Więźniów nie uśmiercano tam celowo. Owszem, śmiertelność była wysoka, ze względu na kiepskie warunki mieszkaniowe, żywieniowe i sanitarne, ale nikt tych ludzi nie pędził do gazowania.
Czyli niczym się nie różni to od radzieckich łagrów. Mentalność typu, po co uśmiercać człowieka od razu, lepiej niech się zapracuję na śmierć. Dla mnie to najgorszy z obozów śmierci. Nie chce pisać, że śmierć żydów była łatwa albo przyjemna, bo nie była, ale lektura książki "Inny świat" daje do myślenia który system mordował więcej i okrutniej.
Preussen, czy naprawdę myślisz, że zbrodnie wojenne to tylko domena niemców? Jasne, te wielkie i planowane, tak, ale spontaniczne wynikające z potrzeby sytuacji albo chęci zemsty były popełniane przez każdą armię...Francuski korpus we Włoszech zasłynął tym, że z musu i trochę z uznania dla wojenny zdolności wziął ze sobą berberów. Ci zaś, bardziej najemnicy niż żołnierze, raczej nie dostrzegali różnicy między cywilami a wojskami wroga.
Po zwycięstwie oczekiwali zaś łupów, co rozumieli jako wszystko co im się spodoba. Na mundury francuskie zakładali, swoje stroje narodowe, w czym wyglądali jak w piżamach. No, i taka horda piżamowców zgwałciła co najmniej 7 tysięcy kobiet. W sensie, tyle się przyznało. Jako, że lubili dobrać się do chłopców, i mężczyzn którzy raczej przyznawać się do takich rzeczy nie lubią to możesz do tej liczby sobie trochę jeszcze doliczyć...
Najspokojniejsi żołnierze tamtej wojny Gurkhowie, także mieli swoje poczucie humoru. Pewnego razu oficer brytyjski natknął się na grupę wracających z patrolu, śmiejących się do rozpuku. Gurkowie raczej spokojni, zrywający boki ze śmiechu obudzili ciekawość brytyjczyka, więc ten zapytał się ich, co się takiego stało, że są w tak dobrym humorze...Okazało się, że jeden z nich, czy też wszyscy(nie pamiętam, już dokładnie:D) zobaczył/li grupę śpiących niemców. No to nie namyślając sie długo obcięli głowy wszystkim poza jednym... Bawiło ich to, jaką minę będzie mieć ów śpiący niemiec gdy obudzi się w kałuży krwi i zobaczy kompanów bez głów ;)))
Nawet Spielberg w "Szeregowcu Ryanie" chcąc pokazać prawdziwe oblicze wojny, ukazał scenę jak Amerykanie strzelają do poddających się niemców...Taka była ta wojna. I o ile amerykanie nie chcą tego ukrywać, wręcz tworząc film o wojnie pokazują jej oblicze, prawdziwe...A nie historię czołgu "rudy102" który sam wojny o mało nie wygrał, a jeździł jak sobie chciał... Prawda jest taka, że zdarzało się naszym żołnierzom, sprawdzać czasem książeczki wojskowe niemców, i kiepski był los tych którzy walczyli we wrześniu w Polsce;)
Znalezione w necie, nie ręczę za poprawność tekstu w 100%.
J. Zuziak, 1 Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka we wspomnieniach żołnierzy" cz. 1, Warszawa 2000:
"Nasz pułk wszedł w to miejsce i w nocy żeśmy czekali już na drugiej stronie do dalszego natarcia. Jako szpica szliśmy później. Niemcy uciekali taką szosą jeszcze. I Bartosiński wybrał się z takim sierżantem, nazwiska jego już niestety nie pamiętam, i mnie zabrał. Taką zasadzkę urządził, w rowie żeśmy stali. Jadą dwa samochody niemieckie i z tyłu jedzie motocyklista. Strzelanina, ja ze stena strzelam, on też. Jeden samochód przejechał, a drugi samochód wjechał w rów. Tam byli ranni ci niemieccy. Zatrzymał się też ten motocyklista. A ten Bartosiński jak lew wyskoczył z tego rowu i do tego samochodu! I tak w tym samochodzie wszystkich zastrzelił! Ten motocyklista sierżant niemiecki to go błagał o łaskę, żeby nie strzelał go, że ma dzieci. Na kolanach podchodził do niego: „Ja mam dzieci, ja mam żonę dzieci! Nie strzelajcie mnie!” I tak na kolanach do niego podchodził. Widział, że to był ten morderca, bo widział, jak on tam zastrzelił tych niemieckich oficerów w samochodzie. Jak ten Niemiec podchodził do niego na tych kolanach to w zęby go, w twarz kopnął, raz, drugi, znowu go kopnął i później zastrzelił go. Ja widziałem to, ja widziałem! Później krzyczy do mnie: „Skawińszczak po koc. Wszystkie ich rzeczy do mnie przynieść!" Ja się Skawiński nazywałem (…)."
źródło
http://www.forum.militis.pl/viewtopic.php?f=19&t=1133&start=15 Do dzisiaj, też poruszana jest sprawa, tego czy żołnierze Maczka nie zabili ok. 1300 jeńców niemieckich. Jest to wątpliwe, ale takie zarzuty padły.
I właśnie tego brak mi w mediach, relacji o wojnie a nie o tym jak to powstańcy bohatersko latali z flagami po Warszawie;)