Tyle że dziś wojna to coś zupełnie innego. Świat się zmienił, żołnierz jest szkolony, większość czasu spędza siedząc gdzieś ukrytym. Kiedyś walka była bardziej ofensywna, gdzie większość czasu byłeś bezpośrednio narażony na atak wroga. Dziś nikt nie straszy żołnierzy itd. Za to kiedyś obgryzanie tarcz, bębnienie, malowanie się miało na celu wyprowadzić wroga z równowagi. Pikinierzy uczeni byli do bicia konnicy, a niejednokrotnie uciekali błyskawicznie, jeszcze bardziej zmniejszając szanse przeżycia. Kiedyś bitwa była ogromna, gdzie walczyłeś z wrogiem oko w oko. Widząc powszechną śmierć, rozczłonkowanych ludzi wielu rzuci broń i zacznie uciekać, instynktownie, by przeżyć. Mówimy tu oczywiście o szale bitewnym, walce w samym środku jej, a nie siedzeniu na pagórku. Tak więc nie tak daleko nam do zwierząt w sytuacji kryzysowej. Przecież zwierzaczki też stroszą piórka/jeżą sierść aby przestraszyć wroga. Wszelkie krzyki, uderzanie mieczem o tarcze, śpiewy, inne dziwne zachowania to po prostu nasza forma tego.