Obiecywałem sobie nie pisać w tego typu głupich tematach... a chrzanić to! :P
Zawsze mnie bawią PORÓWNYWANIA na poziomie.
Nie wiem, jakim trzeba być jeło... by porównywać
1 kiepa/jointa/<etc> do 0,5l - 0,75l wódki (zakładam, że przy takich ilościach ta używka u większości zaczyna "działać") do 10-15 dziennie wypalonych papierosów przez nałogowego palacza (również założenia).
Zróbmy sobie mały, przypuszczający test, odnośnie wpływów każdej z tych używek,
zażywanych w podobnych ilościach, na typowego, zdrowego i bez nałogowego człowieka.
Pod uwagę weźmy:
łyczek mocnego piwa (tak, piwa - trawka to lekki narkotyk, więc piwo można określić jako lekki alkohol),
zaciągniecie się papierosem (z filtrem bądź bez) oraz
zaciągniecie się skrętem.
Przeciętny człowiek po wypiciu ~100ml mocnego piwa (~6%) nie poczuje nic oprócz goryczki i smaku wymienionego napoju. Nijak wpłynie to na jego samopoczucie.
U przeciętnego człowieka po zaciągnięciu się papierosem z filtrem organizm wytworzy mechanizm obronny, który spowoduje pozbycie się trującego dymu z płuc (tzw kaszel). Obiekt tekstu poczuje zdecydowany niesmak ustach.
Opisywania tego ostatniego chyba nie trzeba, hm?
A teraz zmieńmy realia. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy dumnymi rodzicami, którzy dorobili się wspaniałego dziecka, które zaczęło wkraczać w "młodzieńczy" wiek (10 lat). Oczywiście chcemy dla niego jak najlepiej i staramy się chronić go przed wszelkimi używkami (czy to uświadamiając, strasząc, tłumacząc etc - technika dowolna). No ale wiadomo... 10 latkowie mają z reguły gdzieś uwagi rodziców lub szybko o nich zapominając, by współistnieć w grupie bądź naśladować swoich starszych rówieśników - jak wiadomo: im większy parszywiec, tym fajniejszy. W końcu nasza pociecha otrzymuje dostęp do porównywanych wcześniej używek.
Piwo - reakcja raczej odpychająca "ble... fuj, okropne" - zapewne w przeciągu kilku lat nie sięgnie po nie.
Papieros - kaszel odruchy wymiotne - podobnie ja wyżej
Marihuana - no właśnie...
Kiedyś byłem gorącym zwolennikiem, by nigdy tego świństwa u nas nie zalegalizowano, ale obecnie mam to głęboko w... W sumie ćpun zawsze znajdzie coś do ćpania. Chcę jedynie by w moim towarzystwie (bądź pobliżu) nikt tego nie palił, inaczej... ręka, noga, mózg na ścianie. W przeciwieństwie do papierosów, dym z marihuany działa na osoby drugie i nie życzyłbym sobie, by ktoś narkotyzował mnie bez mojej zgody (której zresztą nigdy nie uzyska).
Pragnę również przypomnieć, że żyjemy w kraju który swoją mentalnością zdecydowanie odbiega od innych krajów w których narkotyki lekkie są ogólnodostępne i podzielam wypowiedź Prouda (zresztą pisałem podobnie na SB :P ).
Yoda - jak widać marihuana ma podobne działanie, poza tym nie zdarzyło mnie się nigdy być agresywnym po wypiciu, no i w końcu - śmierdzi... i to bardzo, a poza tym działa na innych. No, ale jak ktoś, kto się tym delektuje ma narzekać, hm?
A Tobie, Conrad Shieldcrusher, proponuję udać się do pobliskiego monopolowego i przyjrzeć się miejscowej "klienteli". Poza tym wątpię, by jakikolwiek diler "opchnął" cokolwiek 5-latkowi :P
PS. smutne jest to, że ludzie nie potrafią się spotykać i pogadać "na trzeźwo" ze "znajomymi"... Widać jestem wyjątkiem :P
EDIT:
Wybacz Nifnie, ale podałeś takie porównania, że tak brzydko powiem "z dupy", że aż nie mam siły rzeczowo odpowiadać na Twojego posta...
Nie musisz, ale dobrze wiesz, że to marihuana ma największego "powera", jeśli chodzi o zażywanie w małych ilościach - dlatego też trudno się tym uzależnić.
Pozdrawiam!