Wolę być neandertalczykiem niż fanem bajeczek dla małych dziewczynek i nie chciałbyś żebym Cię obrażał. To co piszę to reakcja na rozprzestrzeniającą się chorobę społeczną. Taka krytyka Wam przeszkadza, bo widzicie świat w odcieniach tęczy(a raczej wolicie tak go postrzegać). Dlatego też po raz kolejny wchodzę Wam tutaj ze swoimi ubłoconymi butami, ubłoconymi tym co kryje w sobie świat nas otaczający. Proponuję albo przestać zażywać tego czegoś, albo rozejrzeć się wokół siebie jeszcze raz. Świat nie jest usiany kolorami tęczy, tylko brudny spocony i chamski.
To co pisałeś to brud na który temat jak i forum nie przyzwala. Nie przeszkadza nam twoja dezaprobata tylko sposób w jaki ją manifestujesz i uzasadniasz. No ale tak, ten post już troszkę lepiej Ci wyszedł, pierwsza połowa przynajmniej JAKOŚ uzasadniona. Ciągle własne gusta jako powód do sprowadzania naszych zainteresowań do poziomu wynaturzeń (+ gratisowe domysły) są tak samo nieadekwatne jak na ostatnich stronach, ale przynajmniej się starasz. Brawo.
Tymczasem, możesz to nazwać iluzją albo naiwnością, jasne - jednak pozwól że zacytuje Ghandiego.
"Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie".
Niewiele to mnie kosztuje żeby być troszkę bardziej optymistycznym, pozytywnym i wyczulonym na dobrą ludzką naturę. Przez pryzmat społeczny nie czyni to nas rewolucjonistami, bojownikami o lepszy świat, niczym dziwnym - pozostajemy zwykłymi ludźmi o troszkę milszej naturze. W najgorszym wypadku naiwni i łatwowierni albo to zaskakująco też nasz problem :) No ale to i tak dla Ciebie fatalna metodyka.
Jest to ciekawy testament twojej woli, nie tylko żyjesz w szarym świecie, ty chcesz w nim żyć. Chcesz żeby inni w nim żyli. Sprawiasz wrażenie jakoby to już nie była kwestia "pogodzenia się z realiami", lecz także wspieranie ich - taki pies ogrodnika, sam nie chce ale innemu nie da.
Chcesz sobie być spoconym chamem, to bądź jeśli naprawdę masz pragnienie żeby zdychać w takim padole - ale nie próbuj ciągnąć za sobą innych.
Znalazłeś sobie pole do popisu? Moja praca jest po prostu ciężka, pracuję fizycznie co nie znaczy że nie muszę myśleć. Praca na remontach rurociągów na Orlenie nie jest prosta. Zastanawiam się jak byś się odnalazł w takim syfie, bez choćby cienia różu.
A dziękuje, pracowałem w syfie na długo przed kucykami :)
Nikt nie zakłada że praca fizyczna jest całkowicie bezmózgim dryfowaniem przez godziny pracy, nie musisz być aż tak defensywny. Nie rozumiem czemu to ma służyć w tej
"dyskusji", nikt tu nie ma zamiaru organizowania konkursu zawodów - po prostu wedle mojej opinii to tak zabawnie zgrało się w jedna całość, twoje argumenty i fakt że jesteś pracownikiem fizycznym przy rurociągach. Bez obrazy, ciesze się że masz pracę jako specjalista od takowych instalacji.
Zastanawia mnie jedna rzecz, czy któryś z Was ma dziewczynę(w sensie kobietę powyżej 18 roku życia)? Jeśli tak to czy musicie się przed nią z tym kryć?
Założenie:
- posiadanie partnera jako argument w dyskusji, przechwałka oraz wyznacznik standardów
- związek przedstawiony albo jako interakcja "idealna" przez destrukcje konfliktujących gustów (sic! Chociażby bo podobno
"przeciwieństwa się przyciągają") lub zbudowany na
kłamstwie+1
Nie Bartuś, raczej ludzie dążą do tego w związkach żeby prawidłowo się dobrać i rozumieć swoje usposobienia, charaktery, gusta i guściki. Tymczasem proponowanie kłamstwa jako rozwiązanie w związku rysuje ciekawy obraz proponowanych przez Ciebie relacji między ludzkich. Jak zwykle, zaskakujesz i szokujesz.
A co tam, przechodzisz samego siebie
+2
ps. rozejrzeć się z dala od swojego pokoju, który zapewne posiada elementy w cukierkowych kolorach.
Rozmowa z tobą staje się z dnia na dzień coraz bardziej magiczna, jesteś moim pierwszym rozmówcą z darem omnipotencji.