Raczej Warszawa gdyby doszło do walk Niemców z armią Sowiecką, ucierpiałaby ale w stopniu nie wielkim. Sam fakt, że powstańcy, którymi dowodził jakiś kompletny kretyn(początkowo mówiono by powstanie zacząć nocą, gdzie przewaga w uzbrojeniu niemieckim będzie równoważona przez przewagę polaków w znajomości własnego miasta) , bez urazy, w biały dzień praktycznie bez broni opanowali duży kawałek miasta pokazuje, że garnizon niemiecki był taki sobie. Zwłaszcza, że Niemcy wiedzieli co się święci ( oddziały trzeba było zebrać. Na pewno widok setek ludzi idących w dane miejsca, nie budził niczyich podejrzeń...) i szykowali się do obrony, stąd pierwszego dnia tak wielu pozycji nie zajęto, bo to były cholerne mini fortece.
Patrząc na niemieckie siły w Warszawie można dostrzec np. dywizje SS Dirlewanger, która na froncie wschodnim gdy przyszło co do czego, dostawała sromotne manto, bo ich specjalizacją były pacyfikacje wsi. W starciu z regularnymi dywizjami, szli w rozsypkę, odbijając sobie na cywilach. Warszawa była dla nich jak jedno wielkie "pole chwały", mnóstwo cywili mało regularnego wojska. Gdyby na te dywizje natarli sowieci, to SS Dirlewanger atakowałoby w kierunku odmiennym w stronę Berilna a najlepiej obozów jenieckich aliantów. Byle dalej, od kary za to co robili na Białorusi. Walczyło też sporo pułków kolaboracyjnych, które też nie wiadomo jakby walczyły z Rosjanami których się bali. Z powstańcami mogli walczyć w miarę normalnie.
Kolejną sprawą było zagęszczenie pułków SS które tym bardziej nie lubiły walczyć z Rosjanami bo Ci niezbyt brali ich potem do nie woli. Biorąc to wszystko pod uwagę można dojść do wniosku, że gdyby nie doszło do powstania warszawskiego te niemieckie siły, nie walczyłyby tak zacięcie o Warszawę. Możliwe, że kilka znajdujących się tam fanatycznych dywizji broniłoby się zaciekle, ale np. Dirlewangerowcy pewno zrobiliby to co potem w Budapeszcie...Kompania politycznych więźniów poddała się bez walki, reszta przepuściła wroga, sama szukając lepszych pozycji, najlepiej gdzieś we Francji.
Co zaś się tyczy Mińska, siły niemieckie które brały udział w stłumieniu powstania szacowane są na ok 50 tysięcy. Tyle samo jeńców wzięły rosyjskie armie pod Mińskiem, więc ciężko to porównywać. Zwłaszcza, że Mińsk był fragmentem wielkiej operacji. Natarcie na Warszawę byłoby raczej podobne do tego na Kijów.
Sumując, chciałbym napisać, że powstanie Warszawskie jest faktem, gorzką stroną naszej historii której, wstydzić się trzeba jak Francuzi Azincourt... Nawet jest spore podobieństwo i tu i tu, "chcieli walczyć", z mniejszymi siłami...Ale tego już nie zmienimy, trzeba to zaakceptować i najlepiej zaszufladkować, tak jak nie mówimy o np. bitwie pod Legnicą która oddaliła zjednoczenie kraju na spory okres czasu.