miasto miało wam do zaoferowania w tym "przybytku luksusu" jak zabawnie określają to miejsce recydywiści. Z braku laku zaczęliście snuć teorie spiskowe dlaczego to ważny już nie pojawił się w więzieniu. Z plotek jakie rozprowadzają inni więźniowie dowiedzieliście się, że Ważny rozmawiał nie tylko z wami, lecz również z innymi skazańcami. Lecz wierzyliście w to, że przyjdzie po was. Po kolejnej udanej "kolacji" zapadliście w sen
(opiszcie co wam się śni).
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czas: Poranek 27 lipca 1269 roku.
Miejsce:Tretogor. Pierwszy karcer w loszku oraz ponownie pokój przesłuchań.
XanderGdy usłyszałeś głos otwieranego zamku myślałeś, że przynieśli Ci jakiekolwiek jedzenie. Tymczasem przyszli znowu Ci dwaj strażnicy, którzy wcześniej Cię ogłuszyli. Wiedziałeś, że opór wobec nich jest daremnym pomysłem więc poddałeś się im. Strażnicy podeszli do Ciebie i podnieśli Cię. Wzięli Cię za ramiona i wyprowadzili z karceru. Zaprowadzili Cię do znanego tobie pomieszczenia, w którym czekał już Ważny. Gdy zobaczył Cię pokazał na znany taboret. Strażnicy posadzili Cię i wyszli z pomieszczenia. Zauważyłeś, że na stole znajduje się półmisek z kromkami chleba oraz trochę słoniny. Twój żołądek przywarł już do kręgosłupa, lecz wiedziałeś że musisz czekać na pozwolenie. Po chwili gdy nic nie robiłeś Ważny uśmiechnął się do Ciebie i pozwolił Ci przegryźć coś, bo stwierdził, że z trupa nic się nie dowie. Rzuciłeś się na jedzenie jak oszalały, lecz kajdany trochę Ci przeszkodziły. Wziąłeś do rąk tylko kawałek chleba. Powąchałeś go - świeży. Prawdopodobnie ledwo co z piekarni zabrany. Gdy przeżuwałeś kromkę chleba Ważny powiedział:
-Trzeba było być takim zadziornym wczoraj? Wystarczyło wsadzić swoją dumę głęboko w zadek. Byś się nie zadławił podczas odpowiedzi, przełknij najpierw. Gdy to zrobisz, odpowiedz mi. Dlaczego zabiłeś tamtych wieśniaków? I co Ci do łba strzeliło, żeby sprzedawać mięso z ludzi innym ludziom?--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czas: od wieczora 27 lipca do nocy 29 lipca 1269 roku.
Miejsce: Tretogor. Drugi karcer w loszku.
Domenic Neil "Duce" AgvassiUsłyszałeś, że z innego karceru kogoś wyprowadzają. Być może była to osoba, którą usłyszałeś przez ścianę. Po pewnym czasie zacząłeś rozmyślać nad wszystkim, czego dokonałeś oraz co chciałbyś znów w życiu osiągnąć jeżeli zostaniesz uwolniony. Mając na myśli uwolniony myślisz o tym, jak uwolni Cię Ważny. Oczekując na niego na zmianę śpisz oraz jesz co podają Ci strażnicy - suchy chleb i wodę. Wiedząc, że długo tak nie pociągniesz wyczekujesz dnia, gdy wyjdziesz z tego pierdla. Minęły dwa dni, ważny do tej pory się nie pojawił u Ciebie. Zacząłeś wymyślać jakieś powody, dlaczego się jeszcze nie pojawił, lecz wiedziałeś że przyjdzie po Ciebie. Ważny tak powiedział i zaufałeś jemu słowom, mimo tego że jest znienawidzonym człowiekiem. Nocą 29 lipca zapadasz w sen
(opisz jeszcze raz sen :D)--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czas: 28 lipca 1269 roku.
Miejsce:Tretogor. Ulice miasta oraz front domu.
Aleksandra vel TruśkaPoszłaś razem ze strażnikami przez miasto. Ludzie przyglądali się tobie, lecz nie można było się im dziwić - cała byłaś brudna oraz śmierdziało od Ciebie jak z rynsztoku. Strażnicy nie przejmowali się twoim zapachem oraz zdziwieniem ludzi - Wywiadowi się nie odmawia. Po pewnym czasie podróżowania przez miasto dotarliście do celu podróży - potężnego domu, który wyglądał bogato.

Poprawki:
-Dachówka czerwona;
-Wokół budynku jest duży murowany płot z kolcami na szczycie;
-Drzewa zarośnięte liśćmi (w końcu jest lipiec);
-Brak krzewu między ścieżką a drzewem. Znajduje się tam miejsce parkingowe dla dwóch koni(jak to się nazywa fachowo?);
-Ścieżka zrobiona z kamieni o tym samym szarawym odcieniu;
Gdy strażnicy podeszli do drzwi, dowódca trzy razy zapukał. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stanęła osoba, której najmniej się spodziewałeś - krasnoludka.
Spojrzała na dowódcę i spytała się chrapliwym tonem, typowo krasnoludzkim:
-Czego tu znowu?
-Miałem przyprowadzić tutaj ją. To pism...
-Nie zawracaj mi synku tutaj jakimiś pismami, wiem co to jest - rzekła, po czym wyrwała ruchem szybszym niż można by się spodziewać kartkę. Przeczytała szybko ją i spojrzała na Ciebie. Wiedziałaś, że to musi się źle skończyć.
-Ty do środka, a was już tutaj nie ma! - krzyknęła i odprowadziła wzrokiem strażników. Pokorna jak owieczka wlazłaś do środka po czym krasnoludka zamknęła za tobą drzwi. Nie wiedziałaś co ze sobą zrobić, więc stanęłaś na środku przedpokoju.

Poprawki:
-Ściany, drzwi oraz okna odpowiednie do wyglądu zewnętrznego;
-Posadzka wykonana z marmuru;
-Reszta umeblowania bez zmian, poza sporym stojakiem na wszelakiej maści broń, aktualnie częściowo wypełniona;
W tle domu słyszałeś inne głosy oraz śmiechy, lecz nie mogłaś określić do kogo należą one. Oglądając się po pomieszczeniu nie zauważyłaś krasnoludki, która wyszła przed Ciebie, zlustrowała Cię w chwilę i powiedziała:
-Zaczniemy od twojego ubrania i wyglądu. Chodź za mną.Ruszyłeś za krasnoludką oglądając się na bogactwo domu. Przeszliście korytarzem
do łaźni, w której było wystarczająco gorąco, by stracić oddech. Krasnoludka weszła od razu, lecz ty miałaś trochę problemów z przyzwyczajeniem się do gorącego powietrza. Po chwili gdy przyzwyczaiłaś się do panującego gorąca krasnoludka nie oglądając się w twoją stronę powiedziała:
- Rozbieraj się, do rosołu. Twoje ubranie zostaw gdzieś z boku, trzeba będzie je spalić by wszy nierozlazły mi się po całym domu. Gdy rozbierzesz się masz wejść do tej wielkiej wanny i porządnie wymyć się. Tam masz mydło i szczotę - wskazała Ci gdzie masz iść, po czym położyła ręcznik przy sadzawce i wyszła.(Opisz całą swoją reakcję i wszystkie kwestie związane z podróżą i pomieszczeniami).