Moim zdaniem TLJ było gorsze od najnowszej części. Ja nie ziewałem po 45 minutach, ale im bliżej do końca, tym gorzej. Przy okazji otworzyli sobie z trzy lub cztery furtki na spin-offy. Mam nadzieję, że będą lepsze niż Solo. Z dobrych stron - szacun za efekty.
Wiedźmin:
Warto obejrzeć pierwsze cztery odcinki. Jeśli po ich obejrzeniu stwierdzisz, że średnio, to nie oglądaj dalej, bo to równia pochyła. Zaczęło się super, pierwszy odcinek świetny. Choć już wtedy namieszali nieco z czasem. To największy minus tego filmu - nieustanne skoki pomiędzy wątkami toczącymi się w różnych czasach. Przeczytałem sagę dwa razy, niektóre opowiadania nawet pięciokrotnie i mimo to, czasem miałem problem, żeby stwierdzić, kiedy dzieje się dana scena.
Ewidentnie widać, że twórcy mają swoją wizję na dalsze losy serialu. Z każdym odcinkiem powiązania z książkami są coraz słabsze. Pojawiają się znaczące różnice, dochodzi wiele scen, które kompletnie zmieniają wizerunki i historie niektórych postaci.
Fajnie, że postanowiona przedstawić historię Yeneffer, o której książka za dużo nie mówi. Szkoda, że później zrobiono z niej dziką wojowniczkę mogącą śmiało konkurować z Conanem.
Generalnie magii też jest w serialu (moim zdaniem) za dużo.
Ten pocałunek Geralta i Yen przy walce w odcinku ze smokiem to najśmieszniejsza scena - dorównali do Miasto 44.
Plusem jest Henry Cavill, bo gra - moim zdaniem - naprawdę świetnie. Tak go sobie wyobrażałem. Jaskier też spoko, ale do Yennefer mam mieszane uczucia.
Na plus na pewno jeszcze ciekawe sceny walk - szczególnie w Blaviken.
Pominęli też ciekawe opowiadania, które nie wnoszą nic do fabuły (na którą ewidentnie mają swoją wizję - trochę drugi GoT), np. Trochę poświęcenia. I w sumie dobrze, bo zepsuliby najlepsze opowiadanie Sapka.