Pierwsza sprawa... Dziwią mnie komentarz o "dobrym komunizmie", zwłaszcza gdy płyną z ust ludzi, którzy nie osiągnęli jeszcze minimum wyborczego. Oczywiście nie mówię, że jeśli macie 'naście lat to do razu gęba na kłódkę i siedzieć cicho, bo ja w przeciwieństwie do osób, które którąś stronę temu za to krytykowały, nie widzę nic złego w tym, że młode osoby mają własne zdanie. Tyle, że to nie musi oznaczać, iż się z wami zgadzam, bo tak nie jest. :) Komunizm nie był, nie jest i nie będzie dobrym systemem, ponieważ jest on po prostu nierealny dla budżetu jakiegokolwiek państwa - no chyba że pociąga was życie jak Korei Płn. Warto wspomnieć, że nie na darmo Socjalizm Marksistowski zalicza się filozoficznie do grup utopi - obok np. More, czy Campanelli.
Druga sprawa... Zawsze pociągało mnie takie podejście, które jest w Polsce powtarzane na każdym kroku i przez niemal ogół społeczeństwa, a można je skrócić do: "polityk to nie człowiek, a leń, złodziej, psubrat i sku***syn". Ciekawi mnie to, ponieważ jak widać w naszym kraju mamy tylu samo trenerów piłki nożnej co specjalistów od etyki i politologów. Każdy wie lepiej jak powinna wyglądać ustawa, poprawka, budżet, czy konstytucja, tyle tylko, że to wszystko trzeba oprzeć na realnej sytuacji, potrzebach i (co najważniejsze) możliwościach! Cały aparat państwowy jest, mimo pozornej twardości, niezwykle kruchym tworem i na zachodzie wśród ekonomistów pojawiają się głosy, że np. Stany Zjednoczone w obecnym kształcie aparatu państwowego i ekonomicznego, będę miały problemy przetrwać po 2050 roku, ponieważ ich niewydolne systemy i rosnące nakłady socjalne nie dadzą rady przy zmieniającej się sytuacji demograficznej, kulturowej, finansowej, etc., co zaowocuje... nawet nie wiadomo czym. Dyktaturą? Upadkiem? Ruchami separatystycznymi? Wojną domową? Ten problem jednak nie dotyczy tylko USA i trzeba to mieć na uwadze...