Śnieg, mróz, wilgoć i słońce. Gdyby było ono bogiem, z pewnością uznalibyście iż wam sprzyja. Mimo biało dziewiczego wyglądu okolicy, słońce ocieplało wasze zmagania. Brakowało tu dróg, wszystko przywalone białą pierzyną wyglądało identycznie. Obime prowadził was na wschód, do miasta Mazar, droga choć spokojna bywała męcząca. Elaith nie wytrzymał, zbroja którą nosił była zdecydowanie za ciężka aby iść w normalnych warunkach, a co dopiero przez śniegi. Udało wam się znaleźć domek w których zmuszony był do pozostawienia swego pancerza. A pozostania jedynie przy ubraniu z gospody oraz w otrzymanym od właściciela domu. Wielu z was miało do niego pytania, lecz on nie znał odpowiedzi. Nigdy nie słyszał o kręgu czarnych kamieni, był jedynie zwykłym chłopem.
Szliście przez las, tu śnieg sięgał zdecydowanie niżej, gdyż ledwo do kostki.
Marsz trwał, minęły już trzy dni. A wam w końcu udało się natrafić na ścieżkę. Najwyraźniej niedawno odśnieżona, musiała być przez kogoś używana. Niestety prowadziła ona na północ i południe. Pytanie, dokąd? Gdy Obime stanął na niej, a decyzja mała zapaść z okolicznych zarośli z wrzaskiem wyskoczyła grupa mężczyzn.
Byli słabo uzbrojeni, przykrywali się płaszczami chroniącymi przed zimnem, lecz kaptury nie były założone. Broń posiadali rozmaitą...
Obime szedł z przodu, tuż przy nim Arvaan oraz Marcus. Na nich to wypadła czwórka mężczyzn, szarżowali bez namysłu uzbrojeni w krótkie miecze. Jeden z nich posiadał drewnianą pałkę.
Tuż za nimi przebywały kobiety, chcąc nie chcąc rozmawiające ze sobą. Kira, Diana, Ahri. Wydawały się bezpieczne. Może dlatego iż dookoła znajdowali się inni, a może z samego faktu płci? Jeśli tak, to jakie zamiary mają agresorzy?
Po lewej stronie gromadki szedł Elaith, a tuż za nim Jasper który wydawał się oceniać okolicę. Gdy nastąpił atak z krzaków obok Jaspra wyskoczył napastnik potężnej postury. Przygniótł go do ziemi niczym zapaśnik, lecz w tym manewrze sam opuścił miecz. Teraz trzymał rękoma ręce złapanego, a nogą próbował przytaszczyć do siebie swoją broń. Czy Elaith mu pomoże?
Po prawej stronie maszerował Christopher,Huno oraz Nidean. Z lasu po ich stronie wyskoczyło pięciu osobników, jeden z nich miał przy sobie łuk...
Dwóch natomiast taszczyło drewniane pałki, reszta krótkie miecze.
Pytanie, czy to wszyscy wrogowie, czy może ktoś jeszcze przybędzie?
// Aharo. Twój post po wyjściu karczmarza jest intrygujący. Jakby twoja postać w ogóle nie zwróciła uwagi na to co się stało.
I fakt iż koni nie macie.