Jako, że jest to wątek o własnym królestwie, to zapytam tutaj.
Otóż mam ogromny problem z dyscypliną moich wasali. Posiadam małe imperium w którego tereny wchodzą całe królestwa Swadii, Nordów, Vaegirów i Khergitów. Na początku gdy podbiłem Nordów, wszystko było piękne i cudowne - miałem około dziesięciu wasali i relacje z nimi nie mniejsze jak +30, a z kilkoma nawet +90. Teraz mam 21 wasali, każdy z nich ma co najmniej dwa zamki i kilka wiosek (o miastach nawet nie wspomnę), i relacje mam ze wszystkimi od -10 do -90. Problem jest ogromny, ponieważ albo oskarżę wszystkich lordów o zdradę, albo stracę całe królestwo. A cokolwiek zrobię w grze, to tylko tracę na relacjach. Jako, że podbiłem masę miast, zamków i wsi, a każde z nich musiałem rozdzielić dostałem minusa od każdej sztuki, od każdego lorda. Bilans jest prosty - z relacji +90 zrobiło się -10. Przecież to jest absurdalne i irracjonalne. Aleksander Wielki, Juliusz Cezar i Napoleon też pewnie byli znienawidzeni przez własny lud za podbicie "pół świata". Nie szli na wojnę po chwałę i nieśmiertelność, ale po pogardę i potępienie własnego kraju.
Sytuacja bardzo mnie wkurzyła (oj bardzo), bo wychodzi na to, że po pobiciu każdego zamku, będę musiał wysyłać wszystkim lordom którzy nie dostali tego zamku prezent za 1000 denarów i drugi prezent za 1000 tym, którzy nie dostali wsi od tego zamku, żeby wyjść na czysto w relacjach. Gdzie tu logika?
Obecnie jestem w takiej sytuacji, że imperium mi się rozsypuje. Ciągle ktoś mnie zdradza, a ja muszę wczytywać sejwy i skarżyć o zdradę, żeby nie tracić terytorium. Oczywiście od razy lecą kolejne minusy od pozostałych lordów i jest jeszcze gorzej. Jedyne wyjście jakie widzę, to przyłączyć się do Rhodoków, żeby to wszystko się nie rozpadło.
Macie jakieś pomysły, sugestie, przemyślenia?
PS. Da się rozwieść z żoną? Mój teść mnie wkurzył i chce mu zrobić na złość. Odstąpiłem mu własne miasto, dałem mu dwa zamki i kilka wsi, a relacje i tak spadły z +35 do -47. Zdrajca.