Również ostatnio zaznałem lekcji pokory... podrasowałem sobie Nativa, by było więcej do roboty (zwiększyłem limit party bandyckich, dezerterów, ustawiłem, by grupy bandyckie łączyły się w bitwie - na wzór lordów, itp) spotkałem dezerterską drużynę 40 vaegir-skich ciężkich piechurów więc postanowiłem nakopać im nieco (miałem ok 20 ludzi), podjeżdżam do nich, zaczepiam ich a tu napis "kampania dezerterów dołącza po stronie wroga", myślałem, że to jacyś rekruci, bo pamiętam kręcili się w okolicy, a tu ciach! 20 vaegirskich konnych... trudno hardcore będzie - pomyślałem. Wszystko było pęknie - rozgromiłem konnicę i ponad połowę pieszych, gdy mi konia powalili. Niby nic nadzwyczajnego, ale wylądowałem prosto u gromadkę dezerterów, którzy wiadomo co ze mną zrobili... Nawet nie wiem, kiedy wybili mój oddział, po ogłuszeniu trafiłem do niewoli... ciekawe na tym levelu co miałem nie zdarzyło mi się przegrywać, ale jednak, zabrali mi część żarła i konia.
Jak wiadomo jak najdzie człowieka pech, to trzyma go się przez jakiś czas. Los sprawił, że dezerterzy wypuścili mnie w środek gromadki z mountain bandits, którzy od razu na mnie się rzucili. Jak ja ujrzałem napis "Masz 5 ludzi przeciwko 226 wroga" to aż się skrzywiłem... Opcja przekupienia odpadła, bo jak to twierdzili "wycinam ich w pień", pozostała albo walka albo poddanie się. Szansa na ucieczkę, była znikoma. Po wstępnej bitwie i zmierzeniu się solo ze 100 bandytami (bohaterowie byli jeszcze nieprzytomni.) udało mi się kilku pokonać... niby mountain bandit, ale połowa (ok 50 osób) z nich na koniach była, a jak wiadomo konia "gwizdnęli" mi dezerterzy... wiadomo jaki był wynik.
Po wypuszczeniu mnie z niewoli postanowiłem odegrać się dezerterom, którzy pojmali moich ludzi i konia... złożyłem szybką armię: obleciałem kilka miast, nająłem najemników, z pobliskich wiosek rekrutów (tzw "przeszkadzajki") oraz ubiłem grupę dezerterów z łucznikami, których nająłem przez menu obozu... (wysoka reputacja, wskaźnik honoru wystarczyły by przyłączyli się wszyscy - 25 łuczników vaegirów, którzy jeszcze po drodze awansowali na mistrzów - kilku z nich) Po krótkich poszukiwaniach odnalazłem drani i rozpocząłem kontrę... miałem powtórkę z pierwszej walki. Nawet nie wiem, kiedy wygrzmocili mi cały oddział i grupka (dosłownie 6) mnie pokonała... kolejne godziny w niewoli dały mi do zrozumienia, że tak jak na samym początku (level 1-5) przegrałem 4 walki, tak przez ponad 400 dni byłem nie do pokonania, a jak już przegrałem raz... przegrałem i kolejny i kolejny...
Odjechałem na spokojnie składać swoją armię... mam już 40kuszników rhodockich (z czego połowa to już strzelcy), pouzupełniałem zapasy odpracowałem stratę ponad 100000denarów i czekam na tych drani, którzy już dwukrotnie mnie skopali...tym razem im się nie uda muahahaha... <diabelski śmiech>
Pozdrawiam!