No to i ja sie wypowiem, co do alkoholu, mysle ze zakaz czy jest czy by nie bylo to i tak "mlodzierz szkolna" siega(la by) po browar, wino itp. Sam jako reprezentant tejze grupy spolecznej musze powiedziec, ze to co zakazane smakuje najlepiej. Juz w podstawowce z kumplami kupowalem wina za 3zl zeby zobaczyc jak to jest byc ozyganym i wygladac jak szmata. Hmmmm, sprzedarz alkoholu dla "osob ktore zaczynaja za siebie odpowiadac"??? Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze w gm juz za siebie odpowiadalem :), ale czy to znaczy ze moge kupowac sobie pifo??? Tak jak juz pisalem wczesniej lepki z podstawowki znajda sposob zeby sie narabac, tak wiec alkohol dla "dzieci" jest ogolnie dostepny pomimo zakazow juz od wielu lat, nikt nie zwraca uwagi na zakazy, chyba tylko jacys ambitni do przesady sprzedawcy. Nic z tym niestety nie zrobimy, przecierz sami tacy bylismy lub jestesmy :D.
Jesli chodzi o inne "uzywki", z kumplami eksperymentowalismy wiele razy, pamietam te czasy kiedy przez nos wciagalo sie ten "proszek" z zozoli lub tabake :D. W dniu dzisiejszym jak to juz ktos wczesniej wspomnial wcale nie potrzeba kupowac ziola, mieszkam na wiosce wiec miety i innych trawek mam pod dostatkiem, istnieja takie "receptury" na palenie, ze glowa mala :).