Wtrącę swoje 4 grosze odnośnie "karalności". Widzę, że niektórzy z was nie widzą w jakim kraju (może inaczej... na jakim świecie) żyją, albo są zbyt młodzi, by załapać pewne kwestie... Sęk w tym, że wprowadzając brutalne kary za znęcanie się nad zwierzętami, czy też karę śmierci (co jest wg mnie lekkim absurdem), wcale nie zmieni się mentalność ludzi (można tu przytoczyć plagę pijanych kierowców)... Ba, myślę, że dojdzie nawet do naciągnięć - a znając nasz kraj do wielu - przez które ucierpi wielu niewinnych, albo nieświadomych.
Bo niby w końcu czym jest znęcanie się nad zwierzętami?
Zapewne niejeden z was był na oldschoolowej wsi i widział psa przykutego do budy... Pies zamiast biegać, bawić się z dziećmi, to siedzi przy budzie, marznie, ma ograniczone ruchy, pole manewru, bo łańcuch mu na to nie pozwala i jeszcze dostaje do żarcia jakąś pseudo-kaszę... Zdajecie sobie sprawę, ilu takich gospodarzy na krzesło by trafiła, bądź do "pierdla", idąc co niektórych tokiem myślenia? Mentalności typowego rolnika się nie zmieni, bo od pokoleń obowiązuje u nich zasada "pies do budy, kot do stodoły - myszy łapać". Wszelkie nowo narodzone szczenięta, czy też kociaki są zabijane, gdyż ludzie nie mogą sobie pozwolić na utrzymywanie ich (albo po prostu nie chcą), czy też nie znają nikogo, kto chciałby takiego "pupilka" przygarnąć.
Przypuszczam natomiast, że tematem przednim tutaj jest "zdanie na temat naumyślnego okaleczania, znęcania się fizyczne / psychiczne, czy też głodzenia zwierząt."... ale przecież znęcanie się na zwierzętach i tak podlega pod prawo. Wyroki co prawda nie są tak ogromne, jak w przypadku dokonywania owych czynów, względem drugiego człowieka, ale mimo wszystko... Tylko, że ludzie nie reagują, są obojętni, wszak to "tylko" zwierzę...
Z kolei... Czy okaleczeniem i znęcaniem się jest przywiązanie psa do drzewa w lesie, bo "Jasiowi się znudziło zwierzątko, bo urosło, a jak było małe, to było 5w337.", czy też dodanie go do schroniska?
Czemu do schroniska? Bo tam owe zwierzęta cierpią najbardziej - głodują, są odizolowane, nie mają kontaktu z niczym, oprócz metalowej siatki, zżerają je choroby, pchły, kleszcze, świerzb...
Ile takich sytuacji było, że aresztowano właściciela psa, bo ten znęcał się nad nim, a po całym zajściu wycieńczony pies miał jeszcze siłę wyć za swoim "panem". Wierność ponad wszystko, czy może głupota?
Pozdrawiam!