Na początek - w chwili gdy piszę tego posta boję się śmierci, gdyż ostatnio trochę sobie porozrabiałem. Jestem osobą wierzącą w Boga i życie po śmierci, o jakim mówi katolicyzm. Moja wiara wraz z wiekiem rośnie. Jak wiadomo, w dzieciństwie wpajano mi tę religię, ale teraz, gdy zaczynam myśleć "samodzielnie" dochodzę do wniosku, że moi rodzice dobrze postąpili chrzcząc mnie.
Przeżywam chwile, gdy myślę jak ateista, lecz powoli zaczynam rozumieć swoje błędy. Zawsze negowałem prawdziwość Biblii myśląc o Bogu we własny wymyślony sposób. Kilka tygodni temu poczułem się zagubiony duchowo. "Zaślepiony" szukałem w internecie jak ten dureń dowodów na istnienie Boga. Rzuciłem to i sięgnąłem po Biblię... No i póki co znalazłem odpowiedzi na dotychczasowe dręczące mnie pytania.'Dowiedziałem się, że szukanie Boga współczesną nauką to bezsens i że to co dla człowieka jest tą wielką mądrością (np nauki ścisłe) to u Boga jest błahe i głupie. Dlatego nikt nigdy nie udowodni,'że Bóg to wymysł ludzki bo próbując to udowodnić, człowiek jako istota mała i nic nie znacząca wygląda tak,jakby rzucał w pewnym sensie Jemu wyzwanie i był najmądrzejszy. Z tego wniosek, że jedynie wewnętrznie można samemu sobie to udowodnić - duchowo.
"Trochę wiedzy oddala od Boga, dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem”" Ciekawe zdanie. Myślę, że chodzi tu o znajomość Biblii między innymi.
Chyba trochę wyjechałem za obszar tematu śmierci. Napisałbym jeszcze pare akapitów, ale zwrócę się w tej chwili we właściwym kierunku.
Piekło. Wierzę, że istnieje. Wielu mówi, że nie może istnieć bo Bóg jest dobry i miłosierny. Owszem jest, ale radzę zwrócić uwagę na słowo 'sprawiedliwość', która również jest przymiotem Boga. Załóżmy, że piekła nie ma. Mordercy, wszyscy ludzie emanujący agresją, złem oraz dobrzy ludzie - wszyscy oni idą do nieba. To nie jest sprawiedliwość bo wszyscy pośmiertnie są zrównani i nagrodzeni wiecznym szczęściem. Po to mamy życie ziemskie, aby czyniąc dobro zasłużyć na tę nagrodę. Ci co czynią zło, lekceważą przykazania (które z kosmosu wcale nie są) nie zasługują na nic dobrego bo sprzeciwiają się Bogu. I aby była ta sprawiedliwość, której wszyscy ludzie oczekują, Bóg musi dać do zrozumienia tym złym, że postępowali źle. Dlatego istnieje piekło i czyściec. W naszych czasach wydawać się to może głupią bajeczką, nie do pomyślenia. Żyjemy w XXI wieku, gdy nauki rozwijają się piorunująco szybko i religijne myślenie zaczyna być zasłaniane. To jest powodem takiego, a nie innego rozumienia Biblii, szczególnie widocznego u ateistów, którzy z mojego punktu widzenia muszą przeważnie wszystkiego się czepiać, byle słówka. No oczywiście na pewno nie wszyscy tacy są. :D ale znam takich i to duuużo.
W chwili obecnej gdy mam na sumieniu trochę grzechów boję się bo śmierć może przyjść nagle, ale ufam Opatrzności :).
Zachęcam do głębszej refleksji nad wersetami Biblii bo naprawdę lepiej szukać odpowiedzi w niej, niż powoływać się tylko na sferę świeckich nauk.
Pozdrowienia! :) Dziękuję za uwagę !
PS. Chociaż kto wie... Być może to właśnie ludzie "duchowi" są w stanie udowodnić istnienie Boga w sferze naukowej, a nie na odwrót, że udowodnić nieistnienie. Zjawiska; cuda : obraz Matki B z Guadelupe, obecność Jana Pawła II przy niektórych egzorcyzmach - podobno niektórzy go widzą, genialna budowa wszechświata wskazująca istnienie "projektanta" itp.