Tak nie nawiązując do tego o czym aktualnie rozmawiacie, chciałbym napisać że mnie cholernie śmieszą te wypowiedzi tzw. "ateistów" (nie wymienię nicku), z których wynika,że są pewni iż przez 60-70 najbliższych lat nic im się złego nie wydarzy i nie ma co się przejmować tym, co będzie po śmierci, a nawet jeśli po śmierci jest koniec to mam to w dupie bo sobie będę żył i korzystał z życia [or rzyci...] ...
A więc pytam się ciebie,jeden z drugim skąd wiesz,że nie umrzesz jutro,w drodze do pracy/szkoły/czegokolwiek, bo cię ktoś dziabnie nożem,potrąci etc.?
Ach, i jeszcze jedno. Nie jestem jakimś żarliwym katolikiem, ale wydaje mi się,że uważanie,że nic po śmierci nie ma to zwykłą naiwność i głupota, bo jeśli się mylę,albo ktoś potrafi logicznie odpowiedzieć na moje pytanie, to niech mnie poprawi : PO CO, NA CO, DLACZEGO I SKĄD jest Ziemia,inne planety, i w ogóle cały Kosmos i znany nam świat doczesny?
Dziękuję za uwagę.