Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Version 0.960 is out!  (Przeczytany 64698 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Nina272

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #240 dnia: Lipca 28, 2008, 17:08:32 »
    Rozumiem... ale nie rozumiem, o co chodzi z poziomem trudności. Tam przecież nie ma opcji, które mogłyby diametralnie utrudnić grę. Zostawiłam sobie  na przykład nazwy swoich żołnierzy. To niczego nie ułatwia w samej rozgrywce, pomaga mi sie tylko połapać kto jest kto - nie wpływa to przeciez na stopien trudności, bo moim żołnierze i tak wiedzą do kogo walić. Pomaga to mnie, uprzyjemniając rozgrywkę, bo przynajmniej od razu wiem, kogo ciachać :P - a swoich i tak nie da się trafić, mogę mu najwyżej zabić konia. Dalej... Pokaz kierunek ciosu... też wyłączone, bo po co mi to. Sama widze, z której strony wróg atakuje ^^. Mam włączone pokazywanie obrażeń, które otrzymuję i które zadaję. Cóż, nie wydaje mi się, żeby to szczególnie ułatwiało rozgrywkę. Po prostu daje mi to informacje, które w sumie niczego nie wnoszą ;). AI ustawiłam na najlepsze "good". Celownika łuku nie wylączałam - fakt. Ale i tak strzelam raz na kilkanaście bitew ;). Blokowanie tarczą ustawilam na "poprzez ruchy myszą", tzn tam gdzie machnę, tam bronię, Ciężej chyba się nie da ;). No i to tyle.. Wyłączyłam jeszcze informacje o rannych i zabitych, bo zamiast ułatwiać, zasłaniało pół ekranu :|
    No i jak jeszcze mogę sobie utrudnić grę?
    Nie rozumiem też, czego Ty chcesz od tych Men at Arms. Oni są przecież daremni... Wyciągam swoich ludzi na wzgórze ( jeżeli jest ;) ) i każę im tam zostać. Sama jadę przed linią wroga, a te barany jadą za mną. Już wam nic na to nie poradzę, że to takie łatwe. I fakt, przeważnie jest ich z dziesięciu.

    Co robię z nimi, kiedy teren jest płaski?

    Doskonale zdaję sobie też sprawę z faktu, że moja jazda jest jazdą lekką. I to jest własnie plus! Nawet lansjerzy posiadają łuki. Każę im po prostu używać tylko broni strzeleckiej - men at arms nie potrafią ich dogonić, a moi ludzie strzelają do nich, jak do kaczek. No, oczywiście oni bronią się tarczami i są bardzo odporni, ale ich konie już mniej ;). A w czasie zamieszania, sama zdołam zabić mieczem z trzech, czy czterech. Więc z 10 rycerzy, robi się nagle 6 ;) - z czego co najmniej trzech bez koni. Opisuje się to dłużej, niż trwa. Przeważnie wszyscy giną, zanim piechota się dotaszczy. Włącznie z Lordem, którego zabijam zawsze osobiście ;). A potem szarżuję na piechotę i po sprawie. Przybywają w grupach po 30, co jest kolejnym plusem, a nie jest moją winą. Tak wieć z dwie, trzy szarże i po przeciwniku. A moich zginie może dwóch... chociaż najczęściej bywają ranni ( któryś z npc jest dobrym lekarzem ). Zapomniałam dodać, że mam trzech bardzo dobrych w walce NPC ( i jedną ciotę, ale on jest lekarzem ) i Swadian Knight, którego wyszkoliłam kiedyś ze złapanego Men at Arms. Podczasz gdy łucznicy i lansjerzy strzelają, "ręczni" nie próżnują i też rąbią po plerach tych Twoich wspaniałych Men at Arms ;). Dziś rano przekabaciłam jeszcze czterech, którzy awansowali na rycerzy już - teraz walki są jeszcze prostsze.

    Co robię, kiedy jest góra?


    Początek ten sam - moim każę czekać na szczycie, ja wywabiam wroga. Moi zasypują atarmsów strzałami, póki nie znajdą się u podnóża. Wtedy rozkazuję im zaszarżować - wszystkim. Przeważnie przeciwników jest już mniej ( w czasie wywabiania zdołam zabić z dwóch ), albo są poranieni, albo kilku nie ma wierzchowców - często wszystko naraz. Pierwsi szarżują lansjerzy. Co z tego, że są lekko opancerzeni? Ich piki są śmiertelnie groźne. Kiedy rozpędzeni z góry wbiją się w tych 8 pozostałych atarmsów, zabijają za jednym zamachem z pięciu. Pozostała trójka to już nie problem. A ja poluję na Lorda, chociaz przeważnie ginie w czasie szarży moich. Od dziś rana, na pierwszy ogień jadą Swadian Rycerze, co dodatkowo potęguje impet. A jeżeli ktoś przeżyje, to postępuję analogowo do tego, co napisałam powyżej.

    I w ten sposób giną Ci wspaniali Men at Arms, którzy "...nawet sami - w dziesiątkę - mogliby wybić co najmniej tyle samo Khergitów."
    No daj spokój ;). To jest tylko komputer.
    Żadna konnica nie może się równać z UMIEJĘTNIE poprowadzonymi Khergitami. Zwłaszcza, że armie Lordów nigdy nie składają się w 100 % z konnicy. Dodatkowym wsparciem służą właśnie Swadian Knights, którzy są mi wierni na zabój. W ogóle, to sposób na ich werbowanie jest prosty
    ( tak, żeby nie uciekli ). Wystarczy wozić jeńców ze sobą, aż napotkasz wroga. Wtedy ich werbujesz i staczasz bitwę. Najlepiej, szybko stoczyć od razu druga. Jeszcze nigdy nikt mi nie uciekł, kiedy korzystalam z tego systemu ;).

    I nie widzę problemu w zniszczeniu 3 armii po 150 ludzi pod rząd. Jeżeli w jednej bitwie tracę maks jednego człowieka ( na stalę ), a z dwóch jest rannych, to żaden problem. I tak wszyscy naraz nie walczą. Trzeba tez zachowac proporcje - 10 lansjerów na 30 łuczników + 5 rycerzy
    ( wiem, to już nie 40 ;) ale Ci rycerze są niesamowici, kiedy sie nimi dobrze pokieruje ). Trzeba oczywiście uważac, żeby pozostałe armie były poza zasiegiem "posiłków" tzn, żeby nie mogły dołączyć do bitwy. Trzeba je wykańczać po kolei. Odpowiednie wymanewrowanie jest banalna, ale trzeba być cierpliwym.

    Armie Swadian i tych niebieskich, porozwalałam już tyle razy, że żaden Lord nie posiada praktycznie żadnych Men at Arms. Mało tego - nawet lordowie często biegają już na piechotę, a dziewięciu wyłapałam ( z czego pięciu odkupił ode mnie Chan i wpakował do więzienia ). Natomiast dysponują nimi zieloni, ale Chan ma z nimi pokój, więc się nimi nie zajmuję ;).

    Paradoksalnie, największy problem stanowią Nordowie. Ich piechota jest niesamowita i trzeba cały czas trzymać rękę na pulsie, żeby Khergici nie wbili się w nich i nie pozostali bez ruchu. Wtedy giną dość szybko. Odpowiednie panowanie nad nimi wymaga odrobiny zręczności, ale nie jest to znowu takie trudne.

    Rzecz jasna, zdaję sobie sprawę ze słabych stron moich ludzi. W walce pieszej radzą sobie raczej słabo. Zadają spore obrażenia i są szybcy... Ale w starciach na wyniszczenie ( jak oblężenia ) nie mają szans - niestety.

    Dodam jeszcze, że te wszystkie zwycięstwa, które opisałam, odniosłam z ludźmi wyszkolonymi na 100 %. Wyszkoliłam ich - rzecz jasna - na bandytach i dezerterach. I karawanach. I nie wiem, co miałeś na myśli, pisząc, że gra zaczyna się przy pierwszej złupionej karawanie. To przecież nie różni się niczym od zwykłego starcia. Caravan Guard są strasznie słaby - wystarczy ich tylko dociągnąć od piechoty. Chociaż najczęściej robią to sami, bo szarżują na nas, zostawiając kuszników daleko z tyłu ;). Trochę gonitwy i koniec. Kiedy miałam jeszcze 30 ludzi, bez problemu rozbrajałam karawany z obstawą 45. Chyba tylko kilka razy zdarzyło się, żeby któryś z moich zginął.

    No i to w sumie wszystko. Myślę, że rzuciłam dostateczną ilość argumentów, żeby obalić Twoją teorię "potęgi" Men at Arms. Oni są silni, ale nie wtedy, kiedy kieruje nimi komputer ;).
    « Ostatnia zmiana: Lipca 28, 2008, 17:19:25 wysłana przez Nina272 »

    Offline Daedalus

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3917
    • Piwa: 143
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #241 dnia: Lipca 28, 2008, 17:50:50 »
    Cytuj
    No i jak jeszcze mogę sobie utrudnić grę?
    Możesz jeszcze zwiększyć (do normalnych) ilość otrzymywanych obrażeń dla siebie i (osobno) dla swoich oddziałów. ;)

    Cytuj
    Paradoksalnie, największy problem stanowią Nordowie.
    Śmieszne, ale ja zawsze z Nordami mam najmniej kłopotu. Są dla mnie najprostszym sposobem na zarobek i szkolenie jednostek. Mięskiem armatnim. Konnica, faktycznie, może się nieźle o nordyckie tarcze i topory roztrzaskać, ale już piesi łucznicy (Vaegirscy strzelcy) wymiotą ich nawet się nie spociwszy. Moim niespełna 40-sto osobowym oddziałem (około 30 było łucznikami, z tego ok. 10 wyszkolonych na maksa), bez kawalerii (tylko ja konno) wybijałem spokojnie nordyckie oddziały składające się z ponad setki ludzi. Większość wojowników padała zanim dobiegli do moich strzelców, ja zaś konno zajeżdżałem ich szeregi od tyłu i metodą "hit'n'run" wybijałem tych, którzy mieli broń dystansową oraz tych, którzy pechowo nawinęli się pod miecz. :)

    Edit: Może jeszcze dodam, że używam BattleSizera, ustawionego na 120, by nie było za łatwo, ale też by mój słaby procesor się nie spopielił. :P
    « Ostatnia zmiana: Lipca 28, 2008, 17:54:20 wysłana przez Daedalus »

    Offline karol66

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 26
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #242 dnia: Lipca 28, 2008, 18:14:12 »
    No i jak jeszcze mogę sobie utrudnić grę?

    Tak jak Daedalus pisal - "urealnić" ilośc obrażeń (defaultowo Ty i Twoje wojska dostajecie 1/4 normalnych obrażeń)
    Gra przy obrażeniach 1:1 i do tego bez save jest IMO wystarczająco hardcorowa.

    A co do wcześniejszego pytania.... myślałem, że grinding jest wystarczająco rozpowszechnionym określeniem ale...
    http://en.wikipedia.org/wiki/Grind_%28gaming%29

    w skrócie: wykonywanie powtarzalnych i nudnych czynności wymaganych do ukończenia gry, rozwoju postaci lub osiągnięcia innego, porządanego celu w grze
    akurat do podnoszenia relacji z lordami w M&B to pasuje idealnie, bo trzeba robic te same, powtarzalne questy żeby poziom Twoich relacji z nimi wzrósł

    Offline Nina272

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #243 dnia: Lipca 28, 2008, 18:29:57 »
    Aha, to jeszcze takie coś istnieje ^^
    Dzięki za informacje, nie wiedziałam tego :P
    Nareszcie gra będzie jakimś wyzwaniem.
    Co do Nordów, to zawsze bywa tak, że któraś nacja ma haka na inną. Mnie idzie z nimi bez problemu, jeżeli moi nie zablokują się w ich środku ;). Dla mnie wielu, to siedmiu zabitych. Wybiłam 40 osobowy oddział, tracąc siedmiu, bo ich nie upilnowałam.
    « Ostatnia zmiana: Lipca 28, 2008, 19:02:31 wysłana przez Nina272 »

    Offline Emil

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 432
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #244 dnia: Lipca 28, 2008, 19:55:45 »
    Dobra, dobra, dosyć już tych przechwałek ;P
    Na 1/4 obrażeń każdemu by szło świetnie z Nordami. Pograsz trochę na normalnych ustawieniach to pogadamy.

    Swoją drogą, dziwię się ludziom, którzy nawet nie wiedzą jakie mają w swojej grze opcje do wyboru.
    Ja tam do nich zaglądam od razu po instalce jakiejś gry...

    Offline Kyroman

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #245 dnia: Lipca 28, 2008, 21:00:40 »
    Ja to się dziwię ludziom, którzy umieją wymienić praktycznie wszystkie opcje, każdą, jak twierdzą, ustawiają sobie na "najtrudniejszą" wersję, ale rzecz jasna kwestię obrażeń dziwnym trafem nie zauważyli ;) Oczywiście, że Man at Arms dostający połowę obrażeń będzie lepszy niż ta sama jednostka po stronie przeciwnika. Jeśli chodzi o atak lancami, to na "normalnych" ustawieniach zazwyczaj ginie się po pierwszym uderzeniu, przy 1/2 obrażeń można jeszcze przeżyć. Nie dziwię się więc, że w starciu lansjerzy 1/2 vs. zbrojni 1/1 ginęło więcej wrogów, niż Twoich. Spróbuj zrobić to samo na normalnych ustawieniach. Szarża konnicą to nie piechota, że można wroga otoczyć i tłuc. Ty masz 40 lanc, wróg ma 8 - ale konnica nijak się nie ściśnie, i tak samo wróg może Ci zadać 8 celnych ciosów, jak i Ty 8, raczej nie więcej.
    Zakładam również, że Twoje taktyki ze stawianiem wojska na wzgórzu spełzną na niczym - może i na łatwym poziomie wrogowie, którzy zdążyli wejść na Twoje wzgórze, nie wyrządzą wielkich szkód, ale na normalnym mogą nieźle zamieszać. Pożegnaj się więc z traceniem dwóch jednostek, a przygotuj na tracenie dwudziestu - czy tam ilu, zależnie z kim się będziesz potykać.
    No, i w sumie nie dziwię się, że po 100 dniach całe Twoje wojsko składało się z debeściaków - jakbyś przy każdej bitwie traciła "normalną" liczbę wojsk, ciężko byłoby cały czas łatać dziury, szczególnie, że wtedy i z forsą może być problemy, że nie zawsze starczy od razu na porządnych najemników, i trzeba się zadowolić rekrutem.

    @Daedalus: rzeczywiście, z pieszymi nacjami - Rhodokami i Nordami - problemów raczej nie ma, chociaż trzeba przyznać, że Nordowie mogą nieźle natłuc - już chyba rekruci (czy jakaś tam następna ranga) dostaje całkiem długie i ciężkie topory, a więc jadąc na takiego z lancą, można się spodziewać dość mocnego ciosu. No, i on ma łatwiej, bo ja muszę się z lancą bardziej nacelować, niż on z taką długą siekierą.

    @karol66, Emil: gwoli ścisłości, bohater może dostawać 1/2 lub 1/4 obrażeń, w wypadku drużyny jest to 3/4 lub 1/2.

    Aha, w 0.960 nie ma przypadkiem jakiegoś ograniczenia na misje, tak mniej więcej do 5-7? Coś mi się tak wydaje :P

    Offline Nina272

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #246 dnia: Lipca 28, 2008, 22:30:58 »
    Dziwnym trafem nie zauważyłam, bo znajdowały się w górnym rogu jakieś napisy 1/4 i 1/2 - jakoś mnie to nie zainteresowało, myślałam ze to opcje graficzne, czy cokolwiek - mój angielski nie jest na tyle biegły, żeby na pierwszy rzut oka załapać wszystkie opcje. Dlatego to olałam. I nie pisz takim podejrzanym tonem, bo dla mnie to też duża radocha, kiedy wreszcie można powalczyć na normalnym poziomie. I wiesz... powiem Ci, że jest trudnej, ale znowu nie tak bardzo. Zaczęłam grać w ogóle inną postacią.
    NPC cały czas stają się ranni, a ja często wychodzę ze sporymi obrażeniami - ale gra nadal jest prosta. Za prosta.

    Dobra, koniec przechwałek - ogólników. Pora na suche fakty.
    Zmieniłam zadawane obrażenia dla reszty na Normal i dla mnie też na Normal. Poziom trudności skoczył od razu na 96% ;).
    Natomiast zostawiłam sobie możliwość wyjścia z gry bez zapisywania. To nie jest urealnienie, to jest głupota. Kiedyś w Diablo się tak załatwiłam.
    Testowałam coś i musiałam zrzucić świetny ekwipunek na ziemię ( skrzynka i INV pełne ) - nie sądziłam, że stanie się tragedia. Siadł prąd i gra zapisała się w stanie mojej nagości. Straciłam artefakty. Nie chce czegoś takiego tutaj.

    Walka

    Sprawdzają się dokładnie te same schematy - niestety. Różnica jest taka, że póki nie awansowałam ludzi do men at arms ( tak, tak walczę teraz drugą stroną ;) ) to w bitwie traciłam po cztery, pięć osób ( na stałe ). Co w sumie by się zgadzało, skoro ilość obrażeń wzrosła o połowę. Rozwiązanie okazało się proste ;). Wystarczy sobie zrekrutować o 5 jednostek więcej, niż zwykle. Ja zawsze na początek brałam 20 ( łącznie z NPC - na razie mam tylko Rolfa ) - teraz wzięłam 25 ( czy tam 26 - zależy jak się z wioski utrafiło ) i robiłam mięsko armatnie z tych najsłabszych. Oczywiście przeciwnik nie zawsze był ochotny do rozwalania rekrutów, ale po jednej takiej bitwie, rekruci skakali poziom wyżej. I tak kilkukrotnie. Oczywiście, nie raz i nie dwa, zdażyło się, że Swadian Footman ginął, co wcale mi się nie uśmiechało, ale tendencja była raczej zwyżkowa. Po każdej bitwie styknęło kopnąć się do wioski i pobrać nowych chłopów. Dla wsparcia awansowałam część wojów do "swadian militia", żeby wspierali "ręcznych" ogniem. Po jakiejś godzinie, awansowałam 10 men at arms i 10 swadiańskich kuszników. Atarmsi koszą teraz wszystkich, wspierani gradem bełtów ( no, może "gradkiem" ^^ ) - zawsze czekam z konnicą na wsparcie piechoty. Teraz dorekrutowałam sobie 11 ludzi i zamierzam ich w tym samym systemie awansować. Nie przedstawia to większych trudności. Kiedy będę miała 20 ciężkozbrojnych ( może być mieszanka atarmsów i knightów ) - po prostu zwolnię kuszników, żeby nie obciążali mi budżetu ;). Wybiorę się wtedy na stepy i wyszkolę z 20 konnych łuczników - świetna siła ognia, połączona z doskonałą mobilnością. Zdam raport, jak mi się to uda.

    Rzecz jasna, nie walczyłam jeszcze z żadnym z państw, ani z żadną karawaną - nie chcę jeszcze psuć stosunków z nikim - ale wydaje mi się, że na pierwszy ogień pójdą Ci niebiescy na "R" ;). Khergitów i Swadianów potrzebuję do armii, więc raczej nie mogę ich tłuc.
    Dam wam znać, jak dam sobie radę z regularnym wojskiem. Sądzę jednak, że skoro radzę sobie sprawne z Sea Riders i Steppe Bandits, to reszta nie sprawi mi większych problemów.

    Aha, zapomniałam dodać, że moja taktyka jest zdecydowanie lepsza, niż poprzednio, bo rycerze dobrze sprawią się w czasie oblężeń ( tak mi się wydaje ), podczas gdy łucznicy będą rozwalać kuszników za blankami.

    EDIT:
    Tak, dla wątpiących. Ja się nie przechwalam, ani nie gloryfikuję. Nie muszę leczyć kompleksów, pokazując wszystkim, "jaka jestem dobra w jakiejś grze, a wam zrobie pwned!" - to nie przytyk do was, absolutnie! Po prostu często spotyka się takich ludzi.
    Ja po prostu opisuję w sposób obiektywny mechanikę gry. Testuję sobie - na co gra pozwala, a na co nie.
    Czasem pochwalę się jakimś manewrem - oczywiście ;). Każdy się cieszy, kiedy coś mu się uda ^^
    Ale nie zależy mi na kłamaniu. Nic mi z tego nie przyjdzie. Po co mi podziw ludzi, których nawet nie znam? :>

    Natomiast cieszę się, że mogę z kimś skonfrontować swoje doświadczenia.

    EDIT2:
    Zapomniałam dodać, że gram teraz na Crafting mode! Czy poziom trudności różni się czymś, od podstawki? Bo znowu może się okazać to samo, co dziś po południu.
    « Ostatnia zmiana: Lipca 28, 2008, 23:10:59 wysłana przez Nina272 »

    Offline Kyroman

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 80
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #247 dnia: Lipca 29, 2008, 00:04:53 »
    Jakiej wielkości były wrogie oddziały? Bandyci stepowi mają chyba zazwyczaj nie więcej jak 20 niezbyt silnych jednostek, piraci podobnie, dodatkowo to chyba sama piechota. Dezerterzy mogą być praktycznie nadzy. Aha, jak rozumiem, bandyci stepowi sami Cię atakowali? Cóż, poczekaj, aż będziesz walczyła z porządną konnicą (chociażby Man at Arms) i bardziej wyszkoloną piechotą. Nie sądzę, że wtedy będzie szło tak sprawnie. Mówisz, że ilość zabitych wzrosła dwukrotnie - tak, ale jeśli wcześniej stanowili oni 5% oddziału, tak teraz stanowią 20%. To już jest nieco większa różnica, a, zapewniam Cię, będzie nadal rosnąć. Jeśli porwiesz się na zamek, stosunek wojsk 1:1 już raczej nie wystarczy, chyba, że trafisz na w miarę pusty zamek lub obstawiony w dużej mierze rekrutami. Pewne trudności mogą pojawić się już nawet przy karawanie.

    Offline Nina272

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #248 dnia: Lipca 29, 2008, 01:03:43 »
    Sea Raiders są dośc silni, kiedy atakuje się ich samymi rekrutami. Wszystko to, co opisałam, dotyczyło początków szkolenia. Poza tym, nie pisz mi, że stepowi bandyci są słabi, kiedy posiada się jednego men at arms i reszte piechurów. Dopiero później stosunek ten się zmienil ;)
    A oddziały... Początkowo atakowałam te mniej liczne, bo kogo mogą zabić rekruci? Dopiero teraz rzucam się na liczniejsze od siebie.
    Ataki na zamek są cięzkie, wiem to. Dlatego zamierzam zdobywać je siłami Lordów ;). Sama sobie stanę z boczku gdzieś.

    Poza tym, trochę bawi mnie te ciągłe bronienie Men at Arms, naprawdę. Uparłeś sie na doskonałość tej jednostki. Napiszę tak - i tak tego nie sprawdzę, bo będę walczyła po stronie swadian - muszę miec z czego rekrutować na Knightów ;).

    Offline karol66

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 26
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #249 dnia: Lipca 29, 2008, 01:14:18 »
    EDIT2:
    Zapomniałam dodać, że gram teraz na Crafting mode! Czy poziom trudności różni się czymś, od podstawki? Bo znowu może się okazać to samo, co dziś po południu.

    Poziom trudności raczej nie ale jak pisałem - dochodzą nowe bronie, craft i opcja pozyskiwania surowców (jakaś alternatywa dla zarabiania kasy).
    Ważną rzeczą (przynajmniej dla mnie) było to, że ten mod nie wprowadza nowych bugów :)
    Z ciekawostek: możesz sobie craftnąć muszkiet i ta broń wcale nie będzie przegieta w stosunku do innych (mała celność - mi sie sprawdzało dopiero w czasie oblężeń gdy kilku przeciwników stało obok siebie albo podczas walki z małego dystansu). Dodatkowo do muszkietu amunicja się nie odtwarza po każdej walce więc trzeba robić sobie zapasy (za to w 1 paczka pocisków wystarcza na 40 salw).

    A co do gry z save czy bez to kwestia "silnej woli" :)
    Jak ktoś potrafi sie powstrzymać przed nagrywaniem co chwila to ta opcja faktycznie "ubezpieczy" mu gre na wypadek jakiś problemów.

    Poza tym, trochę bawi mnie te ciągłe bronienie Men at Arms, naprawdę. Uparłeś sie na doskonałość tej jednostki. Napiszę tak - i tak tego nie sprawdzę, bo będę walczyła po stronie swadian - muszę miec z czego rekrutować na Knightów ;).

    Ja też należe do fanklubu men at arms'ow ^^
    W bierzącej grze podnosłem rebelie u Chana i przeszedłem z 3 zamkami do szwedów specjalnie z tego powodu, żeby mieć do nich łatwy dostęp.
    Oni nie tyle są doskonali (w sumie to dość podobni do konnicy najemników). Ale za to sporo tańsi i szybko się ich szkoli.
    No i nie ma nic piekniejszego, niż szarża 40 chłopa na warhorse'ach o poranku :)

    « Ostatnia zmiana: Lipca 29, 2008, 01:23:37 wysłana przez karol66 »

    Offline Nina272

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #250 dnia: Lipca 29, 2008, 02:12:37 »
    Owszem, ja też jestem ich fanką ;) A dokladniej - rycerzy. Uważam natomiast, że przyda im się wsparcie lekkiej konnicy ( w dodatku łuczników ).
    Dobrze wspomóc taką szarżę o poranku porządną salwą strzał - a w razie czego wsparciem "manualnym" ;).

    Mnie chodzi głównie o to, że komputer źle wykorzystuje tę jednostkę. Tzn, komputer ogólnie źle korzysta z ciężkiej konnicy - posyła ją na pewną śmierć. Dla AI nie liczy się fakt, że 10 jeźdźców oberwie zaraz gradem strzał, a potem zaleje ich fala lanc i mieczy - i tak posyła ich na pierwszy ogień bez wsparcia ( które czasami potraf utrudnić życie ). W starciu 1 vs 1 są ciężcy do pokonania ( dla NPC, bo gracz bez problemu skopie kilku takich, ale to też kwestia AI ), ale nie mają szans wobec szarży liczniejszych oddziałów - zwłaszcza, kiedy sami atakują pod górę.

    Zgodzę się z tym, że walka konna to nie to samo, co piesza - jednego konnego nie może otoczyć sześciu naraz i zatłuc na śmierć.
    Korzyści są jednak inne. Przecież jeźdźcy przeważnie nie zatrzymują się przy przeciwniku. Zaszarżują i pojadą dalej.
    Kiedy taki rycerz wdrapuje się konno pod górę, nie ma żadnego impetu do ataku lancą, natomiast bardzo prawdopodobne jest, że oberwie od kilku przeciwników pod rząd - pędzących z góry. A następnie kilkoma strzałami w plecy, kiedy Ci już przejadą ( mowa tutaj oczywiście o łucznikach khergitów)

    Rzecz jasna, jest to tylko schemat. Zawsze coś może się nie udać. Zarzucić można mi też fakt, że taktykę tę testowałam na mniejszym poziomie trudności. Owszem, racja. Obrażenia otrzymywane faktycznie zmniejszone były o 1/2. Natomiast nie zwiększyły się te zadawane.
    Dlatego śmiem twierdzić, że uderzenia dwóch, kolejno zjeżdżających lansjerów, nie były słabsze od tych, zadawanych na poziomie wyższym. Nie były słabsze też strzały oraz szable łuczników ;). Na moją korzyść przemawia także fakt, że owi Men at Arms nie mieli praktycznie okazji zadać żadnego ciosu. Być może, że teraz strąciliby z siodła ze dwóch lansjerów, chociaż w tej grze nie oddziałują wszystkie prawa fizyki. Nie sumują się wektory.
    Tzn - kiedy ja jadę rozpędzona i wróg jedzie rozpędzony, siła naszych pędów powinna się zsumować przy czołowym natarciu. Premia przy trafieniu nie powinna obejmować w takim wypadku punktów tylko z mojej "szarży", ale także punkty z "szarży" wroga. Obrażenia powinny być po prostu monstrualne. Testowałam to wielokrotnie i śmiem twierdzić, że tak nie jest. Spore przeoczenie - ułatwiające jednak rozgrywkę.
    Pomaga to właśnie w załatwianiu zbrojnych jadących pod górę ;). Jeżeli nawet trafi on któregoś z moich, zada mu podstawowe obrażenia kopii
    ( niezbyt wielkie ) minus ochrona ofiary. Oczywiście, zależy to także od pochylenia. Jeżeli jako-tako się porusza, otrzyma jakąśtam premię do obrażeń, ale uważam, że będzie ona zbyt mała, żeby powalić kogokolwiek w pełni sił. Chociaż zawsze może mieć szczęście, albo mój lansjer oberwie od dwóch delikwentów - taką możliwość też trzeba założyć. Natomiast sam otrzyma ogromne obrażenia ( podczas jazdy z górki, koń potrafi się bardzo rozpędzić w tej grze ). Nawet, jeżeli nie powalą go za pierwszym razem, ma na karku kolejnych przeciwników.
    Ja wiem, że moi ludzie nigdy nie ustawią się w rządku i nie będą atakowali pojedynczo, ale zauważyłam, że taki "Atarms" przeważnie oberwie z dwa razy. Poza tym, łucznicy mają zaprogramowane strzelanie "do tyłu", chociaż nie zawsze to działa. Ciężko zasłonić plecy tarczą w jednej chwili ;).

    AI pomaga także po pierwszym starciu. Ja poprowadziłabym tych, którzy przeżyli, na szczyt wzgórza i stamtąd zaszarżowała. Komputer jednak zawraca, goniąc moich ludzi. Ci są jednak zbyt szybcy ( chyba, że to Knighsci - wtedy są zbyt silni :P ). Impet szarży ocalałych ( trzech, może czterech ) wytraca się, a moi dźgają ich ze wszystkich stron. No i tutaj pojawia się sytuacja, w której mogliby jakimś cudem zadać mi straty na wyższym poziomie trudności, ponieważ pojawia się czysta walka wręcz. Przeważnie jednak ci ocalali są bardzo poranieni. A nawet, jeżeli nie, to na karku siedzę im ja i czuwam, żeby nie wdawali się w dłuższe wymiany ciosów z moimi ;). Zresztą, teraz posiadam rycerzy, więc w takiej walce i tak byliby skazani na porażkę.

    Dyskusyjna jest kwestia walki na płaskim polu, ale z doświadczenia wiem, że zawsze znajdzie się jakieś wzgórze - chociażby małe - dające przewagę. A  każda przewaga, nawet ta najmniejsza, działa na moją korzyść.

    Co do zdobywania zamków - nie dyskutuję. To jest jasne, że muszę trafić na słabą załogę, albo mieć potężne siły. Każdy wchodzący na mury, dostaje się automatycznie pod grad ciosów z kilku stron. A każdy wbiegający po trapie, obrywa od strzelców. Jest to walka na wyniszczenie, w której nie ma mowy o większych manewrach. Dlatego też zgadzam się z Tobą. Zwłaszcza, jeżeli trafi się na załogę uzbrojoną w topory, które unieszkodliwią nasze tarcze ;).
    « Ostatnia zmiana: Lipca 29, 2008, 02:22:37 wysłana przez Nina272 »

    Offline WarCrow

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 252
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #251 dnia: Lipca 29, 2008, 10:20:54 »
    Cóż kawaleria jest po prostu troche zbyt przesadzona albo powiem inaczej, piechota jest za słaba w walce z kawalerią. Gdyby można by było opuścić pike czy inne ustrojstwo na ziemie i czekać na wroga eh... Wtedy Rhodocy stali by się nie złą potęgą i nie byłoby Ci tak łatwo. Zarazem jednak nie oceniałbym swojego wojska po walce z bandytami, prawdziwy "test" to kiedy w bitwie bierze np. 60v60 w miarę zbalansowanych wojsk, a w dodatku AI ma wzgórze na którym się "okopało" i ty się teraz baw :) 

    Offline Nina272

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #252 dnia: Lipca 29, 2008, 10:38:47 »
    Nie oceniam po walce z bandytami. Przeciez opisalam metody walki z Men at Arms.
    Poza tym, cięzko dywagować o tym, kiedy "nie byłoby mi tak łatwo", skoro tak nie jest. Po co nam taka dyskusja? :P
    Gra pozwala na to, co robię i tyle ;). A AI na wzgórzu... Miałam tak raz. Pozorowany atak lekkiej konnicy i zbiegli za mną na dół ;).
    A potem - analogicznie.

    Offline karol66

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 26
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #253 dnia: Lipca 29, 2008, 10:39:04 »
    Co do zdobywania zamków - nie dyskutuję. To jest jasne, że muszę trafić na słabą załogę, albo mieć potężne siły. Każdy wchodzący na mury, dostaje się automatycznie pod grad ciosów z kilku stron. A każdy wbiegający po trapie, obrywa od strzelców. Jest to walka na wyniszczenie, w której nie ma mowy o większych manewrach. Dlatego też zgadzam się z Tobą. Zwłaszcza, jeżeli trafi się na załogę uzbrojoną w topory, które unieszkodliwią nasze tarcze ;).

    Jak poczytasz wiecej starych wątków z tego forum i z tych angielskojęzycznych znajdziesz pare działających sposobów i strategii na zdobywanie zamków przy minimalnych stratach własnych.
    Generalnie chodzi o to, że początkowo atakuje się zamki nie "na zdobycie" tylko na zadanie jak najwiekszych strat obrońcy.
    Mój standardowy team to 80 ludzi podzielonych pół na pól konnica/łucznicy. Defaultowo mam konnice na samej górze listy teamu więc na otwartym terenie zawsze walcze konno. Przy ataku na zamki, sharpshoterów przesuwam na góre teamu i oni tylko biorą udział w ataku na zamek.
    W czasie samego ataku nie wchodzi się na mury tylko ostrzeliwuje lucznikami obrońców. Gdy skończy Ci sie amunicja - wycofujesz sie i ponawiasz obleżenie (amunicja sie odnawia).
    I tak do skutku czyli do momentu gdy zredukujesz obronę zamku do 10-30 łudzi.
    Jeśli obrońca ma dużo snajperów - trzeba tak ustawiać swoich żołnierzy żeby ich jak najwieksza liczba widziała jak najmniej przeciwników (wtedy koncentują ogień i szybko eliminują jednostki przeciwnika). Trzeba unikać sytuacji, gdy Twoi łucznicy marnują strzały na walenie do piechoty obrońców broniącej wejścia na mury jeśli ta jest uzbrojona w duże tarcze. Najepiej najpierw wyeliminować łuczników na wieżach a potem dopiero ustawić sie na wprost drabiny/kładki wiodącej do zamku.
    Ponieważ tam właśnie koncentują sie jednostki piechoty zasłaniające się tarczami trzeba pomóc łucznikom wchodząc na kładkę i "denerwując" obrońców symulując ataki - oni wtedy się przygotowują do zadania ciosu bronia, odsłaniają się i są szybko eliminowani przez naszych łuczników.
    Przy oblężeniach radzę też zwrócić uwagę na wyszkolenie i ekwipunek herosów - o ile przy walce na otwartej przestrzeni oni z trudem dorównują cieżkiej konnicy to w oblężeniach z ranged weapon potrafia byc naprawdę świetni (i nigdy nie giną :) ).

    To tylko pare pomysłow - poważniejsze taktyki znajdziesz w innych postach bardziej doświadczonych graczy. Widziałem tam "patenty" na wykorzystanie łuczników zza zasłony (ale właśnie tylko łuczników - nie kuszników bo bełty lecą po mniejszym lobie niż strzały) i inne ciekawe pomysły.

    A co do Twoich, bardzo malowniczych, opisów taktyki stosowanej w czasie potyczek.... to właśnie miałem na myśli mówiąc żebyś wiecej czasu poświęciła strategii. Mi dużo większą  satysafkcję daje to, że moi żolnierze potrafia sami skutecznie obronić zamek i że ja jestem w stanie ich utrzymać niż jakieś moje zwycięstwa taktyczne w pojedyńczych bitwach. IMO prędzej czy później znudzi Ci sie machanie mieczem i wtedy warto spróbować swoich sił jako manager swoich wojsk a nie ich bezpośredni dowódca :)


    Offline Nina272

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 36
    • Piwa: 0
    Odp: Version 0.960 is out!
    « Odpowiedź #254 dnia: Lipca 29, 2008, 10:46:53 »
    Oho, ciekawa taktyka. W sumie, to tylko raz próbowałam rzucić sie na zamek. No i się nie udało. Następnym razem spróbuję po Twojemu ;).
    Co do strategii i taktyki - walczyłam w tylu bitwach, bo myślałam że to przeciągnie na moją stronę Lordów, albo Króla, ktorzy pomoga mi w zdobywaniu zamków. Okazało się, że muszę robić jakieś denne questy. Cóż... zaczęłam grę od nowa i teraz zobaczymy ;). Może być ciekawie.