Dzisiaj przydarzyła mi się dosyć ciekawa przygoda :>
Samotnie zaatakowałem oddział Swadian Deserters (coś ponad 10 kuszników + 6 Sharpshoterów + 3 infantry). Będąc na 28 poziomie większych problemów nie miałem. Kilka centralnych szarż na kuszników i został 1 sharpshoter i 2 infantry. Straciłem jednak sporo życia, zostało mi coś koło 10 hp. (całkiem celnie strzelają na Good AI) Infantry zabiłem bez trudu, a z panem sharpshoterem postanowiłem urządzić pojedynek strzelecki. Stoję z łukiem w garści i celuję prosto w głowię rywala. *szczęk cięciwy* strzała poleciała centralnie w przeciwnika, kiedy ten...uniknął strzały schylając się i ładując kuszę. Po tym tylko patrzyłem oniemiały jak gostek zgrabnie napiął kuszę, strzelił we mnie i zadał 14 obrażeń. No i farewell my friend :/ Padłem i zostałem wzięty do niewoli przez 1 typka ^_^ A tyle dobrego sprzętu pozostało po reszcie zabitych (a z kasą po zakupie nowego Heavy Chargera [poprzedni został okulawiony >.<] było krucho). T_T Myślę, że spokojnie mogę to uznać za moją największą porażkę :P Ale nauczkę dostałem...Nigdy nie atakować kuszników z 2 broniami dwuręcznymi (zweihander + topór) i łukiem z kołczanem Bodkinów...Tak...byłem bez tarczy (testowałem nowe zestawy broni, myślałem, że pancerz spokojnie wystarczy...myliłem się ^_^).