Tanya z Red Alert - ostra kobita ;) Miała większe cojones niż niejeden facet.
Szpieg z Mayday - czarujący cwaniak. Niby taka chciwa i przekupna gnida, ale jednak najbarwniejsza postać z gry.
Kagain z Baldurs Gate - wredny, cyniczny i obdarzony świetną osobowością krasnal. A te jego kłótnie z Yeslickiem... Szkoda że się potem pozabijali, ale jednak warto tego było posłuchać.
Minsc zarówno z BG 1 jak i z BG 2 - głupek... Ale najfajniejszy głupek jakiegokolwiek spotkałem.
Kain z C&C - prawdziwy arcyzłoczyńca! Taki Bloefeld przy nim to zwykły filantrop.
Michael Wittmann z Soldiers: Ludzie Honoru - SS-man i nazista, ale postać barwna, bardzo pogodna, pełna optymizmu no i jego kampania była najlepsza w całej grze.
Edwin z Baldurs Gate 2 - w jedynce nie przypadł mi do gustu, ale w dwójce... Świetny quest z nim związany, gadki i no i ten płaszczyk pogardy i arogancji, który skrywał jednak człowieka lojalnego.
Dagoth Ur z Morrowind - główny zły, paskuda, ale paskuda bardzo ciekawa... W końcu nieczęsto gracze mogą zabić bóstwo... I to bóstwo niemalże nieśmiertelne!
Gordon Freeman z Half-Life - genialna postać! Zwykły człowiek, który nie ma za zadanie uratować świat, lecz wydostać się z piekła, przeżyć. Co prawda w dwójce jest już niemalże rewolucjonistą, ale ja mam w pamięci brodacza uciekającego z Black Messy.
Rudy "Lynx-Eyed" Roberts z Jagged Alliance 2 - świetny strzelec, człowiek bardzo przyjemny i miły jak na najemnika.
Lord Crull i Gorgutz z Warhammer 40000: Winter Assault - fantastyczne... Dialogami bym tego nie nazwał... fantastyczne wyzwiska i wzajemne połajanki.
Znienawidzone:
Jon Irenicus z Baldurs Gate 2 - arogancki i wk*****jący. Nawet w samym piekle ma jeszcze czelność zachowywać butę! Nie traktuje gracza poważnie, kradnie duszę, ucieka się do niecnych sztuczek, rejteruje. Bydlak jakich mało! Do tego jeszcze mag z tym cholernym wyzwalaczem! Nigdy nie spotkałem bardziej znienawidzonej postaci. Chylę czoło przed twórcami: Stworzyć takie sukinkota to nie byle co...
Loghain z Dragon Age - partyzant, który chciał być wielkim dowódcą... Postać płytka i jednowymiarowa. Przypomina mi generała Hummela z Twierdzy: O taki zgorzkniały bohater wojenny, który chce dobrze, ale niestety musi się uciec do niecnych czynów... Miałkie i nudne! W wielu grach widziałem gorszych i lepszych wrogów, ale tylko Loghain jest tym najbardziej bezbarwnym. Nawet ciężko go nienawidzić... Wg mnie osobiście nie jest zły, lecz żałosny...