Kompania Wyklętych Rekrutuje
Nastają ciekawe czasy, gdy demony przeszłości budzą się... lecz nie martw się o to teraz drogi podróżniku, przysiądź się i posłuchaj opowieści starca...W gorącą, letnią noc drzwi tawerny otworzyły się, wpuszczając podmuch chłodnego powietrza i pobrzmiewanie świerszczy. W jednej chwili karczemny gwar ustał. U progu stanęła zakapturzona postać, odziana w stary, czarny, podarty płaszcz, po którym skapywały krople wody. Ciekawskie oczy bywalców ,, Błękitnej Małży” wbiły się w przemoczonego przybysza, próbując dostrzec jego twarz. Postać ruszyła w stronę najciemniejszego miejsca, zostawiając za sobą ślady obłoconych butów. Krok za krokiem szmer rozchodzący się po izbie rósł.
Zakapturzony gość tawerny rozsiadł się wygodnie.
- Grzane piwo proszę – rzekła postać ochrypłym, głosem starca.
- A masz czym zapłacić mości panie? - rzucił niepewnie gospodarz.
- Niestety ni..
- Nie ma pieniędzy, nie ma piwa, teraz wynocha, bo posadzkę tylko brudzisz! - wykrzyczał właściciel dobytku.
- Chwilka, chwila. Może coś opowie! - powiedział jeden z marynarzy siedzących pod oknem.
- Ta! Będzie dobrze gadał, będzie pił! - krzyknął chłop z aprobatą.
Starzec odchrząknął i mlasnął.
- Mogę wam opowiedzieć o Kompanii Czarnego Dębu.
- Chyba masz na myśli legendę o Kompanii Wyklętych starcze –powiedział marynarz i po chwili dodał- nieważne, miska zupy rybnej i kufel grzanego dla gościa.
Gospodarz skrobiąc chochlą po dnie kociołka, nalał cieczy do drewnianej miski i ruszył w stronę starca, gramoląc się w ciemności. Postawił naczynie na stoliku i odszedł. Po chwili obok parującej zupy stał także kufel grzanego piwa.
Przybysz zaczął powoli siorbać zupę.
Marynarz cierpliwie czekał, aż obcy skończy jeść.
- Możesz już zacząć starcze?
- Oczywiście -starzec wziął łyk piwa i odkaszlnął- Historia Kompanii Czarnego Dę...
- Kompanii Wyklętych! -wtrącił się jeden z chłopów siedzących nieopodal kominka- Kompania Czarnego Dębu to stara i zapomniana nazwa.
Staruszek warknął i ciągnął dalej:
- Historia Kompanii WYKLĘTYCH sięga aż roku 720. Kiedy jako banda najemców i opryszków...
- Nikt nie chce tego słuchać! Opowiedz o szalonym hrabi i o zagładzie! -krzyknął marynarz, zaczynając wątpić w swoją inwestycję.
Zakapturzony nabrał powietrza.
- Nie tak dawno, bo prawie 150 lat temu, Kompania Wyklętych, już okryta złą sławą, podpisała kontrakt z hrabią Shoretem, na nieszczęście wielu istnień hrabia był megalomanem.
- Był po prostu szalony!
Niezwracajac uwagi na przerywających, stary ciągnął dalej:
- Ów możnowładca zapragnął stworzyć własne imperium. Jak pomyślał, tak zrobił.
Wysłał swoich uzbrojonych po zęby najemników, by powoli przejmowali dla niego tereny wyspy Eksabon. Okrutni wojacy mordowali i niszczyli wszystko, co stanęło im na drodze. Miastami płynęła krew, nie brano jeńców. Niedobitki miały wybór, dołączenie do swych oprawców lub śmierć głodową.
Nie byli oni jedynie bezwzględni wobec obcych. Najmniejsze przejawy braku lojalności były karane torturami. Trwały one tak długo, aż dusza opuściła ciało.
Pierwszego dnia Łez, miesiąca Węża, 854roku, zostawiając za sobą zepsucie i rozkład, Kompania dotarła do miasta portowego Erbos, kolebki wyspy Eksabon. I zaczęła się rzeź...
Błękitna Małża wypełniła się ciszą. Wszyscy w skupieniu słuchali przybysza.
- Nikt nie uszedł z życiem z Erbos -rzekł przyciszonym głosem- Zaraz po przejęciu grodu stała się rzecz niewyjaśniona. Mówi się tu o magii i czynach boskich, o przekleństwie, które zgubiło Kompanię Czarnego Dębu. Zaczęło się od tego, że ludziom oczy zachodziły mgłą. Następnie na ulicach zapanował chaos. Ludzie popełniali masowo samobójstwa. Nie odbierali sobie życia w tradycyjny sposób, oj nie. Kończyny były odgryzane, a skóra zdzierana. Ze zbiorowej mogiły, złożonej z mieszczan, wyłoniła się bestia o ostrych, długich i żółtych kłach, o oczach ociekających ropą i czarnych jak noc. Z łba wystawały jej wielkie, bycze rogi. Nienaturalnie długie, umięśnione ramiona rodziły wielkie, muskularne łapy, które dzierżyły ostre, zagięte szpony. Monstrum to w mig zdziesiątkowało żołnierzy. W ciągu ledwie godziny, z Kompanii nie zostało nic, poza legendami...Lecz czy aby na pewno? Ponoć Kompania Czarnego Dębu gdzieś się odradza i rośnie w siłę. Jakie będą jej zamiary, nie wie nikt.
Kilka osób powstało ze swych miejsc.
-Nie podobała mi się ta twoja historia dziadku – krzyknął chłop – Jak masz zamiar opowiadać to przynajmniej mów zgodnie z legendą! I ile razy trzeba ci powtarzać, że to Kompania Wyklętych! Do tego ten straszny demon. To anioł zszedł z niebios, by ukarać tych grzeszników.
-To była besti...
-A co, byłeś tam staruchu?
Obcy wstał i ruszył w stronę chłopa. W świetle kominka ściągnął kaptur, odkrywając swą twarz. Starzec miał trupiastą twarz niczym skóra naciągnięta na czaszkę, i wydłubane oczy. Na jego twarzy pojawił się szyderczy, obrzydliwie szeroki uśmiech, obnażający rząd zepsutych zębów.
- Może...
Witajcie Drodzy Gracze.
Oto Kompania Wyklętych, jedyna znana mi wioska role-play w Wurmie, otwiera
rekrutację!
W naszym świecie możesz zostać kim zechcesz(w miarę zdrowego rozsądku), przeklętym najemnikiem, myśliwym, czy też farmerem.
Nasz fort znajduję się na pozycji 18C na wurmowej mapie, 28x 4y. Wyspa - Deliverance
Każdy, kto jest chętny, jest proszony o wypełnienie poniższej karty postaci:
1. Imię
2. Wiek
3. Wygląd
4. Charakter
5. Wady/Zalety
6. Historia Postaci
Pismo proszę wysłać do mnie w formie prywatnej wiadomości na forum
www.wurmonline.pl, tutaj zaglądam rzadziej.
Po zaakceptowaniu podania można przystąpić do oficjalnego przystąpienia.
Można to zrobić na kilka sposobów, wysłać list, napisać prywatną wiadomość w grze lub przyjść do nas.
W razie problemów z dotarciem, pomożemy. Wystarczy się skontaktować.
Liczymy na innowacyjne pomysły.
Na wszelkie pytania chętnie odpowiem.
Nick w grze: Bakeruss
,,Więc chcesz zostać jednym z Wyklętych? Na prawdę tak bardzo nienawidzisz swojego życia?"