I na końcu wychodzi szkot z umorusanym czerepem na niebiesko, krzycząc ,,FREEDOM! Na pohybel szwedzko-angielskim psisynom,, i zaczyna machać jak cepem we wszystkie strony flambergiem, kosząc rajtarię, muszkieterów, pikemensów, a nawet samego króla wbijając jego głowę na pal ku uciesze Wiśniowieckiego. :D