Nie ma czegoś takiego jak "najlepsza jednostka". Pasuje bardziej pod Twój sposób gry albo mniej.
Ktoś wyżej wspomniał (gdzieś na str.1), że woli łuczników i nie chodzi mu o wytrzymałość, a o celność. Fajnie, ale jednak dobrze użyc strzelca w dwóch bitwach, a nie skrobać go z gleby po pierwszej lepszej szarży niedoszkolonej nawet kawalerii.
Podoba mi się pomysł z wymieszaniem kuszników i łuczników, co łączy siłę ognia z częstotliwością ostrzału.
Ogólnie - nie tylko przy strzelcach - jestem zwolennikiem wszechcalradyjskiej armii: Nordycka piechota szturmowa, rhodoccy strzelcy, vaegirscy i sarranidzcy łucznicy (patrz akapit wyżej), rhodocka piechota obronna (osobno stworzona klasa do obrony strzelców przed kawalerią), swadiańska lub sarranidzka kawaleria (vaegirowie też ujdą). Nie ma formacji niezastąpionej (no, może oprócz Huskarlów w ataku ;) ), więc zależy, jakie wioski mamy akurat blisko i kogo łatwiej rekrutowac.
Bunty? Niskie morale z powodu wielu narodowości? Oto sposoby:
- Wspomniano już, że jeśli nie jesteśmy związani z żadną frakcją, to problem znika.
- Jeśli jesteśmy czyimś wasalem i dorobimy się zameczku, to zdegustowanych nawalaniem swoich rodaków żołnierzy dajemy do zamku, a rekrutujemy innych. Morale obniża się tylko po bitwach z ludźmi ze swojego kraju. W zamku zdarzają się one rzadko.
- Jeśli jesteśmy najemnikiem bez lenna (masło maślane), pozostaje nam liczyc na wysoki współczynnik przywództwa, różnorodnośc żarcia, wypłaty na czas i zwycięstwa. Uwierzcie, jak żołnierzom będzie u Was dobrze, to zapomną o patriotyzmie.
Jakby nie było, ten drobny szczegół spadku morale można wliczyc w koszty podnoszenia skuteczności armii.
Nie wspomniałem o khergickich strzelcach (ani lansjerach), ale to dlatego, żę przy moim sposobie gry to mięcho armatnie. Sam nie umiem strzelac z konia, więc jak daję kawalerii rozkaz "Za mną" i wbijamy się w szyki wroga, to łucznik konny na niewiele się zda: postrzela trochę i zasiekają go przy zderzeniu. Dac rozkaz osobno łucznikom konnym "Do ataku" nic nie zmienia: zamiast krążyc i ostrzeliwac, to oni wbijają się we wroga i giną. Trzeba by puścic ciężką jazdę do ataku, a łuczników konnych prowadzic "Za mną", ale jako że sam nie strzelam, to bym się zanudził.