Sarranid, z "grubsza" się zgadzam, aczkolwiek można by bardziej szczegółowo opisać każdą z frakcji.
Swadia - zgadza się, do tego posiadają ważny element - tarcze, oraz poważną broń - morgenszterny. Dzięki temu niewielu padnie przy oblężeniach miast, bo choć są powolni, to uparcie dążą do pierwszego wroga niemal nieuszkodzeni i dwoma ciosami powalają go na ziemię.
Vaegirowie - chyba przede wszystkim liczba świadczy o ich sile, ale rycerze też dają radę w atakach na zamki, mimo, że większość nie ma tarcz (a może wszyscy - nie pamiętam). Łucznicy natomiast to coś wspaniałego, poprzez wysokie umiejętności strzeleckie, dobrą zbroję i dwuręczne bronie potrafią najpierw rozwalić połowę pędzących na nich kawalerzystów, by później dobić ich dwuręcznymi toporami. Nadają się także podczas szturmów, gdy skończy im się zapas w kołczanie.
Nordowie - chyba tak jak wyżej, niewiele mogę dodać poza tym, że nie należy nie doceniać łuczników - najlepszy zasięg (jak już ktoś na tym forum dawno temu pisał) i w starciu wręcz też sobie radzą [poza tym szybkie szkolenie tychże]. Także tutaj nawet taktyka pół na pół jest skuteczna.
Rhodokowie - jak post wyżej;) moi faworyci swoją drogą (głównie przez opowieści - Bunduk i Ymira);]
Khanat - nigdy z nimi - zawsze przeciwko, więc wiem tylko tyle, że mają zupełnie inne AI [sztuczna inteligencja] od reszty nacji (rozbicie szyku i pojedyncze wybijanie wrogów), lansjerzy rzucają wielką ilość oszczepów, łuczników nie idzie dogonić. A także fakt, że szybko giną. Do oblężeń ani po jednej, ani po drugiej stronie się nie nadają, chyba, że z ogromną przewagą liczebną.
Sułtanat - Moim zdaniem ciekawe urozmaicenie, ale przesadzone - jeśli chodzi o mameluków na przykład, to tzw. jednostka uniwersalna, ale przy tym dobra - tak do konnej szarży, jak i do oblężeń. Kiedy gram Rhodokami, bardzo wielu sierżantów tracę poprzez doskonałość mameluków [nawet na najniższym poziomie trudności!].
Do tego dodam, że aby urozmaicić rozgrywkę i bardziej oddać realizm, grzebię w pliku Modules->Native->module, gdzie zawsze zwiększam ilość obrażeń z broni strzeleckich, obrażenia od upadku i od szarżujących konnych; bo gdzie jest logika twórców, kiedy ciężkozbrojny na jeszcze cięższym koniu wjeżdża z pełnym impetem w rekruta, odzianego w szmatę i dzierżącego pałkę i zadaje mu obrażenia wynoszące połowę życia rekruta(!); albo gdy obrońca zamku spadnie z kilkumetrowego muru w ciężkiej zbroi (wiem, że to wina AI, ale zdarza się najlepszym przecież - zwłaszcza graczowi ;p) i jak gdyby nigdy nic biegnie dalej, dając radę jeszcze posiekać kilku łuczników?!