Ja osobiście mam odczucie, że, młot nie jest przeznaczony dla "świeżaków". Do niego trzeba mieć wyćwiczonego manuala, również trzeba umieć uderzyć (cios z góry), iż inaczej zostaniemy zaspamowani przez szybszego od nas miecznika.
Ja zawsze grając w piechocie to biore najsilniejszą tarcze, prawie zawsze najtańszy, ale szybki miecz. Jak starcza golda to jakiś berdysz, albo coś innego na dłuższe dystanse. W zbroje nic nie inwestuje, nie wiem czemu... coś czuję, że nie mam takiej potrzeby :P
W kusznikach/ łukach jak już gram (b. rzadko) to kusza, jedna paczką bełtów i nadziak, lub miecz i najsilniejszą tarczę.
Konnym w ogole nie gram, wiec sie tu nie wypowiem.