Atakuje lorda Veagirów, stosunek sił 1:1 (60v60 mniej-więcej), Mam z 15 swadiańskich rycerzy, ze 20 najemnych, 10 npc i jeszcze jakaś tam kawaleria, wróg - głównie rekrut, kilku jeźdźców. Komenda za mną, nabijam pierwszego jeźdźca na lancę i lecę dalej a tu ciach i ginę, jednym ciosem ubił mnie wrogi lord. Drugi atak, Vaegirowie nie mają już kawalerii, tym razem trzymam się nieco z boku, już mam wbić się w pozycje wroga a tu znów ciach, w pierwszych dwóch atakach nawet nie zauważyłem jak mnie ten lord zabił. Kolejny atak, tym razem trzymam się z tyłu, moja kawaleria przeszła przez niedobitki, i patrze, a to ten sam lord na mnie jedzie, wyminęliśmy się i chcę zrobić nawrót, ale nie, obracam się patrze jak ten lord X mnie goni, za nim cała moja kawaleria, udało mi się zadać jeden cios ale cokolwiek mu nie zaszkodził, mi wystarczyło lekkie muśnięcie (życia prawie wcale w tedy już nie miałem). W czwartym ataku w siodle był już tylko ten lord i moja kawaleria bez problemu sobie z nim poradziła, ja tym razem nie atakowałem.