Jest taki dowcip o chłopczyku który biega w okół faceta, który naprawia autobus i powtarza "a ja wiem ci się zepsuło, a ja wiem co się zepsuło,...". Facet szuka, sprawdza wszystko w tym autobusie po kolei, ale nie może naprawić, a chłopczyk dalej, - "a ja wiem co się zepsuło,..."
No i ja też tak mogę ci powiedzieć, - "a ja wiem co się zepsuło".
Problemy z konsolami to dla mnie jest jasna sprawa, oddajesz do naprawy i już, jak jest na gwarancji to dobrze, a jak nie to najpierw sprawdzasz czy taniej nie będzie kupić nowej. Szlag mnie już trafia z tymi wszystkimi aktualizacjami, problemami z sterownikami i kolizjami programów, połowa gier i tak nie działa, te które na kompie działają wywalają się, idea konsoli do gier, a komputer do pracy jest świetna, tylko tyle, że na konsole gry wychodzą najczęściej zręcznościowe. Te intelektualnie absorbujące - wszystkie strategie i inne cuda wianki jednak wychodzą na komputery, więc to ostatni dla mnie argument. Jak bym miał kupić konsole, to nie wiem czy nie kupił bym jednak PS2, bo mam do niej straszny sentyment.
Oczywiście kierowca w końcu nie naprawił autobusu i pyta chłopczyka, co się zepsuło, a chłopczyk mówi - "autobus się popsuł", więc ja odpowiadam tobie - konsola ci się popsuła.