Dopiero teraz wróciłem z uczelni i znalazłem trochę czasu, więc piszę. Po pierwsze - należy się sprostowanie. Jak już słusznie zauważono, nastąpiła pewna pomyłka. Zbyt szybko czytałem posty i myślałem, że to Dragonit pisał pierwsze "ciekawe" posty w tym temacie. A był to Kania. Więc zwracam honor - przynajmniej jeśli chodzi o ortografię ;-)
Zacznijmy od tego, że w Anglii Sikorski zrobił Polski rząd i tam zebrałem wielu Polskich żołnierzy, którzy byli bitni jak mało którzy. USA owszem, miało rolę, ale nie faworyzujmy jej aż tak. Niemcy zaatakowali blitzkriegiem Polskę i przeszli przez Francję, ze sporą Polską pomocą obronili się, jednak Niemcom odbiło i zaatakowali ZSRR. Przez to wplątali się w walkę na bardzo wielu frontach, walcząc z Rosją, Anglią, Polską i USA. Co do roli Polski to oprócz działań Sikorskiego w Anglii należy upamiętnić naszą mężność w Afryce, szczególnie w obronie Tobruku. O Monte Casino też należy się wzmianka.
Nie chcę powtarzać tego co napisał Jason. Odnośnie ataku na ZSRR polecam ciekawą książkę Suworova "Lodołamacz". Gdyby nie pierwszy ruch Adolfa, to wielka machina wojenna wujka Stalina by ruszyła. A armię miał typowo ofensywną (bombowce nie pomagają w defensywie, a czołgi, które w terenie są bezużyteczne, zaś świetnie się sprawdzają na... autostradach, których w krajach ZSRR nie było dają do myślenia). Szybszy atak w połączeniu z czystkami kadrowymi Stalina z 1937r i pierwsze efekty planu Barbarossa są ogólnie znane.
Przez Twoje posty, Dragonit wyjdę na amerykanistę... Jednak nawet "bitni jak mało którzy Polacy" (;-) - na pewno nie masz żadnych kompleksów) gdyby rozpoczęła się operacja Lew Morski bez amerykańskiej żywności, leków, sprzętu i ogólnie dostaw, to w niemieckich żołnieży mogliby kamieniami porzucać. Zdaj sobie sprawę, ze wojsko to nie tylko front + dowództwo. Żeby prowadzić jakąkolwiek akcję zbrojną potrzebne jest ogromne zaplecze logistyczne. A pomijając już udział amerykańskich żołnierzy w obu światowych konfliktach, samo wsparcie logistyczne nie może pozostać pominięte.