Mamy w klasie takiego nieogara, Dominik się nazywa. Wszyscy mówią na niego "Krzywonogi" bo biega jakby miał krzywe nogi, zresztą tak samo chodzi. On zawsze do wuefisty wali takie texty:
WF, gramy w nogę. Dominik zamiast iść grać, stoi w miejscu. Wuefista każe mu iść grać. I taki dialog:
W - wuefista
D - Dominik
W- Idź grać, wszyscy to robią, ty też masz to zrobić.
D - Co mam zrobić?
W- Idź grać, no już.
D - Sam pan sobie idź.
W- Ale to ty masz iść.
D - Ale mi się nie chce.
W- Idź, no już!
D - A jak nie?
W- To wstawię ci jedynkę!
D - *śpiewnym głosem* Maaam tooo gdzieeeeś!
Wuefista idzie do dziennika i uświadamia sobie, że dziennika nie ma. Nagle Michał z naszej klasy woła Dominika:
-Ej, Krzywonogi, chodź z nami grać!
-Dobra, już idę!
Wuefista strzelił facepalma. Patrzył na Michała jak na geniusza typu Dexter.
Następny dzień - Michał = szóstka do dziennika. :)
Druga sytuacja - Koledzy, Paweł i Arek, wbijają do mojego mieszkania. Ściągają kurtki i wchodzimy do salonu, ale najpierw trzeba przejść przez przedpokój z nachyloną ścianą(mieszkam na poddaszu). Paweł tak ****** w tą ścianę głową, że się wyglebał. Arek w śmiech, a on ma bardzo wysoki głos, także jego śmiech mnie rozbraja. Ja też zaczynam się chichrać i walnąłem w ścianę jak przed chwilą Paweł. Upadłem mu na brzuch, podcinając przy okazji Arka. Arek także się wyglebał i zrobił się fajny sandwich. W tym momencie do domu weszli moi rodzice.
Chyba nie muszę mówić, co było dalej. xD