"To wszystko wydaje się jakieś dziwne, zbyt proste" - myślę. Oglądam się na towarzyszy i próbuje odczytać coś z ich twarzy. Nie jest to proste bo orki są tak samo głupie jak ich wyraz twarzy a reszta drużyny dobrze ukrywa swoje myśli. Opieram się o mur i zaczynam gorączkowo myśleć, lecz żadne wyjaśnienia nie przychodzą mi do głowy. W końcu zrezygnowany mówię:
-Coś tu jest nie tak... Zbyt dużo zbiegów okoliczności... Po pierwsze: Skąd tu wziął się ten goblin? Po drugie: Skąd wiedział, o ile wiedział co jest w torbie? Po trzecie: Skąd za murem znalazła się istota, która zrobiła z goblina sieczkę? I po czwarte: Jakim cudem goblin choć martwy trafił w nasze ręce?