No tak na polu są znakomici wręcz wybitni ale przy podboju zamku czy miasta zupełnie jak Khergici są słabiutcy.
Przepraszam, że co?
Rhodocy - oczywiście to tylko moja opinia - są słabi w polu, bo wtedy można ich wymanewrować. Niby mają te pawęże i włócznie, ale co im po nim, skoro najpierw sam przejeżdżam przez ich szeregi, a dopiero później posyłam jazdę do walki, podczas gdy pawężnicy, zajęci mną, są odwróceni do mych rycerzy plecami?
No i najważniejsze - Rhodocy nie są wcale tak mocni przeciw jeździe, jeśli się umie grać jazdą... Jazda nie służy do walki w zwarciu z piechotą tylko do przełamywania szyków wroga, zawrócenia, ponownej szarży i tak w kółko, aż do wyeliminowania wroga.
Ergo, Rhodocy są według mnie słabi w polu.
O wiele lepiej sprawdzają się podczas obrony zamku - wtedy, gdy nie można ich wymanewrować. Wspaniale "bełtają" z murów, osłaniają się wielkimi pawężami w walce, przez co jest ich ciężko ustrzelić na murach. Podczas wchodzenia na drabinę czy kładkę także nie jest ciekawie, gdy nagle w moim kierunku nastroszy się tuzin włóczni.