mogart, o grach komputerowych i o tym dlaczego przez starszą część społeczeństwa nie są akceptowane już było. I nie, nie da się w ten sposób porównywać, bowiem nie ma to najmniejszego sensu. Gry tworzone dla dorosłych facetów, a bajki tworzone dla kilkuletnich dziewczynek to nie tylko inne kategorie wagowe, nie tylko różne ligi, ale i całkiem inne dyscypliny sportu, że tak się wyrażę. No chyba że ktoś gra w gry o tematyce podobnej do dziecięcych kucyków, wtedy jak najbardziej porównywać można.
Mogart poruszył kwestie która jest adekwatna nie przez pryzmat pokrewieństwa grupy odbiorców, lecz nastawienie społeczeństwa względem danego produktu, wymogi i warunki które dane schematy dyktują.
Jak łatwo potrafimy popadać w alienację nawet nie na podstawie wielkiego kontrastu naszych własnych zainteresowań, ale norm wobec których oczekiwane jest że będziemy żyć.
Problem polega na tym że takie wzorce istnieją po to by kierować w optymalną stronę, jednak często wykorzystujemy je jako miarę poprawności która usprawiedliwia nas do piętnowania czegoś jako błędne, zepsute lub nie na miejscu - i słusznie, socjalna ekskomunika jako ekstremalna kara dla ekstremalnych wynaturzeń. Jednak zadajmy sobie pytanie, jaka jest szkodliwość społeczna, jak to nas dotyka i czy ostatecznie sprzeciw jest adekwatny wobec zagrożenia? Czy ludzie oglądający kucyki z powodu własnych bliżej nieokreślonych preferencji zasługują na coś więcej niż określenie praktykanta "dziwnych" rzeczy?
Nie protestuje faktu że wam to się nie podoba, nie zachęcam żebyście wyzbyli się wszelkiego sprzeciwu - jednak bądźmy wyrozumiali w ocenie.
Możemy wspólnie się zgodzić że bajka nie posiada żadnych wartości szkodliwych, nawet ta męskość którą wywołuje się jak mantrę jest kwestia osobistą i nie wpływa to na spokój ducha krytyka.
Ostatecznie jest to ironiczne, że bajka która w pewien sposób nie popełnia błędu ostatnich 30 lat animacji przez potępianie alienacji, tłumaczonej jako brak bezwarunkowej tolerancji i stara się dać dość skomplikowany zestaw narzędzi do rozwiązania problemu jak najzwyczajniej żyć ze sobą nawzajem jest kością niezgody na takim poziomie.
Tymczasem gry o kucykach?
Fighting is magic
Ponykart
Legends of Equestria
Mody mody mody...
Ps. Daedalus, z tą grupą odbiorców to bym nie był tak do końca pewien. MLP charakteryzuje z lekka podobną problematykę jakie posiadali np. Animaniacy. Bajka dla dzieci jednak posiada też coś co osoba dorosła potrafi docenić, niekoniecznie identyczne wobec wskazanego przykładu.
Porównujesz brutalne walki rekonstruktorów, do trzepania sobie przy MLP?
Twoja subiektywna prezentacja jest tragiczna i boli, zależy jak przedstawisz problem:
1. Grupa dorosłych facetów oglądających bajki o kucykach dla 14 letnich dziewczynek kontra grono pasjonatów historycznych, posiadających środki żeby podjąć wartościową i praktyczną lekcję historii opartą na symulacji.
2. Krąg osób zainteresowanych dobrze skonstruowaną na wielu poziomach animacją o grupie dobrze zcharakteryzowanych antromorficznych bohaterach kontra banda przestarzałych facetów uganiających się za sobą w polu, marnujących kupę pieniędzy na przestarzały sprzęt wojskowy żeby udawać coś co ludzkość ma dawno za sobą.
Swoją rzekomą obroną jedyne co udowadniasz to że jesteś podatny na stereotypy i lubisz wrzucać całe grupy ludzi do jednego wora, co jest domeną ludzi o dość wąskich poglądach lub braku aspiracji do zrozumienia problematyki zagadnienia.
Więc skoncentruj się bardziej na wartości argumentu i jego obiektywności niż próbie za wszelką cenę pogrążenia drugiej strony, chociażby sugerując że wszystkim ta bajka służy za porno...