Znowu OT, to jest na serio trudne pytanie powiedzieć, co jest a co nie jest OT.
Rozmawiamy o ekonomii w kontekście MiB, podajemy przykłady a tA bułka staję się jakimś argumentem w tej rozmowie. Może OT, to rozmowa o ortografii, nie ekonomii? Ale to nie moje zmartwienie.
W tym programie huthowym - Vsauce, pokazali odcinek o World of Warcraft i ktoś obliczył, że ten cały wieli świat, który widzimy ma wielkość Disneylandu. Czyli buduje pozory wielkości, obawiam się że podobnie jak MiB. Wszystko jest ciekawe, odnośnie makroekonomii, ale to są tylko pewne teorie, które mogą niekoniecznie pasować do mentalności ludzi średniowiecza, zwłaszcza w mikroświecie. Fajnie poznać paradoks Veblena, ale co jest luksusowym towarem w świecie gdzie jest 8 produktów? Ile w ogóle towarów jest do kupienia w świecie MiB? Chlebek, kurczak, ser, płótno, narzędzia,.... a nie ma bułeczki i lampki nocnej? tEJ bułkę nie mógłbym kupić! Bo jej nie ma podobnie jak domku dla chomika, koca, sznura, worków na zboże, jest kilka czapek, hełmów, ale nie ma już do kupienia dżemiku, albo skarpetek.
Czyli mam do czynienia z czymś co wymaga wprowadzania fachowego bełkotu, który jest niezmiernie inspirujący i jakiś rozwiązań rodem z gier planszowych - zabawnych i dynamicznych.
Dlatego uważam, że trzeba tego moda jednak kleić, posilając się tĄ bułeczką.