Wasza ...rozmowa mimo ze cicha odbija się echem po korytarzu.Nawet teraz nie słychać żadnego z wcześniejszych głosów.Wszystko zdaje sie na chwile zastygnąć w oczekiwaniu,dziwna atmosfera powstała.Każdy z was czuje sie teraz nieswojo,mimowolnie się przygarbiacie, czyżby pierwotne nawyki ?Wergrim skręca w prawo,za nim idzie Sergei,pozostała dwójka jest nieco z tyłu,wszak dyskusja nie trwała sekundę.
Korytarz w który skręciliście jest dużo węższy,ledwie można teraz we dwójkę iść obok siebie,słychać kapanie,rozglądacie się ale nie widać skąd ono dochodzi,dziwne jak w podziemiach zmysły są upośledzone...
Wergrim:
Twoje stare kości mówią że czeka was wkrótce niemiła lub miła niespodzianka.Kłótnia tamtych dwóch nawet dla twoich wyczulonych uszu była zbyt głośna. Dlaczego mag nie chciał sie ujawnić?Dlaczego Viktor nawet w obliczu nieznanego próbuje być posłuszny dziwnym człeczym zasadą?Ostatni z ludzi chyba miał nieco więcej oleju w głowie,poszedł za tobą,był to strach czy słuchanie zdrowego rozsądku? Jako krasnolud wolałbyś wiedzieć wszystko i mieć jasną sprawę.Ale tutaj nie jestescie sami,coś dalej tu jest,czujesz to. Pamiętasz przecież lata szkoleń jako tarczownik w pilnowaniu tuneli pod twierdzą. Jednak pojawił się teraz kolejny problem...w poprzek korytarza coś leży,mały kształt,obok niego drugi...aby się przekonać co to jest będziesz musiał tam podejść.poza tym obejść tego nie ma jak...
Sergei:
Spoglądasz na krasnoluda i musisz przyznać ze pewnej rzeczy bardzo mu zazdrościsz. On sie nie przygarbia ze strachu przed ciemnością,na dodatek idzie stawiając pewnie kroki .Co chwila przechyla głowę,jakby nasłuchiwał. Dlaczego Sigmar poskąpił takiej zdolności ludziom? Musiałeś przyznać ze masz ciekawych kompanów,łowca czarownic i mag,nigdy nie miałeś styczności z magiem,tym bardziej z łowcą wiedźm. Ale słyszałeś pewną przypowieść,"Każdy kto para się czarami,ma sine ręce i sepleni".Ciekawi cie czy to prawda...
Po chwili omal nie wpadłeś na idącego przed tobą kompana,krasnolud wpatrywał się intensywnie w jakiś punkt przed sobą....
Viktor:
Nadal nie mogłeś dojrzeć maga,co to były za czary?Jeśli potrafi zniknąć to może potrafi stąd natychmiast uciec?Nie miałeś pojęcia,ale czytałeś że niezbadane są arkana magiczne,nawet sami magowie do końca nie znają możliwości tego zjawiska.Ale jeśli to sługa chaosu?Tylko czekać aż demon pochłonie was wszystkich,takie myśli były może i zabronione.Ale to było twoim obowiązkiem.Przez moment poczułeś coś na lewej ręce,delikatne muśnięcie,zapach ozonu ciągle drażnił twój nos.Skręciłeś w prawo za resztą grupy,przez moment w lewym korytarzu zamajaczył dziwny kształt,co to było?? Nie dane ci było odgadnąć bo po chwili uw kształt się poruszył i zniknął.Po plecach przeszły cie ciarki,to nie strach...to chyba podświadome ostrzeżenie przed czymś lub kimś...
Frederik:
Zaskoczył cie sposób w jaki wpatrywał się w twoją stronę łowca,on chyba czuł z czym ma do czynienia ale nie mógł cie dojrzeć.Poszedłeś za reszta grupy,ciemność przez moment przysłoniła całkowicie twój wzrok.Z nosa pociekła strużka krwi,coś w tych tunelach nie grało,rzadko się zdarza żeby czar udał się tak łatwo...
Zanim skręciłeś w prawo podążyłeś za wzrokiem Viktora,on coś tam widział,spojrzałeś i niemal nie osłupiałeś.To jakaś bestia,czy to troll?Nigdy żadnego nie widziałeś ale słyszałeś jakoby takie stwory były dwakroć większe od rosłego człowieka.Po chwili to coś znikło głębiej w tunelu.Dalej nie było ciekawiej...wszyscy stanęli,krasnolud czujnie wpatrywał się w coś przed wami,włosy na głowie dziwnie się nastroszyły,a on sam przybrał teraz bardzo groźną postawę.Uczeni kłamią mówiąc że znają stary lud,to całkiem inna rasa,niemożliwą do rozszyfrowania.Pytanie tylko jakie miał zamiary ten właśnie osobnik....