Jak ci się nie podoba, to nie graj. Szukacie na siłę starych Falloutów, a jak coś się zmieniło, to od razu źle.
Gdy się wydaje grę jako rzekomą kontynuację serii to niestety trzeba się liczyć z tym, że oryginalna seria ma swoich fanów, którzy za coś w końcu tę grę pokochali i którzy mogą zacząć kręcić nosem, gdy drastycznie zmieni się koncept całej rozgrywki. Ba, wydając grę z kolejnym numerkiem w tytule należy myśleć głównie o tych właśnie fanach serii, bo w końcu jest to uśmiechanie się w ich stronę i sugerowanie, że sprzedaje się coś lepszego od poprzedniej części. Trudno więc mieć pretensje, że ktoś narzeka, skoro oczekiwał rozwoju, ewolucji, czyli dobrego fabularnego RPG, a w zamian dostał simsowego shootera.
Jeśli Bethesda nie chce porównań do F1 czy F2, to na litość boską niech nie nazywa swych gier F3 i F4.
a to co sprawiło że F1 był taką grą,trudniej przekazać na innym silniku, w świecie 3D.
1. Obsidian jakoś dało radę zrobić F:NV, które fanom F1 i F2 dość przypadło do gustu (osobiście nie grałem, więc nie mam zdania).
2. Nadal można robić świetne i dobrze się sprzedające gry w starym stylu - vide np. Wasteland 2 oraz Pillars of Eternity. Nie jest to może tak dochodowe, jak robienie nijakiej gry dla wszystkich, ale odpada argument, że ambitne oldschoolowe projekty nie są opłacalne.
3. Bethesda z oryginalnych Falloutów czerpie tylko rzeczy najpłytsze, o których wcześniej wspomniałem. Ludzie pokochali Fallouty nie za te duperele, ale za to, że był to fantastyczny i bardzo rozbudowany fabularny cRPG z interesującą historią, ciekawymi questami i elementami taktyki w turowych walkach.
4. Wzorowym przykładem może być też Wiedźmin 3, który nie tylko jest świetną i ambitną grą RPG, trzyma się korzeni mimo sporych zmian w mechanice, ale też i fantastycznie został przyjęty przez graczy.
Cały problem polega na tym, że Bethesda podpięła się pod serię, ale serii kontynuować tak naprawdę nie chce. Chce robić własną grę we własnym bezpłciowym stylu, ale albo brakło im ikry i ambicji, by spróbować ryzyka budowania własnej, nowej marki od podstaw, albo chcieli iść na łatwiznę, więc podczepili się pod legendę i wykorzystali chwytliwe uniwersum Fallouta (z milionami fanów na całym świecie), gdzie na złotej tacy dostali masę genialnych pomysłów.
Wracając do metafory z piwem - firmy takie jak Black Isle miały ambicję, warzyły piwa "z charakterem", ze smakiem, który zwykłego Janusza może odrzucał swą intensywnością, ale jednocześnie był kultowy dla tych, którzy ten smak potrafili docenić. Bethesda natomiast warzy Tyskie. :)