Ok dziękuję. Czyli za jeńców tak samo jest dobrze z cenami? Bo niby teraz ciężej się wzbogacić na bitwach (szczególnie przez tych jeńców) to i tak jest leciutki bug z handlem. Mamy obok siebie miasto "A" z prochem po 150 talarów. W twierdzy "B" obok można spylić po 700, a raz już sprzedałem po 1000. W Warbandzie aż tak nie można było zarobić na handlu ;) Aaa i troszkę mnie irytują te tabory (np kupieckie) ale jak już za taborem się schowają np. janczarzy, to mam niezły pogrom wśród najlepszych jednostek.
Jeżeli chcesz zarabiać na bitwach, to kluczem jest wysoka umiejętność "plądrowanie" w oddziale oraz wysoka umiejętność handel.
Wówczas po bitwie dostajesz znacznie lepsze jakościowo łupy, które możesz sprzedać po wyższych cenach.
Na handlu można zarobić, ale jest to dość kłopotliwe. Z reguły towary najlepiej sprzedawać w miastach po przeciwnej stronie mapy, co oznacza dalekie podróże. Po drugie, z każdą sprzedaną sztuką cena spada. Więc jak weźmiesz dużo np. prochu i sprzedasz pierwszą beczkę za 1000 to druga jest za 950, a trzecia za 800 itd.
Jak masz sporo gotówki, to w centrum miast jest opcja "sejmik" gdzie możesz na procent zainwestować pieniądze i po jakimś czasie je odebrać z procentami. Jak masz zainwestowane np. 100k złota, to zyski są całkiem konkretne. Starcza na żołd dla sporej armii.
Tabor jest prosty do pokonania.
Ja np. chowam oddział za jakąś górką (mapy są te same więc szybko się ich uczysz) żeby kule się moich nie czepiały.
Na pierwszy ogień mam ustawionych bohaterów - są nieśmiertelni, więc nie ma kłopotu.
Sam zza górki ostrzeliwuję ludzi w taborze (dobrze mieć kule +5 i celną broń), a górka mnie osłania przed salwami. AI jest na tyle głupie, że wali do ciebie nawet przy minimalnej szansie trafienia. Więc nie trwa zbyt długo jak się wyprztykają z amunicji. A wtedy zarządzasz atak.
Inna metoda szybsze - to każesz ludziom zaczekać, a sam atakujesz tabor, na dobrym koniu. Uwaga AI skupia się na tobie, a wtedy wydajesz rozkaz ataku. Nim AI zmieni cel, to twoi ludzie będą blisko. Wtedy atakujesz już bezpośrednio. Przeskakujesz nad taborem i taranujesz tłum strzelców. To są sekundy, ale cenne bo nie mogą strzelać. A w bezpośredniej odległości próbują walczyć z tobą wręcz. Jak na to wpadną twoi ludzie to tabor masakruje się w chwilkę.