Witam wszystkich graczy Deluga'a!
Bardzo zainteresował mnie tryb dowódcy oddziałów, dlatego chciałbym dodać od siebie parę uwag i sugestii. Zatem ad rem...
-Jak już wspominał któryś z przedmówców należałoby wprowadzić celownik\kropkę do lunety by łatwiej można było nacelować i wydać rozkaz. Warto by też był dodać jakieś dźwięki typu
werble,by przy wydawaniu rozkazu słychać było, że udało nam się oznaczyć wrogi oddział i nasi żołdacy go ostrzelają. Często zdarzało mi się, że pomimo wydawanych rozkazów, moi strzelcy
nie kwapili się brać go na cel, co szybko kończyło się pogromem moich sił (szczególnie gdy nacierała na mnie kawaleria, którą najtrudniej zaznaczyć). Dlatego wprowadzenie tych rozwiązań
wielu graczom zaoszczędziłoby połamanych klawiatur i nerwów.
-Pikinierzy nie potrafią położyć swoich pik przeciw jeździe. Wiem, że nikt rozsądny nie przeprowadzi frontalnej szarży na pikinierów, nawet jeśli nie mieliby tego bajeru, ale w oddziale
szwedzkich muszkieterów (czy jakoś tak) 20% żołnierzy to pikinierzy, którzy mogliby skutecznie odstraszyć wrogą jazdę od ataku, gdyby tylko potrafili ustawić swoje piki przeciwko niej.
Zmusiłoby to przeciwnika do większego kombinowania co podniosłoby jakość gry.
-Obecnie husaria prawie nie ma kopi. Bywa że w 20 osobowej chorągwi kopie posiada tylko 2-3 husarzy. A przecież była to jazda przełamująca szyki nieprzyjaciela, kopia zaś była najgroźniejszą
bronią husarza. W innych trybach gry walka ma charakter manewrowy, dlatego pożytek z kopi nie jest duży. Natomiast tryb dowódców oddziałów, który jest bardziej taktyczny, aż prosi się by
przeprowadzać klasyczne szarże. Dlatego oprócz rotmistrza i chorążego wszyscy łącznie z graczem powinni mieć kopie, bo teraz ten rodzaj jazdy bardziej przypomina podrasowanych kozaków,
niż jazde kopijniczą.
-Obecnie mecze toczą się do ostatniego żywego bota na mapie. Jest to uciążliwe z tego względu, że gracze którzy się ciągle respawnują potrafią siać prawdziwe spustoszenie we wrogich
oddziałach, (co zresztą nie dziw), jednak psuje to trochę klimat i zabawę. Najgorzej jest gdy resztki kawalerii śmigają tam i z powrotem i bezkarnie wycinają cały oddział. Tu pojawia się
zresztą wyżej opisany problem trudności z oznaczeniem wrogich jednostek, a gdy jeszcze stracimy naszego oficera z lunetą, to jest już kaplica kompletna. Dlatego by rozwiązać ten problem
wymyśliłem by wszystkie boty wyposażyć w morale. Tak jak w sp boty podczas krwawej bitwy zaczynają uciekać, tak w mp po stracie 60-80% stanu oddziału boty powinny uciec, a gracz nie
miałby już możliwości respawnu. Później wpadłem jeszcze na pomysł, by tak jak w serii total war dowódca umiał inspirować swoich żołnierzy. W kołowym menu powinien znajdować się rozkaz,
który jednorazowo podnosiłby morale,celność, atak itp. (tak jak sztandar). Rozkaz jak już mówiłem byłby jednorazowy, co sprawiłoby że trzeba by go używać z głową. Użyty podczas ucieczki
żołnierzy sprawiałby że wracaliby do walki, mógłby wzmocnić atak w zwarciu, po stracie sztandaru mógłby na chwile podnosić umiejętności itd.
-Brakuje mi też jednostki puszkarzy. Podczas bitwy na mapie jest dużo milczących dział a gracze zajęci są dowodzeniem więc nie mają czasu ich używać. Można by pomyśleć też nad małą
jednostką dowodzenia z hetmanem na czele. Byłby to "jeżdżący sztandar" z małą gwardią, który swoją obecnością podwyższałby umiejętności oddziałów. Powinien też posiadać - w
przeciwieństwie do zwykłych dowódców 2-3 rozkazy inspirujące żołnierzy,by aktywnie wspierać swoich na polu bitwy. Jednak coś za coś, strata hetmana skutkowałaby potężnym obniżeniem
morale wśród wszystkich sojuszniczych oddziałów.
Nie wiem ile z wymienionych pomysłów byłoby możliwe do wcielenia w życie. W każdym razie chciałbym usłyszeć wasze opnie na ten temat i wasze pomysły dotyczące tego trybu gry.
Pozdrawiam!