Mnie najbardziej irytuje "drift" koniem. Ma on czasem miejsce, kiedy wjedziemy w piechura, wtedy przemieszczamy się skokami w czasoprzestrzeni tak, że nie da się nad tym zapanowac. Jedynym ratunkiem jest zatrzymanie konia, ale w walce często oznacza to śmierć.
Wkurza też sytuacja, gdy np. robię zamach z lewej, a postać wykonuje atak od góry, jest przy tym animacja początku ataku z lewej, ale przechodzi to w dziwny sposób w cios z góry. Co najciekawsze, przeciwnik najwyraźniej widzi to jako cios z góry, bo zwykle blokuje.
Co do idiotyzmów, to dawno się do nich przyzwyczaiłem, ale mogę wylać wszystkie żale i bóle:
- rozumiem szybkość dwuręczniaków, ale po takim szybkim zamachu, powinien być duży czas na następny zamach (tzw. stun)
- obrażenia - włócznie (spear, bamboo spear itp), z bliskiego dystansu powinny mieć obrażenia drewnianej pałki, przecież dostajemy kijem, nie ostrzem.
- obrażenia - miecze - jako broń charakterystyczna dla średniowiecza, powinny mieć jakeś sensowne dmg, a tutaj najlepszy miecz jednoręczny jest słabszy niż najsłabsza siekierka jednoręczna
- obrażenia - czasem bez zbroi wytrzymamy 2 ciosy wielkim toporem, czasem z kolczudze zginiemy po jednym
- strzały w tarczę zawieszoną na plecach - po to kusznicy wieszali na plecach tarczę, żeby osłonic się przy przeładowaniu, tutaj przepuszcza strzały jak kartka papieru
- strzały w hełm - po to noszono hełmy, żeby ochronić się od strzał, tutaj headshoot wchodzi nawet przez 5 cm blachy
- strzały w opuszczoną tarczę - jeśli przeciwnik idzie sobie z opuszczoną tarcza, zwrócony w naszą stronę, to żeby strzała nie wbiła się w tarczę, trzeba trafić w głowę.
- obalenie - rozumiem, że dwuręczny młot może obalać, ale jednoręczna buława?