Zamroczonemu alkoholem i rozbudzonemu z krótkiej drzemki Mściwojowi nie udało się od razu zrozumieć, co dokładnie kapitan i reszta mówili, ale w głowie mocno zakołatało mu kilka słów: "pięćset denarów", "Vaegirskie wody" i "12 łajb". Gdy w myślach do końca poskładał sobie wszystko do kupy, nagle odzyskał jasność umysłu i z początku cicho zaczął formułować swe myśli.
- Vaegirskie... pięćset... denarów... tuzin... konwój... - powoli wypowiadał każde słowo, jakby ważył jego wartość, ale szybko przeszedł w naturalny dla niego rytm - Cholernie niebezpieczne wody, na których mamy uganiać się tą jedną przegniłą łajbą za konwojem pełnym najemników, z pewnością znacznie lepiej opłaconych, niż pięćset złamanych denarów na głowę! Mój łysy łeb wart jest czterokroć tej marnej sumy i to tylko kiedy jestem trzeźwy, szanowny - tfu - panie kapitanie! - przerwał, żeby odsapnąć i podjął kontynuować tyradę. - A co mi po tej premii, skoro i tak wszyscy razem pójdziemy na dno, a nie daj bóg dostaniemy się do Vaegirskiej niewoli, a ja żem w takiej był i najgorszemu wrogowi tego nie życzę! - zrobił pauzę dla większego efektu. - Wyłożę sprawę jasno: jak zaraz nie pojawi się na pokładzie zapas gorzały i przedniego mięsiwa i w mojej łapie pełny gąsior, to tę pustą flachę zaraz stłukę na twojej łepetynie, bo jeśli już mam się porywać na niemożliwe, to tylko najedzonym i pijanym!. - zakończył, ciężko dysząc.
Nagle zwrócił wzrok ku Dimitrowi i rzekł.
-A ty coś się tak Zendarczyków uczepił, tego miasta już nawet nie ma, a jak wszyscy będziemy o takich pierdołach myśleć, to skończymy tak samo. - szybko przerwał, bo przypomniało mu się, że przecież czeka na odpowiedź kapitana. "Nu, trochem przyszarżował, ale o dobry napitek i jadło warto walczyć, choćby i na śmierć się szło." - zaśmiał się ponuro w duchu. - "Dwanaście stateczków pełnych łupów... ale to będzie dobre!".
// Chidori - lol, spodnie, to mnie rozłożyło :) Chyba ze srebrnych nici z tych przetopionych 500 denarów :P