AlexandrosBurmistrz upewnił się, że drzwi są zamknięte, a straż odprowadziła twoich kompanów do tawerny. W końcu otworzył okno, wyciągnął już mocno sfatygowaną fajkę, nabił, zapalił i zaciągnął się. Wypuszczając dym skierował swe spojrzenie na Ciebie. Niezręczna cisza została rozdarta przez grom, gdzieś z nad starego lasu.
-
Alex... Wiesz, że powinienem Cię ściąć za dezercję, nie będę tego ukrywać. Jednak miałeś odwagę tu przyjść i mi o wszystkim powiedzieć, zamiast zwyczajnie uciec.Po tych słowach obszedł Cię dookoła i powiedział przez ramię, spoglądając na już dawno nie aktualną mapę Bree:
-
Nie pozbawię Cię życia, za dużo ostatnio ludzi straciło życie. Zamiast tego będę oczekiwał twojej pomocy w jednej sprawie Alexandrosie. Mam nadzieję, że krew w tobie jest tak samo silna jak w twoim ojcu. Co ty na toTheodlingGerlanStraż wyprowadziła was z ratusza. Wyszliście na zewnątrz. Pogoda skasztaniła się jeszcze bardziej, a w dodatku w oddali zaczęło grzmieć. Ludzie na wasz widok albo zamykali okna, lub patrzyli się na was niezbyt przyjaznym wzrokiem. Nie trzeba być specem by dojść do wniosku, że przyjezdni nie są tu mile widziani. Szliście tak Theodling, Gerlan i Gimli pod górę brukowaną drogą, by w końcu trafić na
Rozbrykanego Kucyka. Tutaj was straż zostawiła, wchodząc do środka.
Co robicie?