Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: najwiękasza porażka  (Przeczytany 30970 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Danveld

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 119
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #90 dnia: Czerwca 29, 2009, 18:27:15 »
    Ja to kiedyś jak rozmawiałem z dziewczyną... ( ups chyba nie o to chodzi ).

    Piękne południe, słońce jasno świeci ale nie dla mnie gdyż przy Praven walczyłem z karawaną, pokonałem ją bez trudu lecz.... Zauważyłem że ze stolicy Swadii wyjeżdża król a za nim 5 lordów o łącznej wartości wojska 780, moich wojsk było raptem 80 Huskarli.
    Rozpoczęła się bitwa juz na samym początku ustawiłem swoich Huskarli przy drzewach by mieli osłonę. Na horyzoncie zauważyłem Króla Harlusa oraz 20 Rycerzy i 50 Zbrojnych wbili się w mur tarcz stworzonych przez moich wojaków, to był cud że zginęło podczas tej szarzy tylko 15 Huskarli ale to była tylko pierwsza fala, zdążyłem ledwie odsapnąć, gdyż po chwili usłyszałem świst bełtów przelatujących obok mnie Huskarl który obok mnie stał otrzymał 2 bełty w głowę co zakończyło jego żywot. Nie wytrzymałem kazałem moim Huskarlom iść na przód po drodze bełty dalej świstały obok mej głowy. Doszło do krwawej walki w zwarciu podczas której moi dzielni Ludzie z Północy walczyli jak nigdy przedtem. Liczebność wroga stanowiła jednak barierę nie do przejścia dla mnie i moich towarzyszy ja sam pokonałem około 40 ludzi, samych Swadian zostało 500. Była to piękna lecz przegrana bitwa, ostateczne Huskarli zostało 5, razem ze mną trafili do niewoli.

    Ustawienia na których gram:
    Obrażenia własne 100%
    Obrażenia sojuszników 100%
    Szybkosc walki Normalna
    BattleSizer 350

    Offline Kradus

    • Administrator
    • Użytkownik
    • ***
    • Wiadomości: 2884
    • Piwa: 463
    • Płeć: Mężczyzna
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #91 dnia: Czerwca 29, 2009, 21:23:40 »
    Więc tak, podczas gdy prowadziłem moich veagirskich rycerzy na południe w celu odbicia zamku Ismirala napotkaliśmy [98 moich] oddział króla Chanatu [210], który gonił jakiegoś z lordów Veagirskich, lecz na szczęście w nieszczęściu zdołał uciec do Knudan [chodzi mi o to niżej xd] ale król zaczął mnie gonić. Po ciężkiej bitwie [straciłem 94 ludzi / ja, bunduk, jeremus, deshavi byliśmy ranni]... ale napotkaliśmy... Liczny oddział... rabusi [heh :D], było ich 37 a ja miałem 13hp. Chyba dostałem 2 razy z kamulca i 1 raz z miecza i cóz... wygrali. To byli chyba najbogatsi rabusie gdyż straciłem 8900 ;/.

    Ps. Aha, mój główny cel tej wyprawy odzyskał [po 12 dniach] Król i ten lord przez którego straciłem całe wojsko.
    Także pozdro ;d

    Offline Zieluch

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 11
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #92 dnia: Czerwca 29, 2009, 21:52:47 »
    Poziom trudności miałem chyba na 78%? W każdym razie obr. na max. i AI na dobre, a prędkość na normalną. Battle sizer mam mało, dlatego, że na wyższych się wiesza jak bym w gothica 3 grał (słabe to coś, co komputerem nazywam) I tak musze zmiejszyć.

    Offline Mortis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 589
    • Piwa: 3
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #93 dnia: Czerwca 30, 2009, 17:55:10 »
    Dzisiaj mialem najwiekszego epic faila od kiedy gram w Mount and Blade. Otoz zdobylem zamek i jakims cudem go dostalem, wiec postanowilem posiedziec w nim 2-3 dni. Pod koniec pierwszego dnia pod moja warownie nadciagnela armia zlozona z krola Nordow i pieciu jego wasali, razem gdzies 700 luda siedzialo w obozie przed zamkiem. Ja mialem przy sobie jakis 60 ludzi, wiekszosc Rycerze i troche pieszych. Przegralem, lecz moi ludzie zabrali na tamten swiat ze soba jakis 400 wrogow. Wzieli mnie do niewoli, z ktorej jeszcze tego samego dnia ucieklem i pech chcial, ze natrafilem na hulajpartie Sea Raider'ow skladajaca sie z ponad 50 zahartowanych wilkow morskich...ja bylem sam, nie liczac Ymiry i Artimmera. Liczylem na to, ze zasiecze ich jak psy na moim koniu, co najwyzej troche mnie porysuja...zabilem ich okolo 1/3 kiedy padl moj ukochany kon. Durne zwierze, tratowalo pod swoimi kopytami bataliony najlepszych oddzialow w krolestwie a dalo sie zabic paru bandytow. W kazdym razie, kawalek przejechalem na tylku i wyladowalem (dzieki bogu) nie w srodku wrogow. Liczylem, ze sam, majac przeciw sobie gdzies 20 przeciwnikow i pozbawiony konia szybko padne...lecz cofajac sie, blokujac ciosy tarcza i odpowiadajac strasznymi ripostami udalo mi sie cala bande pozabijac..zostal mi ulamek hp kiedy padl ostatni z nich...juz sie usmiecham, udalo sie, uff. Kiedy slysze swist...wiedzialem, ze trafi (dziwnym trafem w takich sytuacjach zawsze trafiaja :D ). Trafil i nakrylem sie nogami...life is brutal :D

    Offline HiddenLord

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 15
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #94 dnia: Lipca 07, 2009, 13:03:53 »
    A moja największa porażka to -
    Byłem świeżo upieczonym , vaegirskim lordem.
    Brałem udział w swoim pierwszym oblężeniu.
    Przebiłem się przez tłum rhodockich sierżantów.
    Biegłem do 3 pozostałych i :
    Mój król rzucił toporkiem - nie trafił.....
    Drugi topór przeciął powietrze - trafił mnie.....

    Nie wiem co się stało że jego toporek zadał mi : 2378 obrażeń.....
    Totalna Porażka....

    Offline Cirmius

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 65
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #95 dnia: Lipca 07, 2009, 17:30:05 »
    Moja przydarzyła się wczoraj. Miałem 100 żołnierzy, chciałem mieć w końcu jakiś zamek, by poczuć jak to jest. Więc oblegałem zamek tak długo, aż miałem 0 wojska ( :( ) a wtedy jeszcze dodatkowo przyjechał pomóc im Lord Sebolo, który mnie wziął do niewoli.

    Offline PBaran

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 21
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #96 dnia: Lipca 09, 2009, 00:02:55 »
    moja najgorsza porażka to jak miałem 30 huskarlów i zaatakowało mnie 43 bandytów tych co w khanacie są a ja niechcący sie poddałem i do niewoli ( Potem i tak ich zabiłem gdy wyszedłem z niewoli ale dwa razy próbowałem i straciłem mój piękny toporek który zadawał 43 dmg ale huskarlów odzyskałem)

    Offline kuuubbbbaaa

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 25
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #97 dnia: Sierpnia 10, 2009, 15:54:49 »
    Na początku gry (miałem jakiś 6 level) krążyłem po chanacie i zabijalem bandytów stepowych zaatakowałem grupę 45 mając 47 ludzi wygrałem nie ponosząc dużych strat. Rozbiłem oboz żeby przeczekać noc kiedy nagle zaatakowała mnie grupa 52 bandytów stepowych. Miałem malo życia słaby pancerz i była noc (czgo nie lubie) wiec rozgromili mnie i moją armie.

    Offline Massai

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 142
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #98 dnia: Sierpnia 13, 2009, 10:33:54 »
    Czy największa, to trudno powiedzieć, ale niedawna...
    SoD, poziom trudności około 70.
    Nadciągnęła inwazja i się ten Gaius szwęda po mapie z z drobną przyboczną gwardią 15 tysiecy wojaków.
    Moi lordowie ganiają dookoła odciągając co jakiś czas pojedynczych centrionów (czyli jakieś 200 woja).
    Ja tez ganiam dookoła z małą grupą 400 paladynów i 50 czempionów. Na maksa czyli aktualnie 700 nie mogę dopełniać oddziału, bo staję się wolniejszy od wroga.
    Jak przyuważę gdzieś że katuja mojego lorda, to się włączam do akcji i wybijam wroga.
    No i akcja właściwa... widze dwie bitwy... jedna 3000 wroga na mojego lorda, druga 800 na dwóch moich. Gaius z resztą oblega jakiś zamek.
    3000 to za dużo, ale 800 - w sam raz.
    No to lu go... włączam się do bitwy... i nie zauważyłem że przez ekran przetacza się seria komunikatów czerwonych że do walki włącza się centurion.

    Okazało się że mój lord który walczył z tymi 300 tysiącami, po prostu zwiał. A oni się przyłączyli do "mojej" bitwy.
    No i mam 700 woja (razem z lordami moimi) przeciwko prawie 4 tysiącom.

    Nie używam battle sizera, więc battle size 100.
    Moich do bitwy wyskoczyło może 25... i tylko 15 paladynów, reszta jakaś marna piechota. Wrogów - 45...

    Pierwszą falę rozbiłem w pył paroma szarżami paladynów.
    Drugą falę wyciąłem z trudem przy pomocy piechoty która nadbiegła, i przy wsparciu posiłkowych 8 paladynów.
    Trzecia fala... szło nieźle do czasu gdy pozostałych paru paladynów uwięzło w tłumie triarii... przy próbie ich uwolnienia utłukli mi konia...
    Zostało około 20 wrogów i ja sam.
    Ale wróg durnie usiłował trzymac linię, więc ja się wycofywałem w kierunku lasku gdzie stały osierocone koniki... co się który wyrwał z szeregu, to dostawał moim bastardem i po 1-2 ciosach padał.
    W ten sposób zabiłem może 7-8, i dotarłem do koni. Dosiadłem jakiegoś chargera i dawaj kopią...
    Życie już mi sie kończyło, ale ubiłem tę bandę triarii... Tyllko zapomniałem sprawdzić na ekranie rozkazów czemu to mi nie wypisuje "battle won". Się dowiedziałem jak dojechałem do skrzynki żeby na nastepną ture zmienić konia z coursera na warhorsa... stał sobie tam zapomniany konny łucznik wroga. Jak mnie zobaczył to wypuścił JEDNĄ strzałę. Drugiej nie musiał...

    Offline werbull

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 134
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #99 dnia: Sierpnia 19, 2009, 22:17:56 »
    Ja i moi dzielni :) rycerze wędrowaliśmy przez lasek aby oblegać zamek swadii :/ nagle z tych zarośli wyskoczyło niebawem 60 Leśnych bandytów i 20 górski oraz 10 black khergit horeman przy okazji :/ byłem bez hełmu i nawet nie zdążyłem machnąć mieczem :/ a ryczerze utknęli w zapadni skalistej :/

    Offline Balian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 570
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Nigdy nie za wiele Rock and Rolla ;)
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #100 dnia: Sierpnia 20, 2009, 01:25:49 »
    Moja największa porażka?
    W modzie TEATRC w czasie bitwy z lwim tronem. Miałem 10 Vaegirskich Chorążych, 20 Arystokratycznych Kawalerzystów i 50 Vaegirskich Kozaków. Czyli w sumie 80 woja + Ja, Lezalit i Bunduk. Wróg posiadał około 120 udzi (Rougle Męczennik chyba), Bitwa była już wygrana, wrogowi został 1 Kawalerzysta Promiennego Księżyca, mi zostało jakieś 20 ludzi, więc spiąłem konia i ruszyłem ku niemu z Pistoletem skałkowym, przeciwnik mnie zauważył i ruszył na mnie z 3 metrową lancą, wiedziałem że jeżeli chybię to po mnie, miałem 1\3 życia, wiedziałem że wróg ma mało żyć bo zauważyłem że cały był zachlapany krwią moich dzielnych kompanów. Już był blisko, bliziutko, 5 metrów ode mnie i gdy miałem wystrzelić jakiś mój żołnierz przejechał przede mną zatrzymując mego konia i przeciwnik wszedł we mnie ze swoją lancą jak nuż w masło, poległem.

    Offline Marqzz

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #101 dnia: Sierpnia 26, 2009, 13:44:02 »
    witam

    Moja najwieksza porazka to coz....zdobylem zamek reindi (jupi) niby fajnie niby pieknie jest moj bajera ale.....mialem tam slabo w garnizonie....bo raptem 160 chlopa tak srednio wyszkolonego.....no i wyruszlem sam na pole zbierac chlopow jak grzyby po deszczu by zrobic z nich kosiarzy cial.....mialem sporo herosow ze soba 8 wiec ze mna panem tej krainy;p 9....no i zwerbowalem chyba 40 trenowalem ich i takie tam pladrowalem grabilem i nagle przyszla wiadomosc ze zauwazono wrogie jednosti przy moim zamku ( nie odbilem do swadianom tylko kreglitom czy jak im tam) wiec ruszlem na zamek i jak dojezdzalem na swym rumaku zaskoczylo mnie kilku swiadanskich lordow czy tam swidanskich...wkroczylem do zamku zostawilem reszte w nim i  odpoczywalem w nim az nadle okazalo sie ze jest 800 przeciwko 200....Oo z krolem swadii na czele no i stracilem zamek bo cos moi kusznicy dali ciala a ja sam nie dalem rady wszystkim moi najemne ostrza kawaleria jezdzcy sierzanci cos nie dali sobie rady i stracilem zamek.... ale do rzeczy....po wyjsciu z niewoli dostalem 2 zamek zamek Kerledan i jechalem w jego strone az dojezdzajac do niego okazalo sie ze ten zamek nalezy do Nordow a ja jestem w rodokach.....zdziwilem sie i zobaczylem  w dzienniku co sie dzialo...i otoz poidczas oblezenia zamku kerledam krol postanowil mi go dac:/:/:/ a ja glupi nie zauwazylem ze jest oblegami bo szczesliwy bieglem z lopata na wierzchu na zamek...po drodze zniewolilem lorda swadian xD bo mial tylko 2 woja po bitwie hehehe....i to uwazam za  moja najwieksza porazke dostanie zamku pod swoje wladania podczas jego oblezenia przez 6 lordow:/ kij takiemu krolowi w zad.....teraz odbilem zamek rendi mam 2 wioski i juz wyszkolonych wojow w nim wiec teraz im tak latwo nie pojdzie tymbardziej ze powylapywalem nordow kazdego po kolej majac tylko 80 ludzi (obecnie moj max) i dopiero buduja wojsko a ja juz je wyszkolilem.....to tyle;p narka;p

    Offline 1remik

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #102 dnia: Sierpnia 27, 2009, 13:05:06 »
    Ja miałem tak: 50 paru ludzi król wezwał mnie na kampanie wojenną. Wszystko idzie po mojej myśli i jade do Chanatu na spotkanie z królem Nordów... Jadę, jadę nic się nie dzieje aż tu z za góry wyskakuje król Chanatu z jakimś lordem około 300 ludzi... Oczywiście zaatakowali mnie. Ja biedny resztka życia jeden khergicki jeździec im został. Ja sam jade za nim na koniu bojowym i z 30minut go ganiałem aż w końcu wyjął łuk i headshot... 2 ludzi wzieło mnie do niewoli:/

    Offline Margoth

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 276
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #103 dnia: Września 04, 2009, 19:51:14 »
    Mod - The Peloponnesian War.
    No więc tak, jechałem na koniu wraz z armią tysięczną przeciwko 15 żołnierzom NIEWYSZKOLONYM i dostałem headshota...
    « Ostatnia zmiana: Września 04, 2009, 23:15:49 wysłana przez Margoth »

    Offline Pawello

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 486
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Life goes on, come of age...
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #104 dnia: Września 04, 2009, 22:44:41 »
    Moja największa hańba? Hmm, w modzie Sword of Damocles jadąc na przodzie 50 osobowej kawalerii dostałem z ok. 100 metrów od łucznika (nie pamiętam z jakiej był nacji, ale pamiętam że nie był on dobrze rozwinięty :P)
    "Ach, ach! Majorze, dzisiaj żyjem, jutro gnijem, tylko to nasze, co dziś zjemy i wypijem" A.Mickiewicz "Pan Tadeusz""Dopóki walczysz, jesteś zwyciezcą."