Jak na komendę wszyscy przyspieszyliście omijając trupy i zostawiając potępieńcze ryki za wami. Korytarz nieco się zwęził i wydaje się jakby prowadził was pod górę. Powietrze tez jakby bardziej świeże i bardziej lodowate. Po chwili drogę zagrodziły wam kamienne drzwi,widać że zaprawa nie jest świeża,te wrota powstały już pewnie parę ładnych lat temu. Można dostrzec że po każdej stronie wrót jest dźwignia. Ktoś chyba nie bardzo przykładał uwagę do ich zamaskowania, były aż nazbyt dobrze widoczne.Ta po prawej była chyba przypalona, ostał się tylko żelazny pręt, uchwyt już dawno uległ destrukcyjnej sile ognia.
Za wami ryki przybrały na mocy,nie było wątpliwości że cokolwiek was goni w tej ciemnicy jest coraz bliżej,po plecach przechodzą ciarki i wrażenie że jesteście ofiarami nie opuszcza was ani na moment...
Sergei:
Po drodze wręczyłeś pergamin magowi,chciałeś co prawda spróbować cokolwiek z niego przeczytać ale było na to za ciemno.A po drugie litery jakie ujrzałeś na ułamek sekundy nie przypominały ci żadnego znanego języka."Agrak du ze",te słowa nie miały dla ciebie ni krzty sensu.równie dobrze mogły być bełkotem szaleńca który zatracił rozum.Ale myśląc bardziej logicznie,język obcy,nie spotykany wcześniej.Nie ulega złudzeniom więc fakt że to obcokrajowiec,pytanie skąd, Kislev,te śmieszne państwa-miasta Tilea i Estalia?Chyba że to...chudzielców?
Poprawiłeś tobołek który co rusz zsuwa ci się z ramienia,i wraz z towarzyszami stanąłeś przed kamiennymi drzwiami.Cholera,czy ty nie zawędrowałeś do jakiejś krasnoludzkiej siedziby?Jakiekolwiek bestie chyba nie potrafią budować...
Wergrim:
Prowadzisz resztę za sobą,dobrze zdajesz sobie sprawę ze tylko dzięki tobie maja szanse stąd wyjść. Twój nos cie nie zwiódł,wyjście było tuż obok,jednak cholerne drzwi zatarasowały wam drogę. Czujnie oglądasz wrota i omal nie parsknąłeś ze śmiechu. Żaden krasnolud nie spartaczył by tak roboty, to ewidentnie robota człeczyn. Tylko te dwie dźwignie,zapewne jedna otwiera wrota,tylko która,ta po lewej czy prawej...Masz nieprzyjemne wrażenie ze jedna z nich jest pułapką...Gdybyś tylko miał kilof...byłbyś w stanie w tedy naruszyć tą marną strukturę.
Te dziwne słowa które tak gnębią resztę...jesteś niemal pewien że wiesz co one znaczą i kto używa takiego języka. Jednak przez ta desperacką chęć ucieczki stąd nie może ci nic przyjść konkretnego do głowy.
Rob:
Ku twojej uldze nic na razie nie skoczyło wam na plecy.Dobrze,jednak Ranald na razie patrzy łaskawym okiem na was.Krasnolud dobrze spełniał swoja rolę,ale do cholery nie przewidział tych kamiennych wrót.Oglądnąłeś się przez ramie i widziałeś jak mag uparcie wpatruje sie w pergamin,reszta zachowywała pozory normalności.Gdybyś miał obstawiać za pieniądze która to dźwignia otwiera wrota to wybrałbyś te po lewej, na ogół człeki intuicyjnie wybierali lewą stronę,uważając że prawa jest zbyt banalna...
Frederik:
Błyskawicznie chwyciłeś pergamin,twój wzrok przez lata był przyzwyczajony do badań w ciemności. Litery i znaki....czyżby było to napisane w języku klasycznym? Jakże już obecnie zapomnianym,chyba nie ,kilka zdań mógłbyś wyrecytować. A te znaki zupełnie nie są podobne do znanych ci form piśmiennictwa. Masz nadzieję że to nie jest napisane w języku...chaosu. Viktor gdyby wiedział mógłby zbyt pochopnie zniszczyć wasz jak na razie jedyny trop, wskazówkę do wyjaśnienia lub drogi ucieczki.
Kruk....symbol boga śmierci Morra ,czasem zabójcy tatuowali sobie znak kruka,mówiąc o sobie "wysłannicy Morra". Równie dobrze może to być nic nie znaczący symbol,ale za długo żyjesz by wiedzieć że wszystko wokół ma jakiś mniejszy lub większy sens.
Twoje rozmyślania przerwał cichy jęk zawodu towarzyszy .Prze wami kamienne drzwi blokowały dalszą drogę ucieczki. Podążyłeś za wzrokiem reszty i zrozumiałeś jaki problem was czeka. Dwie dźwignie,jedna musi otwierać drzwi,a co robi zatem druga?W dodatku wasi prześladowcy byli coraz bliżej...
Viktor:
Coraz bardziej działało ci wszystko na nerwy,coś się tu działo czego nie mogłeś pojąc .Przez lata zawsze starałeś się zrozumieć,wszystko wiedzieć.A teraz?Coś goni was w tunelu,złapano przypadkowe osoby i je tu zamknięto.Po co? Kto przez to mógłby coś osiągnąć? W dodatku wrota stanęły na drodze.Niziołek przed tobą co rusz odwracał się by zobaczyć czy czegoś za wami nie ma.Nie ulega wątpliwości,szuka mały cwaniak sposobu aby stąd uciec.Sergei drapał się po głowie nerwowo oglądając wrota wraz z krasnoludem.tamten jednak mruczał coś pod nosem,z kolei mag.Oglądał ten skrawek papieru,czyż nie będzie więcej pożytku jak pomoże im stąd uciec? Trupy i ryki,cholera zupełnie jak w Noc Wiedźm,ah gdyby mieć pod ręką pochodnie tuzin ludzi.To w tedy role łowcy by się odwróciły...Westchnąłeś i spojrzałeś na złamany miecz...no tak ale to akurat teraz złamany miecz jest jedyną bronią...Może dobrze było by samemu podciąć sobie żyły? Na Sigmara,zaczynał bluźnić,zmówiłeś krótką modlitwę do Sigmara...