"Zapewne każdy z was jest świadom swojego istnienia czyli można uogólnić - posiada świadomość istnienia. Czy ktoś z was nie pamięta swojej śmierci? Nie widzę rąk w górze , więc do czego zmierzam - CZŁOWIEK NIE JEST W STANIE ZAUWAŻYĆ SWOJEJ ŚMIERCI. Śmierci swojego fizycznego ciała - ponieważ to do czego zmierzam będzie o nieśmiertelności ŚWIADOMOŚCI ISTNIENIA. Nie chcę zanudzać nikogo, więc będę się streszczał - według mojej teorii - umierając nasze JA umiera. Umiera wszystko co wiemy, pamiętamy, czym jesteśmy. Natomiast nasza świadomość przenosi się na innego osobnika żyjącego - przejmuje jego doświadczenie, myślenie, jego JA. Dlatego właśnie nie potrafimy zauważyć że umarliśmy - Bo ŻYJEMY jako ktoś inny. Wszystko co było zapisane w mózgu - nasze doświadczenia, pamięć itp. ginie. Ale ciągle żyjemy i jestego świadomi że żyjemy. Czy ktokolwiek był z Was nieświadomy tego że żyje. Albo inaczej - czy był świadomy, że nie żyje? Wydaje mi się że nie ma takiej opcji. Rozwijając swoją teorię, moim zdaniem świadomość istnienia w czystej postaci stanowi któryś z wymiarów, w którym żyjemy. Może piąty może dziesiąty, nie jest to istotne, natomiast istotne jest to, że coś Nas wszystkich łączy na jakiejś płaszczyźnie. Przypadków połączeń jest wiele - wystarczy poszukać.
Interesuje mnie rzetelna polemika, kto podziela moją teorię, kto przedstawi rozsądne dowody, że nie ma prawa zaistnieć. Może ktoś ma lepszą teorię życia po życiu?
Zapraszam."
Ehmm... z tego wynika,że dusza,duch czy co tam kto woli, "wchodzi" w czyjeś ciało,tak? "BES SĘSU"(cytując klasyka:)), a to z prostego powodu. Ilu jest ludzi na świecie? Kilka miliardów... a ilu juz umarło? Nie wiem nawet czy jest taka liczba która by to wyraziła... No i co? każdy ma w sobie 20 dusz jakichś zmarłych osób?