Sergei:
Długo mocujesz się z więzami,te jednak po chwili puściły.Zanim jednak rozwiązałeś niziołka zdążyłeś zerknąć do tobołka.był tam skrawek papieru,mała sakiewka,oraz fiolka z płynem...
Twoje myśli co do tego co może sie tu dziać całkowicie cie przytłaczają.Wszak nigdy nie byłeś w podobnej sytuacji,w dodatku fakt że nie pamiętasz zupełnie w jaki sposób się tu znalazłeś bardziej cie dobija.Masz skrytą nadzieję że może jakiś skrawek informacji w końcu ci się przypomni.Martwi cie też to że cały czas masz świadomość że ktoś czujnie cie obserwuje,czy czeka na twoją pomyłkę,błąd?Nie wiesz tego ale bardzo jest ci z tym niewygodnie....
Wergrim:
Twoje rozważania na temat w którą stronę się udać zaskoczyły cie.Jeszcze nie tak dawno chciałeś iść w tą stronę.Ale może to wrodzona krasnoludzka natura teraz się odezwała w tobie,i dobrze było by jednak iść w druga stronę?Ale przez moment poczułeś ledwie wyczuwalny podmuch wiatru przed wami.I jeśli jest tam jakiś ork jak przypuszczasz to musisz przyznać ze nad wyraz wielkie bydle,głos był o wiele donośniejszy,chyba ze to tylko przez te ściany dźwięki się zniekształcają?
Frederik:
Dziwny krwotok ustał,zastanawiasz się dlaczego przy tak prostym zaklęciu są takie problemy.Rozwiązań może być kilka,magiczna bariera,anty zaklęcie rzucone lata temu w tym miejscu.Albo naturalna odporność tego miejsca,no ale ściany musiały by być z gromliru,przynajmniej tak twierdzono.Sergei co prawda nie otworzył tobołka ale przez chwilę coś błysnęło w środku niego.Cokolwiek to było,musiało mieć magiczne zdolności lub też właściwości.Zastanawiasz się czy Wergrim ma racje,czy naprawdę wie w która stronę iść by was stąd wyprowadzić.Ale jeśli nie on to kto mógłby wiedzieć?
Niziołek z kolei czujnie lustruje każdego z was,on jako jedyny był związany.
Viktor:
Jak pomyślałeś tak zrobiłeś.Nikt tu z obecnych nie miał jakichkolwiek znamion chaosu.co prawda Sergei miał nieco odmienny kolor włosów,takiego nie spotyka się za często w imperium.Mag z kolei był czysty,w sensie takim ze nie czułeś od niego smrodu chaosu.niewiadoma została jego domena magii,oby to nie był nekromanta.tylko czekać aż zaatakują was żywe trupy...
Ale zaraz....ten trup obok niziołka...coś z nim jest nie tak...bardzo nie tak...
Rob:
Człowiek o śmiesznym kolorze włosów cie oswobodził.W końcu wstałeś i rozprostowałeś kości.Było tu bardzo zimno,w dodatku panowała dziwna atmosfera.Zwykle czułeś coś takiego w tawernie gdy spotykali się bracia z różnych...grup.W tedy nigdy nie było wiadomo jak takowe spotkanie się zakończy.A no tak,kolejny człowiek i jego podejrzliwy wzrok,w sposób jaki patrzy...strażnik lub cos gorszego.Ludzie mieli śmieszne nazwy nieraz.Byleś w łachmanach,w głowie cały czas kotłują się myśli.Wszak przypomniałeś sobie coś...