Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: najwiękasza porażka  (Przeczytany 30971 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Kuroi

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 973
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Who's bad? Who's bad? Who's bad?! I AM BAD!!
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #75 dnia: Lutego 17, 2009, 11:11:23 »
    Ostatnio miałem w pewnym sensie porażkę pomimo że bitwę wygrałem. W modzie Age of Machinery postanowiłem sam rozprawić się z królem Rhodoków..Ja miałem około 140 a On ponad 300 luda...Gdyby nie fakt ze postanowiłem sobie dla odmiany zrobić oddział piechoty to poszłoby gładko ale nie tym razem....On stracił wszystkich 300 ludzi ale uciekł a ja zostałem z około 10 martwymi i ponad 100-ma rannymi(chwała Jeremus'owi i chirurgii na 10 :D)  To była straszna porażka bo następną bitwę mogłem rozegrać dopiero dwa dni później :/

    Offline Tobias

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 47
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #76 dnia: Lutego 17, 2009, 21:34:43 »
    Dopiero zaczynałem grac może jakieś 2 dni grałem zebrałem armie 60 kolesi zaatakował mnie król Ragnar on miał chyba 110 zmuciłem mu 50 pojawiła sie 2 czesc bitwy on miał 60 a ja 30 gdy podjechaliśmy bliżej okazało sie ze wieksza polowa tej rami to rekruci chyba ich było ze 50 a reszta to byli zwykli piechurzy wiec wziąłem sie za piechurów straciłem sporo życia niemówiąca o końu a miałem wtedy wierzchowca!!! xD od razu po rozwaleniu piechurów wziąłem sie za chłopów któryś  mi konia podciął spadłem i chyba w 30 sie na mnie rzucili!!! oczywiscie mnie zabili a reszta mojej armi tez poległa!!! od tej pory niecierpie króla RAGNARA!!!
    « Ostatnia zmiana: Lutego 17, 2009, 21:39:08 wysłana przez Tobias »

    Offline MaTiiii

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 46
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #77 dnia: Lutego 18, 2009, 15:28:54 »
    Ja kiedyś mając jakiś 30 husarklów zaatakował mnie wypad swadian gdzieś 200 ludu już kiedy został jeden wróg spadłem z stromej góry i przegrałem bitwe xD A już w wieśniaka leciała strzała ;/
    Piszę poprawnie po polsku.


    Offline Murzyn

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 11
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #78 dnia: Marca 03, 2009, 16:10:29 »
    Moja największa porażka była gdy toczyłem bitwę z Vaegirami. Zostałem tylko ja i 3 wrogich rekrutów. Pędze na nich na koniu i wtem jeden z nich ubił mego wierzchowca widłami, reszta mnie dopadła i utłukła ;)

    Offline Nave731

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 181
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • www.sekcja9.fora.pl
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #79 dnia: Marca 03, 2009, 16:32:11 »
    I właśnie w takich sytuacjach przydaje się koń do szarży. Mojego kupiłem na początku wojny z Nordami i przetrwał nawet otoczony przez 3 huskarlów (może to i mało ,ale jedno uderzenia tej jednostki może powalić konia razem z jeźdźcem).
     Apropo tematu to moją największą porażką była walka z Rhodokami. Właściwie bitwa się zakończyła moim sukcesem ,ale i również moim bolesnym ogłuszeniem. U wrogów zostało tylko 8 kuszników (zwykłych!) ,u mnie ok. 10 rycerzy i paru nordów (nieistotne w dalszej części). Patrzyłem się jak moi zawodowcy tną przeciwników. Wkońcu został tylko jeden . Tutaj zrobiłem jeden z najgorszych ruchów jakie mogłem zrobić mając końcówkę paska życia - ruszyłem na rhodoka ,choć widziałem ,że za nim jedzie jeden z moich rycerzy. Kusznik zdążył wypuścić bełt tuż przed tym kiedy jego szyja spotkała się z mieczem rycerza. Niestety ,ale tym razem rhodok trafił i to prosto w klatkę piersiową. Osunąłem się z konia i zauważyłem jeszcze ,że moi zołnierze się cieszą ,jestem ciekaw czy z tego ,że wróg został pokonany czy z tego ,że dostałem bełtem?
    "Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
    I przed narodem niosą oświaty kaganiec
    A kiedy trzeba - na śmierć idą po kolei
    Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...
    J.Słowacki Testament mój

    Offline Amoresso

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 532
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #80 dnia: Marca 05, 2009, 19:34:35 »
    Moja największa porażka była dzisiaj... Wygrałem niezłą bitwę z Swadianami, a potem napadli mnie bandyci z gór w liczbie ponad 60...
    Moja armia liczyła sobie 100 jednostek i jakieś 300 od lordów, paru rannych itp. Oczywiście myśle: a bandyci to na hura! i kłusem do pierwszej lini... Jade, jade... gdy nagle pomyślałem o tym ile mi zdrowia zostało po tamtej bitwie ze swadianami... zonk około 20%, zamuliłem i mnie jakiś bandyta ogłuszył... Przez to miałem znacznie większe straty w ludziach. i byłem złyyy...
    "Ból ciała przemija, ból duszy zostaje" Ja
    <---------------- Tak to ja
    www.chzg.pl

    Offline Dzumol

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 174
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #81 dnia: Marca 05, 2009, 19:42:08 »
    Tak??Ja przegrałem z wiesniakami! imoral jest to taki że mr. wieśniok ubił mnie, w heraldyce.
    Czasami głupota ludzka mnie przeraża! Objawia się ona najczęściej u "mroocznych" nastolatek które zakładają bezsensowane blogi w których wstawiają foty jak zamierzają sie zabic.. zazwyczaj jest tak, że
    właścicel bloga napisze że tak bog go nienawidzi nie pozwala mu sie zabić... oho trochę się rozpisałem. ale powiedzcie. Czy taką głupotę da się streścic?

    Offline Iceman22

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 30
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #82 dnia: Marca 05, 2009, 19:45:47 »
    Tak??Ja przegrałem z wiesniakami! imoral jest to taki że mr. wieśniok ubił mnie, w heraldyce.

    Same.... Postanowiłem: nie będę ubierał hełmu bo kiczowato wyglądam.... i co?? sam poszedłem na 10 bandytów czy tam wieśniaków(w dobrym armie i equ) ubiłem dziewięciu a dziesiąty mi headshota kamieniem..... ogłuszył mnie :<

    Offline Sansebstian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #83 dnia: Czerwca 26, 2009, 23:57:44 »
     A ja się normalnie  rozpłakałem przy monitorze ;D Mój najlepszy bohater..... 41 LVL!!!!!!!! Ganiałem se tak dla zwały stepowych
    bandytów (miałem 120 armia) Nagle RahCiach "Otrzymałeś uderzenie lancą z przysiadu" tak z trzy  razy !!!! No to się wkurzyłem
    żołnierze musieli atakować już bez Swojego dowódcy ! Lecz niestety przez przypadek kliknąłem na poddaj się (bo byłem w szale)
    i co?? i co?   No i jeden wielki H**! Wypuścili mnie bez "Lordowski przedmiot Zbroja Płytowa"i całego ekwipunku ale te..te ekhem
    "Szczęściarze" gdzieś uciekli.Płakałem...Ale kiedy ich znalazłem było za późno...Jakiś lord ich  porąbał  i  wziął se MOJE WOJO!!!!!!

    Offline NIFN

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1360
    • Piwa: 19
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #84 dnia: Czerwca 27, 2009, 01:11:51 »
    Również ostatnio zaznałem lekcji pokory... podrasowałem sobie Nativa, by było więcej do roboty (zwiększyłem limit party bandyckich, dezerterów, ustawiłem, by grupy bandyckie łączyły się w bitwie - na wzór lordów, itp) spotkałem dezerterską drużynę 40 vaegir-skich ciężkich piechurów więc postanowiłem nakopać im nieco (miałem ok 20 ludzi), podjeżdżam do nich, zaczepiam ich a tu napis "kampania dezerterów dołącza po stronie wroga", myślałem, że to jacyś rekruci, bo pamiętam kręcili się w okolicy, a tu ciach! 20 vaegirskich konnych... trudno hardcore będzie - pomyślałem. Wszystko było pęknie - rozgromiłem konnicę i ponad połowę pieszych, gdy mi konia powalili. Niby nic nadzwyczajnego, ale wylądowałem prosto u gromadkę dezerterów, którzy wiadomo co ze mną zrobili... Nawet nie wiem, kiedy wybili mój oddział, po ogłuszeniu trafiłem do niewoli... ciekawe na tym levelu co miałem nie zdarzyło mi się przegrywać, ale jednak, zabrali mi część żarła i konia.
    Jak wiadomo jak najdzie człowieka pech, to trzyma go się przez jakiś czas. Los sprawił, że dezerterzy wypuścili mnie w środek gromadki z mountain bandits, którzy od razu na mnie się rzucili. Jak ja ujrzałem napis "Masz 5 ludzi przeciwko 226 wroga" to aż się skrzywiłem... Opcja przekupienia odpadła, bo jak to twierdzili "wycinam ich w pień", pozostała albo walka albo poddanie się.  Szansa na ucieczkę, była znikoma. Po wstępnej bitwie i zmierzeniu się solo ze 100 bandytami (bohaterowie byli jeszcze nieprzytomni.) udało mi się kilku pokonać... niby mountain bandit, ale połowa (ok 50 osób) z nich na koniach była, a jak wiadomo konia "gwizdnęli" mi dezerterzy... wiadomo jaki był wynik.
    Po wypuszczeniu mnie z niewoli postanowiłem odegrać się dezerterom, którzy pojmali moich ludzi i konia... złożyłem szybką armię:  obleciałem kilka miast, nająłem najemników, z pobliskich wiosek rekrutów (tzw "przeszkadzajki") oraz ubiłem grupę dezerterów z łucznikami, których nająłem przez menu obozu... (wysoka reputacja, wskaźnik honoru wystarczyły by przyłączyli się wszyscy - 25 łuczników vaegirów, którzy jeszcze po drodze awansowali na mistrzów - kilku z nich) Po krótkich poszukiwaniach odnalazłem drani i rozpocząłem kontrę... miałem powtórkę z pierwszej walki. Nawet nie wiem, kiedy wygrzmocili mi cały oddział i grupka (dosłownie 6) mnie pokonała... kolejne godziny w niewoli dały mi do zrozumienia, że tak jak na samym początku (level 1-5) przegrałem 4 walki, tak przez ponad 400 dni byłem nie do pokonania, a jak już przegrałem raz... przegrałem i kolejny i kolejny...
    Odjechałem na spokojnie składać swoją armię... mam już 40kuszników rhodockich (z czego połowa to już strzelcy), pouzupełniałem zapasy odpracowałem stratę ponad 100000denarów i czekam na tych drani, którzy już dwukrotnie mnie skopali...tym razem im się nie uda muahahaha... <diabelski śmiech>

    Pozdrawiam!

    Offline Alladrix

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 186
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #85 dnia: Czerwca 27, 2009, 16:03:16 »
    Grajac w moda z bronia palna najwieksza porazke mialem podczas rebelii(wojna ze wszystkimi :D). Zostawilem all woja w miescie (zeby mi go nie zdobyli) kiedy ja latalem po wioskach szukajac rekrutow. Uzbieralem ponad 70 imperialnych rekrutow i okolo 30 swiadianskich rekrutow kiedy napadlo na mnie war party... Nie bylo co zbierac po mnie ii moim woju :/
    Ir Ithil ammen Eruhín
    menel-vîr síla díriel
    si loth a galadh lasto dîn!
    A Hîr Annûn gilthoniel,
    le linnon im Tinúviel!

    Offline przybor

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 393
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #86 dnia: Czerwca 29, 2009, 09:52:38 »
    Ja miałem gorzej...
    Gram w mod TEATRC, oblegam zamek Cesarstwa Swadiańskiego (na tytuł święty sobie nie zasłużyli) a tu nagle patrze 19 lordów + królowa Królestwa Laureańskiego. Na szczęście też byli w wojnie ze Swadianami, nie ze mną. Poszli, podbili jakiś zamek i wracają, a ty nagle komunikat "Carat Vaegirski i Królestwo Laureańskie wypowiadają sobie wojnę!" i sru na mnie 19 gości średnio po 150 ludu + królowa 250... Ponad 3000 żołnierzy (tego nie pojmie nawet battlesizer)... na mnie z moimi skromnymi 80 ludźmi... dodam tylko, że jak oblegam zamek biorę piechotę, która jest do niczego w polu... moi żołnierze fruwali nad polem bitwy, sam z tromblonu zabiłem ze 100, reszta mnie zalała jak morze...
    pozdro

    Offline Eddy

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 140
    • Piwa: 0
      • EddyGallery
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #87 dnia: Czerwca 29, 2009, 12:29:27 »
    jakiś tam mod... oblegałem zamek ok 100 chłopa... kiedy spotkałem war party :) ucieczki już nie było...
    100 vs 1400 - nie stawałem nawet do walki... byłby to tylko stracony czas ;]


    Offline Zieluch

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 11
    • Piwa: 0
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #88 dnia: Czerwca 29, 2009, 15:51:56 »
    Moja największa porażka była chyba z party króla. 70 moich na 350?(coś w tych okolicach). Spokojnie, miałem rycerzy od swadianów, Vaegirów, lansjerów i trochę sierżantów. Wszystko ładnie pięknie w bitwie, wykosiłem z połowę ze stratą swoich ok. 10 i nagle pod koniec jednej z potyczek zarobiłem headshota od myśliwego. Pięknie z konika sobie spadłem i policzyłem gwiazdy :) . Trzeba było swoich wysłać samych :/ . Rozgromieni w pył i patrze, masz 1 człowieka zdolnego do walki (ja uzdrowiony?) przeciwko 50-70 (coś w tych okolicach) ludziom wroga. Co tam sieczka jak nic będzie. Czułem się jak Aragorn, gdy pod koniec drużyny pierścienia stanął przeciwko Uruk-hai, by Frodo spier... Zresztą moja postać też się nazywa Aragorn :) . Miałem chyba wtedy 25 poziom, to wykaszałem uważając na latające toporki xD. Jakoś poszło, że mam battle sizer na 70 ustawiony to wszyscy byli. Gdy było już tylko z 5, miałem życie na wyczerpaniu. Szarżuje na piechura, a tu nagle koń jedzie dalej, a ja znowu liczę gwiazdy. Czytam komunikat.  Aragorn ogłuszony przez nordycki myśliwy. Mogę przysiądź, że to był ten sam :)

    A się rozpisałem :)

    Offline Eddy

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 140
    • Piwa: 0
      • EddyGallery
    Odp: najwiękasza porażka
    « Odpowiedź #89 dnia: Czerwca 29, 2009, 16:03:41 »
    Zieluch - battle sizer ustawiony na 70 ? spytam... po co ? skoro w grze można do 100 osób ustawić, a i tak pojawia się czasami po 110 ? :)
    a tak poza tym jaki poziom trudności ?