Wiesz, myślę, że problem nie leży u Ciebie, a u niej. Wnioskuję tak z opowieści tych bardów itp., którzy opowiadali, jak się wyrywa lachony w Calradii. No i wspominali o różnych charakterach panienek. Zaryzykuję więc twierdzenie, że po prostu trafiłeś na tradycjonalistkę, która nie przyjmuje komplementów od nieznajomego i spaliłeś się na początku. Nieważne, żeś sławny, lubiany i w ogóle kozak. Dla niej byłeś obcy, a jak na takiego zbyt śmiało zagrałeś dla chowanej średniowiecznymi metodami panny.
Na niepocieszenie dodam, że z takimi, co raz na początku zrąbałem stosunki, już nigdy nie dostałem szansy poprawy, ale gram w native'a, a nie w moda. Na pocieszenie powiem jednak, że skoro ona taka obrażalska, to raczej za często byś nie podupczył ;) Walnij piwo w tawernie i rwij inne :)