Ja rozumiem :) Ale mogłeś napisac "V
aegi
ński". Połączenie literówek charakterystycznych dla obu słów rozjaśniłoby przekaz :)
O strzelcach już swoje napisałem, ale dodaliście ciekawy aspekt:
Spróbuj szturmować choćby zamek z przynajmniej 50 Vaegirskimi strzelcami i opisz nam relację czy rzeczywiście jest "chu*owy :) "
Właśnie! Pytanie w ankiecie brzmi, który strzelec jest najlepszy, ale do czego? W oblężeniach walczymy zupełnie inaczej niż podczas obrony, zwłaszcza strzelcy. Dlaczego? Otóż jak atakujemy, to wystają tylko głowy lub niewielkie części sylwetek przeciwnika. Obrońcy za to tłuką do w pełni widocznych, lecz często ruchomych celów.
W poprzednich postach schodził nam temat na "Czy kusza czy łuk jest lepszy w rękach gracza?". Teraz to pominę, bo temat właściwy dotyczy jednostek sterowanych przez komputer. Najlepszym sposobem sprawdzenia byłoby przeprowadzenie statystyki: rozegranie - powiedzmy - z 30 ustawianych bitew, przy czym 15 razy Rhodocy atakują Vaegirów w tym samym zamku i 15 razy odwrotnie (jeśli komuś się chce, zamiast grac pasjonującą kampanię ;) ).
Takiego testu nie robiłem, więc wyniku znac nie mogę, ale na podstawie doświadczeń własnych z różnych bitew i z obsługi kuszy albo łuku (wiem, pomijam temat, jak to mi idzie, ale żeby oceniac kusznika i łucznika, musimy wiedziec, jak działa jego broń). Kusza wydaje się lepszą bronią w oblężeniu, ze względu na siłę uderzenia. Przypominam, że obrońca jest schowanym, a więc trudnym celem. Dobrze jest go trafic raz, a dobrze. Łuki - jak wspomniałem wyżej - są szybsze, spowalniają przeciwnika ciągłymi trafieniami, ale są słabsze. Obrońcy się jednak nie ruszają, więc nie ma co ich spowalniac. Nasi łucznicy jak już trafią wystającą głowę przeciwnika, to wcale go jeszcze nie zabiją (mówię o lepszych wrogich jednostkach, nie rekrutach). W końcu rhodoccy strzelcy (i ogólnie kusznicy) są lepiej opancerzeni od łuczników, co pozwala im przetrwac dłużej na odsłoniętym terenie.
Łucznicy sprawdziliby się bardziej w obronie niż w ataku, gdyż mogliby zasypac nacierającego przeciwnika gradem strzał. Jest to o tyle przydatne, że przeciwnik koncentruje się na drabinie/wieży oblężniczej. Porównajmy to do taśmy produkcyjnej, gdzie surowiec = wróg nadjeżdża, a nasi pracownicy = piechota przerabiają ich na trupy. Jeśli na taśmie będzie za dużo, nasi nie wyrobią. Łucznicy muszą więc spowalniac pochód. Jeden kolega opisał już, jak to jest ciągle obrywac strzałami: trafienie unieruchamia nas na chwilę, a skoro kilku łuczników nawala wręcz bez przeładowania, to mogą nas złapac tak, ze nie ruszymy się wcale.
Oczywiście nie mówię, że łucznicy wcale sobie nie dadzą rady w ataku, a kusznicy w obronie. Kusznik też spowolni marsz przeciwnika zabijając go na miejscu. Łucznicy też zasypią obrońców na murach, może nie zabijając, ale utrudniając (spowalniając) strzelanie. Myślę jednak, że będzie im ogólnie trudniej, bo nie wykorzystają w pełni swoich walorów. No i w końcu coś jest na rzeczy, że istnieje coś takiego jak "kusza oblężnicza", a "łuku oblężniczego" nie ma/nie spotkałem.