O, Argaleb, uratowałeś sytuację. Bo już się bałem, że nie padnie taka odpowiedź. Wiecie, całe to pytanie wynika właśnie z twierdzenia "bo to tylko zwierzę" i zazwyczaj ludzie zapytani z zaskoczenia właśnie tak odpowiadają.
No to dalszy ciąg logiczny wynikający z odpowiedzi "bo to tylko zwierzę": w taki sposób odpowiadając jeśli będę wam zwiększał "dawkę" zwierząt do poświęcenia dla zachowania życia tej jednej wspaniałej istoty, jaką jest człowiek, dochodzimy do sytuacji takiej, że macie do wyboru
człowieka albo całą faunę Ziemi. I co wtedy? Dalej będziecie obstawać przy "bo to tylko zwierzęta"?
Mam szczerą nadzieję, że ktoś odpowie, że nie. Bo wtedy będzie można przejść do lepszego absurdu, czyli wynikającego z powyższego "równania" obliczania wartości życia człowieka w ilości żyć zwierzęcych - bo taka jest właśnie konkluzja tego pytania.
Tak swoją drogą - do czego waszym zdaniem doprowadzi obecny rozwój "cywilizacji", masowe przekształcanie naturalnego środowiska w środowisko człowieka, czyli beton, metal i tworzywo sztuczne? Jak na razie udało nam się wybić pośrednio lub bezpośrednio większość gatunków, jakie kiedykolwiek żyły. Człowiek jest na bardzo dobrej drodze do życia sobie samemu na planecie.
Ja tam jestem w tym momencie w pełni chrześcijaninem... Zwierzęta to są stworzenia Boże i nie można ich krzywdzić. Jednak to człowiek jest istotą "wyższą", więc zabiłbym psa, a nawet dwanaście psów zamiast człowieka.
Skoro jesteś chrześcijaninem to pewnie wiesz, że twoja wiara uznaje, że zwierzęta niczego na kształt duszy nie posiadają i dla nich śmierć to po prostu koniec? Zresztą dobry chrześcijanin odpowiedziałby (oczywiście nie tymi słowami), że człowiek został stworzony na podobieństwo boskie, jest istotą wybraną i że nie można mierzyć jego wartości ani stawiać ultimatum. A gówno prawda. Gdyby krokodyle posiadały ludzki stan autoświadomości to też by uważały, że są najważniejsze, że bez nich się nie da i że one przetrwać muszą, nawet za cenę życia wszystkiego innego.